Nieustannie jest pod opieką lekarzy, ale rodzina wciąż drży o jego zdrowie. Uwielbiany aktor ujawnił kulisy choroby
Przez lata rozśmieszał miliony widzów jako Jędrula w „Rodzinie zastępczej”. Niespodziewanie musiał jednak stoczyć zupełnie nierówną walkę. Tomasz Dedek dziś otwarcie mówi o diagnozie, leczeniu i życiu pod stałą opieką lekarzy. Jego słowa poruszają i rzucają nowe światło na ostatnie lata jego życia.

Od 23 lutego 1999 r. serial „Rodzina zastępcza” nieprzerwanie przyciągał przed telewizory miliony Polaków. Dla wielu widzów był czymś więcej niż tylko produkcją komediową. Stał się częścią codzienności, a jego bohaterowie niemal domownikami. Wśród nich szczególne miejsce zajmuje Jędrula, w którego przez lata wcielał się Tomasz Dedek. Dziś aktor wraca wspomnieniami do tamtego czasu, ale też otwarcie mówi o najtrudniejszym rozdziale swojego życia, czyli walce z chorobą nowotworową.
Plan „Rodziny zastępczej” jak drugi dom
Tomasz Dedek nie ukrywa, że praca przy „Rodzinie zastępczej” była dla niego wyjątkowym doświadczeniem. W programie „Halo tu Polsat” podkreślił, że atmosfera na planie należała do najlepszych w jego karierze. „Praca na planie tego serialu była niebywała. To były najmilsze i najspokojniejsze chwile pracy. Mieliśmy komfortowe warunki pracy, byli tu znakomicie przygotowani reżyserzy. Komfort pracy był tak wielki, że przestaliśmy się w pewnym momencie martwić o teksty. Na ulicy do tej pory jestem Jędrulą, ale to oczywiste po tylu latach, casus Kapitana Klossa", wyznał.
Trudno się dziwić, że widzowie do dziś utożsamiają go z tą rolą. Jędrula i jego serialowa żona Alutka, grana przez Joannę Trzepiecińską, stworzyli duet, który na stałe zapisał się w historii polskiej telewizji. Popularność produkcji sprawiła, że postać wykreowana przez Dedka stała się kultowa.

Diagnoza, która zmieniła wszystko
Mimo to, w jego życiu nie obeszło się bez dramatów. Osiem lat temu życie aktora wywróciło się do góry nogami. Tomasz Dedek usłyszał diagnozę: rak prostaty. Jak sam przyznał, choroba pojawiła się niespodziewanie. Choć to on zmagał się z chorobą, jak podkreśla, najbardziej przejęci byli jego bliscy. To oni dźwigali ciężar niepokoju i do dziś pamiętają o trudnym czasie sprzed ośmiu lat.
Tomasz Dedek zwraca uwagę, że nie wolno próbować walczyć z chorobą w pojedynkę, ponieważ kluczowe jest poddanie się leczeniu i zaufanie specjalistom. „To był przypadek. Osiem lat temu zachorowałem na raka prostaty, przeszedłem wszystkie etapy leczenia, od chemioterapii, przez naświetlania... cały czas pozostaję pod opieką lekarzy i monitorujemy mój stan. Trzeba poddać się leczeniu, nie próbować walczyć z tym samemu. Najbardziej przejęci moją chorobą byli moi bliscy. Cały czas mają to z tyłu głowy", zwierzył się w porgramie śniadaniowmym.
Źródło: Halotupolsat.pl.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Tomasiak o wierze na igrzyskach: "Zawsze to kwestia czegoś większego"
