Peter Fonda dziś świętowałby urodziny. Dopiero wspólny film zakończył jego wieloletni konflikt z ojcem
Peter Fonda przyszedł na świat 23 lutego 1940 roku w Nowym Jorku jako syn jednego z najwybitniejszych aktorów Złotej Ery Hollywood – Henry’ego Fondy. Choć nazwisko otwierało drzwi do kariery, nie gwarantowało bliskości w domu. Relacja ojca i syna przez lata była pełna dystansu, niedopowiedzeń i bólu. Dopiero wspólna praca na planie filmu przyniosła przełom. Dziś, w dniu jego urodzin, wracamy do tej poruszającej historii.

Peter Fonda wychowywał się w cieniu legendy. Henry Fonda był aktorem o niepodważalnym autorytecie, laureatem Oscara za rolę w filmie „Nad złotym stawem” (1981), a wcześniej gwiazdą takich produkcji jak "Grona gniewu" czy "Dwunastu gniewnych ludzi". Jednak za ekranową charyzmą krył się mężczyzna, który – jak wspominał jego syn – miał trudność w okazywaniu uczuć.
Aktorskie dziedzictwo Fondów
Rodzina Fondów to jedna z najbardziej rozpoznawalnych dynastii aktorskich w historii kina. Henry Fonda (ur. 16 maja 1905 r., zm. 12 sierpnia 1982 r.) był symbolem moralnego kręgosłupa amerykańskiego filmu. Jego dzieci – Jane Fonda (ur. 21 grudnia 1937 r.) i Peter Fonda – dorastały w świecie reflektorów, ale również w cieniu rodzinnej tragedii.

Matka Petera, Frances Sophia Seymour, odebrała sobie życie w 1950 roku, gdy chłopiec miał zaledwie 10 lat. Rodzinny dramat głęboko naznaczył relacje między ojcem a dziećmi. Henry Fonda nie rozmawiał z nimi otwarcie o śmierci matki – Peter przez lata nie znał prawdy o okolicznościach jej odejścia. To doświadczenie stało się jednym z fundamentów późniejszego emocjonalnego dystansu.
Mimo napięć Peter Fonda podjął aktorską drogę. Studiował w Omaha Community Playhouse, a jego debiut filmowy przypadł na lata 60. Prawdziwą sławę przyniosła mu rola w "Easy Rider" (1969), filmie, który stał się manifestem kontrkultury i przyniósł mu nominację do Oscara za scenariusz.
Trudne relacje wewnątrz rodziny Fondów
Peter Fonda wielokrotnie mówił w wywiadach, że jego ojciec był człowiekiem zdystansowanym i chłodnym emocjonalnie. Wychowywał dzieci w sposób surowy, skupiony na dyscyplinie i pracy. Po śmierci żony Henry Fonda szybko wrócił do życia zawodowego, a obowiązki rodzicielskie w dużej mierze przejęli opiekunowie.
Brak rozmów o tragedii rodzinnej i nieobecność emocjonalna ojca sprawiły, że Peter przez lata czuł się odrzucony. Aktor wspominał, że nigdy nie usłyszał od ojca słów miłości w dzieciństwie. Ten brak stał się źródłem wewnętrznego buntu, który znajdował ujście zarówno w wyborach artystycznych, jak i w stylu życia.
Relacje w rodzinie Fondów były skomplikowane także na innych poziomach. Jane Fonda również opowiadała o chłodzie ojca i trudnej walce o jego uwagę. Rodzeństwo łączyło doświadczenie dorastania w cieniu wielkiej kariery Henry’ego, ale każde z nich przepracowywało tę relację na swój sposób. "Tuż przed śmiercią ojca powiedziałam mu, że go kocham i wybaczam mu wszystko. Mam nadzieję, że i on wybaczył mi, że nie byłam lepszą córką. Nic nie mówił, ale płakał", mówiła później Jane Fonda w programie "Who's Talking to Chris Wallace".

Henry Fonda i Peter Fonda pojednali się na planie filmowym
Przełom w relacji Petera i Henry’ego przyszedł pod koniec życia seniora rodu. W 1979 roku obaj spotkali się na planie westernu "Wanda Nevada", w którym zagrali razem. Dla Petera była to pierwsza zawodowa współpraca z ojcem – symboliczna próba odbudowania więzi.
Wspólna praca stworzyła przestrzeń do rozmowy i wzajemnego zrozumienia. Peter Fonda przyznał po latach, że dopiero wtedy usłyszał od ojca słowa, na które czekał całe życie. Henry Fonda miał powiedzieć do syna: "Chcę, żebyś wiedział, że kocham cię, synu". Te proste słowa stały się dla Petera momentem przełomowym.
Choć nie wymazały lat dystansu, pozwoliły na zamknięcie bolesnego rozdziału. Henry Fonda zmarł trzy lata później, w 1982 roku. Dla Petera był to czas refleksji i próby uporządkowania własnych doświadczeń.
Peter Fonda, który sam był ojcem – m.in. aktorki Bridget Fondy (ur. 27 stycznia 1964 r.) – wielokrotnie podkreślał, że doświadczenia z dzieciństwa wpłynęły na sposób, w jaki budował relacje z własnymi dziećmi. Chciał być bardziej obecny i otwarty emocjonalnie. "Dla mojego ojca aktorstwo było ucieczką od życia, formą terapii. Bridget taka nie jest", mówił w rozmowie z "New York Times".
Aktor zmarł 16 sierpnia 2019 roku w Los Angeles w wieku 79 lat. Wspominany jest jako artysta niezależny, twórca "Easy Rider", ale także jako człowiek, który przez całe życie próbował zrozumieć swojego ojca. Historia Petera Fondy i Henry’ego Fondy pokazuje, że nawet najbardziej skomplikowane relacje mogą znaleźć ukojenie – czasem dopiero pod koniec wspólnej drogi.
- SPRAWDŹ TEŻ: Był legendą PRL, jego ostatnie chwile naznaczone były cierpieniem. Tylko jedna osoba została przy nim do końca

Źródło: Plejada.pl, film.wp.pl