Reklama

Nic nie zapowiadało tej zmiany. Festiwal, który przez lata miał jedną twarz i jedną liderkę, nagle musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Choć większość tegorocznej edycji powstała jeszcze pod kierunkiem Elżbiety Pendereckiej, dziś odpowiedzialność spoczywa na Andrzeju Gizie.

[...]

Czy to nie było dla nich oczywiste, że to Ty przejmiesz po pani Pendereckiej fotel prezesa stowarzyszenia i dyrektora generalnego festiwalu?

Myśmy o tym rozmawiali wielokrotnie, ale mi się wydaje, że pani Elżbieta nie przyjmowała do wiadomości tego, że w pewnym momencie miałaby oddać festiwal w inne ręce, nawet zaufanej osoby. Ten projekt był dla niej niezwykle ważny. Ona go kreowała, była jego twarzą i on wyznaczał rytm jej kalendarza.

Nad tegoroczną edycją zdążyła popracować?

Tak, bo my zaczynamy przygotowania często wiele lat wcześniej. Teraz rozmawiam już z agentami orkiestr, artystów i chórów na lata 2030 i 2031. Tegoroczna edycja jest w 85 procentach jej projektem.

CZYTAJ TEŻ: Spędził u jej boku 30 lat, nauczyła go, że niemożliwe nie istnieje. TYLKO W VIVIE! Andrzej Giza wspomina Elżbietę Penderecką: „Ona jest nie do zastąpienia”

Andrzej Giza, VIVA! 5/2026
Andrzej Giza, VIVA! 5/2026 fot. Piotr Kucia

Będzie rewolucja czy ewolucja?

Raczej ewolucja. Choć prowadzę zajęcia ze studentami z zarządzania kulturą i z dyplomacji kulturalnej, zdaję sobie sprawę z tego, że jestem osobą analogową. Ale wiem też, że świat idzie do przodu i musimy być otwarci na nowe rzeczy. Dlatego na przykład jedną z pierwszych decyzji, jakie podjąłem jako prezes stowarzyszenia, było uruchomienie całorocznej strony internetowej beethovenfestiwal.pl. Uważam, że festiwal musi żyć cały rok, musimy komunikować nowe produkcje okołofestiwalowe, zaistnieć w cyfrowym świecie.

Co Cię najbardziej zaskoczyło w tej nowej sytuacji?

Dużym zaskoczeniem jest dla mnie to, że choć kreowałem markę festiwalu razem z panią Penderecką, dzisiaj muszę na nowo budować relacje z mecenasami, z agentami artystów i przekonywać, że powinni mi na nowo zaufać.

Śmierć pani Pendereckiej była szokiem dla wszystkich.

Nic nie zapowiadało, że odejdzie. Nie była chora. I teraz wszystkie światowe agencje muszą przestawić się na współpracę z nowym partnerem.

Skąd u nich taka ostrożność?

Jak wspomniałem, muzyka klasyczna to są kontrakty na ogromne kwoty. Jest więc pewnego rodzaju niedowierzanie, że uda się ten projekt kontynuować z takim rozmachem. Poza tym to jest zamknięty świat, a ja muszę udowodnić, że jestem częścią tego środowiska.

[...]

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Bez niej wielkość Krzysztofa Pendereckiego miałaby dziś zupełnie inny wymiar. W rozmowie z VIVĄ! Andrzej Giza ujawnia kulisy słynnego małżeństwa

Andrzej Giza, VIVA! 5/2026
Andrzej Giza, VIVA! 5/2026 fot. Piotr Kucia
Reklama
Reklama
Reklama