Nie chciała być samotna, ale w pewnym momencie była na skraju. Przez tego mężczyznę runęła na dno. Tylko cud ją uratował
Za uśmiechem i ciętym dowcipem kryła się historia, o której przez lata wiedziało zaledwie kilka osób. Hanka Bielicka, uwielbiana przez publiczność gwiazda estrady, raz w życiu zakochała się naprawdę. Marzyła, że zostanie jego żoną. On jednak wybrał inną kobietę. Dopiero po latach ujawniono dramatyczne kulisy tej sekretnej miłości.

Hanka Bielicka była jedną z najbardziej charyzmatycznych postaci polskiej sceny. Publiczność kochała ją za humor, charakterystyczny głos i niezwykłą energię. Jednak jej życie prywatne wcale nie przypominało komedii. Choć otaczał ją tłum wielbicieli, tylko jeden mężczyzna potrafił naprawdę poruszyć jej serce. I właśnie ta miłość przyniosła jej największe rozczarowanie.
Hanka Bielicka i Jerzy Baranowski. Miłość, która zaczęła się w Polskim Radiu
Gdy w 1958 roku Hanka Bielicka poznała Jerzego Baranowskiego, była już dojrzałą kobietą. Miała za sobą rozwód z Jerzym Duszyńskim. „Jako żona się nie spełniałam, małżeństwo zakończyłam jako półdziewica. Moja i Jurka miłość to była miłość w starym stylu. Romantyczna i platoniczna", wyznała w autobiografii.
Wydawało się, że sprawy sercowe nie są już dla niej najważniejsze. Los miał jednak inne plany. Baranowski pracował w Polskim Radiu jako satyryk i współtworzył powrót popularnego przed wojną programu „Podwieczorek przy mikrofonie”. Bielicka została zaproszona do obsady i miała wcielić się w postać Dziuni Pietrusińskiej. Właśnie wtedy ich drogi się przecięły. Aktorka zakochała się niemal natychmiast. To uczucie okazało się zupełnie inne niż wszystko, czego doświadczyła wcześniej.
Znajomi artystki twierdzili, że Jerzy Baranowski był jedynym mężczyzną, który potrafił obudzić w niej prawdziwą namiętność. O ich związku wiedziało jednak niewiele osób. Jednym z nielicznych wtajemniczonych był Zbigniew Korpolewski, reżyser widowisk estradowych, aktor i prezenter. Po latach w swojej książce „Umarłam ze śmiechu" wspominał, że to właśnie przy Baranowskim aktorka po raz pierwszy odkryła zupełnie nowe emocje i doświadczenia. „Z nim po raz pierwszy doznała pełnej satysfakcji. Odkrył przed nią zupełnie jej wcześniej nieznane tajniki miłości. To nagłe olśnienie uzależniło ją całkowicie od tego partnera", czytamy.
Relacja była jednak skomplikowana od samego początku. Satyryk był żonaty i bardzo zależało mu na tym, aby ich romans pozostał tajemnicą. Bielicka zgadzała się na to, choć z czasem coraz trudniej było jej zaakceptować rolę "tej drugiej".

Szokująca prawda o drugim romansie Jerzego Baranowskiego
Ich związek toczył się z dala od ciekawskich spojrzeń. Spotykali się w hotelach lub w kawalerce przyjaciela Baranowskiego, który zostawiał im klucze, gdy wyjeżdżał z Warszawy. Dla aktorki taka sytuacja była jednak coraz bardziej bolesna. Była osobą dumną i trudno było jej pogodzić się z rolą kobiety stojącej w cieniu czyjegoś małżeństwa. Z czasem zaczęła naciskać ukochanego, aby zakończył swoje małżeństwo. Wydawało się, że jest to jedyna droga do wspólnej przyszłości. „Ta zabawa w chowanego nie wychodziła mi na zdrowie. Byłam zbyt dumna, by pogodzić się z rolą tej trzeciej", ujawniła w swojej książce.
Jerzy Baranowski rzeczywiście zdecydował się na rozwód. Bielicka mogła mieć nadzieję, że wreszcie będą razem. Szybko jednak okazało się, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Satyryk miał bowiem romans nie tylko z nią. W jego życiu pojawiła się znacznie młodsza kobieta. Gdy zaszła z nim w ciążę, sytuacja zmieniła się całkowicie. To właśnie ją Baranowski wybrał na swoją żonę.
Wiadomość o ślubie ukochanego była dla Hanki Bielickiej ogromnym wstrząsem. Aktorka przeżyła to tak mocno, że w pewnym momencie zdecydowała się targnąć na własne życie. Na szczęście dramat zakończył się interwencją lekarzy i płukaniem żołądka. O całym zdarzeniu Bielicka powiedziała tylko jednej osobie, Zbigniewowi Korpolewskiemu.
To właśnie on po latach ujawnił tę historię, tłumacząc, że pozwala ona lepiej zrozumieć psychikę artystki i powody, dla których tak całkowicie oddała się pracy. „Cały ten epizod znam z relacji pani Hani i długo zastanawiałem się, czy powinienem go opisywać, ale w końcu doszedłem do wniosku, że dla pełnego poznania jej psychiki i zrozumienia, dlaczego artystka tak bez reszty poświęciła się swojej pracy, także tę sprawę trzeba przypomnieć", wyjaśniał.
Po tym doświadczeniu Hanka Bielicka postanowiła raz na zawsze zamknąć ten rozdział życia. Usunęła Baranowskiego nie tylko ze swojej codzienności, lecz także ze wspomnień. Nigdy nie wymieniła jego nazwiska w autobiografii ani w wywiadach. Jakby chciała wymazać go ze swojej historii. Aktorka już nigdy nie otworzyła serca przed żadnym mężczyzną. Pod koniec życia przyznała jednak z goryczą, że być może był to błąd. Samotność zaczęła jej coraz bardziej doskwierać. W jednym z ostatnich wywiadów powiedziała szczerze: „To moja wina, że jestem sama, a raczej osamotniona”.
Hanka Bielicka odeszła dokładnie 20 lat temu, czyli 9 marca 2006 roku w warszawskim szpitalu przy ulicy Banacha. Przyczyną były powikłania po operacji tętniaka aorty. Choć na scenie przez lata bawiła miliony Polaków, jej życie prywatne skrywało historię wielkiej, niespełnionej miłości. Miłości, która przyszła niespodziewanie… i zostawiła po sobie ślad na całe życie.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Pobrali się w Berlinie, w Polsce wciąż nie mają prawa do ślubu. Jacek Dehnel o swoim ponad 20-letnim związku
