Obwiniali go o śmierć Amy Winehouse. Po 15 latach mąż artystki przerywa milczenie: "Potrafię się do tego przyznać"
Po latach ciszy Blake Fielder-Civil wraca do historii, która wstrząsnęła światem muzyki. Były partner Amy Winehouse przerywa milczenie i mierzy się z oskarżeniami, które ciągną się za nim od lat, odsłaniając kulisy ich relacji, uzależnienia i dramatycznych wydarzeń.

Blake Fielder-Civil po latach wraca do jednej z najbardziej bolesnych historii świata muzyki. Były mąż Amy Winehouse postanowił w końcu przerwać milczenie i odnieść się do zarzutów, które od lat krążą wokół jego osoby. „Wiem, że wiele osób, szczególnie tych, które śledziły media 20 lat temu, uważa, że śmierć Amy to moja wina. [...] Ale ona miała własną wolę”, opowiada. W szczerych słowach mówi o uzależnieniu, wspólnej przeszłości i tragicznej śmierci artystki.
Blake Fielder-Civil o śmierci Amy Winehouse: „Amy miała własną wolę”
Blake Fielder-Civil zdecydował się na publiczne wyznanie w podcaście „We Need to Talk”. To właśnie tam odniósł się do oskarżeń, które od lat go prześladują.
Podkreślił wyraźnie, że nie zgadza się z narracją, jakoby to on był bezpośrednio odpowiedzialny za śmierć Amy Winehouse. W jego słowach wybrzmiewa jedno: artystka była osobą podejmującą własne decyzje.
Jak zaznaczył Amy miała własną wole. Jednocześnie nie unika trudnych tematów – przyznaje, że ich relacja miała wpływ na ich życie i wybory, ale nie zgadza się na uproszczone osądy. „Wiem, że wiele osób, szczególnie tych, które śledziły media 20 lat temu, uważa, że śmierć Amy to moja wina. Jeśli coś zrobiłem, potrafię się do tego przyznać. Ale Amy miała własną wolę. Była bardzo silną kobietą i robiła to, co chciała, nawet jeśli wiedziała, że jej to szkodzi”, wybrzmiało z jego ust.

„Uzależniliśmy się razem”. Co ujawnił były partner Amy Winehouse?
W swojej wypowiedzi Blake Fielder-Civil wraca do początków ich znajomości. Jak wynika z relacji, spotkali się w jednym z londyńskich pubów na początku lat 2000. „Od razu uznałem ją za piękną kobietę. To była moja najlepsza przyjaciółka i byliśmy szczęśliwi. Narkotyki pojawiły się z czasem. Nasza miłość nie miała nic wspólnego z uzależnieniem”, opowiadał.
To właśnie tam zaczęła się historia, która z czasem nabrała dramatycznego wymiaru. Otwarcie przyznaje, że oboje uwikłali się w uzależnienie. Jednocześnie stawia sprawę jasno: to nie była historia jednej osoby pociągającej drugą na dno, lecz skomplikowana relacja, w której odpowiedzialność nie spoczywa wyłącznie na jego barkach. „ Nie byliśmy uzależnieni, kiedy się poznaliśmy. Uzależniliśmy się razem”, mówił.
W pewnym momencie Blake Fielder-Civil trafił do więzienia. Jak podają źródła, to właśnie wtedy przypadł najtrudniejszy okres w życiu Amy Winehouse. Artystka zmagała się z pogłębiającymi się problemami, podczas gdy jej były partner był od niej odizolowany. „Wiedziałem, że dzieje się coś złego, ale nie mogłem jej pomóc”, mówił w nowym podcaście.

Były partner Amy Winehouse o stracie żony
Najbardziej wstrząsający moment? Informacja o śmierci Amy Winehouse dotarła do niego właśnie w więzieniu.
Wokalistka zmarła 23 lipca 2011 r. Ta data na zawsze zapisała się w historii muzyki – i w jego osobistej historii. „Spełnił się mój najgorszy koszmar. Rozpłakałem się od razu. Straciłem najlepszą przyjaciółkę i byłem obarczany winą za jej śmierć, przeżywając żałobę samotnie w więzieniu i będąc wykluczonym przez media”, opowiadał. Przez lata opinia publiczna wielokrotnie wskazywała Blake’a Fieldera-Civila jako osobę, która miała ogromny wpływ na życie i uzależnienie artystki.
On sam nie ucieka od odpowiedzialności za przeszłość. Przyznaje, że jego relacja z Amy Winehouse nie była wolna od destrukcyjnych elementów. Jednocześnie jasno zaznacza: nie jest winny jej śmierci. Dziś próbuje pisać swoją historię od nowa. Jewst trzeźwy, „czysty” i podobno odnalazł spokój u boku nowej partnerki. est przekonany, że Amy Winehouse nie chciałaby, by po tylu latach wciąż brał na siebie cały ciężar tej historii. W jego wyobrażeniu powiedziałaby raczej coś zupełnie innego — bez patosu, za to z charakterystyczną dla niej bezpośredniością: „Powiedziałaby raczej: "Ogarnij się, kochanie. Wyznaj prawdę". Byliśmy po prostu młodymi uzależnionymi ludźmi. To może spotkać każdego”.
Ale choć on sam próbuje zamknąć ten rozdział, emocje wokół tej sprawy wcale nie wygasły. Fani Amy Winehouse nadal podchodzą do jego słów z dystansem, a podobne stanowisko — jak wynika ze źródeł — zajmuje również ojciec artystki. Dla wielu ta opowieść wciąż nie ma jednoznacznego zakończenia.
Czytaj też: Wróciła do muzyki i zapowiedziała premierę debiutanckiego albumu. Tworzy go z wyjątkowym artystą

