Najważniejszymi kobietami w jego życiu są cztery córki. Hubert Urbański długo musiał walczyć o to, by mieć z nimi kontakt. Tak dziś wyglądają ich relacje
Cztery córki, dwa małżeństwa i głośna walka w sądzie. Hubert Urbański, który właśnie skończył 60 lat, przez lata skrywał kulisy swojego życia rodzinnego. Dziś wiadomo, jak wiele kosztowało go utrzymanie relacji z dziećmi.

Hubert Urbański przez lata unikał rozmów o życiu prywatnym, jednak fakty mówią same za siebie. Cztery córki, dwa małżeństwa i głośny rozwód, który zakończył się batalią w sądzie. Do tego niespełniona próba przekazania dzieciom miłości do Bułgarii. Dziś Hubert Urbański kończy 60. lat.
Hubert Urbański córki – kim są i ile mają lat
Hubert Urbański, znany widzom jako prowadzący teleturniej „Milionerzy”, jest ojcem czterech córek. Z pierwszego małżeństwa z Urszulą Engelmeyer ma dwie córki: 36-letnią Mariannę oraz 30-letnią Krystynę. Z kolei z drugiego związku z Julią Chmielnik doczekał się dwóch młodszych córek – 17-letniej Stefanii i 15-letniej Danuty.
Prezenter wielokrotnie podkreślał, że dzieci zajmują wyjątkowe miejsce w jego życiu. To właśnie ich inicjały – M, K, S, D – zdecydował się wytatuować na dłoni, co jasno pokazuje, jak ważne są dla niego relacje rodzinne.

Dramat rozwodu i walka o kontakt z dziećmi
Życie prywatne Huberta Urbańskiego naznaczone było trudnymi doświadczeniami. Jego drugie małżeństwo z Julią Chmielnik zakończyło się w atmosferze skandalu, a rozstanie było szeroko komentowane w mediach.
Najbardziej dramatyczny okazał się jednak okres po rozwodzie, gdy prezenter musiał walczyć w sądzie o możliwość kontaktu z młodszymi córkami. Jak sam przyznał, początkowo groziło mu całkowite zerwanie relacji z dziećmi.
Ostatecznie wywalczył prawo do spotkań „co drugie popołudnie, do wieczora” oraz wspólnego spędzania „co drugi weekend”. Podkreślał przy tym, że punkt wyjścia był znacznie gorszy – nie miał mieć żadnego kontaktu z córkami.
Urbański nie krył również swojej frustracji wobec systemu sądowego. Wprost mówił o nierównym traktowaniu ojców i matek, wskazując, że nie otrzymał szansy na opiekę naprzemienną nad dziećmi.
Bułgaria i rodzinne korzenie Huberta Urbańskiego
Istotnym elementem życia prezentera są jego korzenie rodzinne. Matka Huberta Urbańskiego, Ałła Lekarska, pochodziła z Bułgarii. To właśnie ten kraj zajmuje szczególne miejsce w sercu dziennikarza.
Urbański nie tylko często odwiedza Bułgarię, ale również posługuje się jej językiem. Z tym dziedzictwem wiąże się także jego drugie imię – Kirił, nadane na cześć dziadka.

Rozczarowanie prezentera. Córki nie podzieliły jego pasji
Prezenter próbował zaszczepić córkom miłość do Bułgarii, zabierając je w miejsca, które sam pamiętał z młodości. Jak opowiadał, chciał, aby zobaczyły świat, który dla niego miał ogromne znaczenie.
Podkreślał, że w Bułgarii istnieją miejsca, które „minimalnie się zmieniły”, a ludzie „tak samo się ubierają jak 30 lat temu”. To właśnie ta autentyczność robiła na nim ogromne wrażenie.
Niestety, jego córki nie podzieliły tego entuzjazmu. Dziewczyny były rozczarowane, co przełożyło się również na jego własne odczucia. Jak przyznał, był rozczarowany tym, że one były rozczarowane.
Hubert Urbański o ojcostwie i systemie sądowym
Hubert Urbański wielokrotnie zaznaczał, że chce być zaangażowanym ojcem. Podkreślał, że zna potrzeby swoich dzieci i aktywnie uczestniczy w ich życiu.
Jednocześnie otwarcie krytykował realia, z jakimi mierzą się ojcowie w Polsce podczas spraw sądowych. W jego opinii kobiety mają uprzywilejowaną pozycję, a ojcowie muszą walczyć o podstawowe prawa do kontaktu z dziećmi.
Mimo trudnych doświadczeń prezenter nie zrezygnował z relacji z córkami. Wręcz przeciwnie – podjął walkę, aby pozostać obecnym w ich życiu, nawet jeśli wymagało to długiej batalii sądowej.
Źródło: Plejada, Newsweek