Reklama

Sebastian Karpiel-Bułecka nie ukrywa, że w jego życiu były chwile, gdy „wszystko szło pod górę”, a on sam czuł, że brakuje mu sił. W szczerej rozmowie opowiada o wierze, która – jak podkreśla – uratowała go w najciemniejszych momentach, o nerwicy lękowej i o tym, dlaczego dziś mówi: „Moje dzieci są cudem”.

Sebastian Karpiel-Bułecka najtrudniejsze momenty życia wspomina bez upiększania. Artysta przyznaje wprost, że były chwile, gdy grunt usuwał mu się spod nóg. „Wiele razy znajdowałem się na życiowych zakrętach. Niewiele brakowało, żebym kompletnie się pogubił” – wyznaje.

„Wszystko szło pod górę”

Choć od 20 lat stoi na scenie, nie zawsze było kolorowo. Karpiel-Bułecka przyznaje, że w ciągu tych dwóch dekad przeżywał poważne kryzysy. „Przez ostatnich 20 lat było wiele takich momentów. Wszystko szło pod górę, czułem znużenie i brakowało mi sił” – mówi szczerze.

Jednocześnie scena wciąż jest dla niego miejscem, do którego wraca. Po intensywnej serii koncertów wspomina: „Pod koniec tej trasy byłem już bardzo zmęczony, ale jednocześnie — spełniony i szczęśliwy. Wiem, że scena to moje miejsce”.

W ubiegłym roku Zakopower obchodził 20-lecie, a jubileuszowy koncert ma zostać wyemitowany 27 lutego na antenie Polsatu. To symboliczna klamra dla zespołu, który z lokalnego folkloru Podhala wyrósł na markę rozpoznawalną w całej Polsce.

Sebastian Karpiel-Bułecka, VIVA! listopad 2015
Sebastian Karpiel-Bułecka, VIVA! listopad 2015. Fot. Marta Wojtal/KAYAX

ZOBACZ TEŻ: Góral z krwi i kości mówi dość. Sebastian Karpiel-Bułecka bez litości o stolicy Tatr. Tak ocenił zmiany w Zakopanem

Nerwica lękowa, która „lubi wracać”

Artysta nie ukrywa też walki z własną psychiką. „Z różnego rodzaju lękami mierzyłem się od dziecka. Już jako nastolatek wiedziałem, że mam nerwicę lękową” – mówi.

Podkreśla, że ta choroba potrafi zaskoczyć: „Ta choroba ma to do siebie, że lubi wracać. Czasem daje o sobie znać w sposób, którego byśmy się nie spodziewali”. W jego przypadku kluczowe było nie unikanie konfrontacji z lękiem. „Wiedziałem, że nie mogę się poddać, tylko muszę stawić czoła swojemu lękowi” – tłumaczy.

Nie ma w nim wstydu, gdy mówi o terapii. Wręcz przeciwnie. „Ktoś mi to zasugerował (…) Czułem, że może mi to pomóc. I nie myliłem się. Każdemu polecam terapię” – podkreśla.

Sebastian Karpiel-Bułecka, Viva! Man 4/2024
Sebastian Karpiel-Bułecka, Viva! Man 4/2024 Bartek Wieczorek/Visual Crafters

CZYTAJ TEŻ: Zmienili wszystko przez przypadek? Krupińska i Karpiel-Bułecka dziś nie byliby razem…

„Moje dzieci są cudem”

Dziś Sebastian Karpiel-Bułecka jasno wskazuje, co jest jego fundamentem. „Moje dzieci są cudem” – mówi bez wahania. I dodaje: „To, że udało mi się założyć rodzinę w wieku 39 lat, jest cudem. Szczerze mówiąc, straciłem już wiarę w to, że mi się to uda”.

Rodzina daje mu stabilność, której kiedyś tak bardzo potrzebował. To właśnie ona – obok wiary – sprawia, że dziś może powiedzieć, że jest w dobrym miejscu. Choć w jego życiu były momenty, gdy „niewiele brakowało, żebym się pogubił”, dziś nie ma wątpliwości, że przeszedł długą drogę.

Źródło: Plejada

Reklama
Reklama
Reklama