Reklama

Kaśka Sochacka to jedna z tych artystek, które nie potrzebują skandali ani kontrowersji, by przyciągać uwagę. Jej muzyka działa inaczej. Powoli, subtelnie, ale niezwykle skutecznie. Delikatny głos, melancholijne melodie i szczere teksty sprawiły, że dziś jest jedną z najbardziej cenionych wokalistek młodego pokolenia w Polsce.

Kaśka Sochacka i dzieciństwo w Pradłach. Tak zaczęła się jej historia

Kaśka Sochacka pochodzi z niewielkiej śląskiej miejscowości Pradła. Dorastała w domu pełnym muzyki. Jej rodzice byli muzykami, więc od najmłodszych lat dźwięki instrumentów były dla niej czymś zupełnie naturalnym. To właśnie tam zaczęła kształtować się jej wrażliwość artystyczna i miłość do śpiewania. „Moja mama zajmowała się kulturą w małej gminie. Organizowała wydarzenia kulturalne, w tym tak zwane festyny. Pamiętam, że na jednym z nich występowałam jako mały dzieciak. Miałam sześć lat, spódnicę w czerwone grochy i śpiewałam piosenkę", wyznała w rozmowie z Agnieszką Łopatowską z serwisu Styl.pl.

Mało kto wie, że do śpiewania zainspirował ją... ksiądz. „To taka mała, zabawna anegdota z dzieciństwa. Miałam wtedy może z pięć lat. Poszłam do mamy i powiedziałam, że chcę zostać księdzem. W księdzu prawdopodobnie podobało mi się to, że stał na ambonie, śpiewał i wszyscy go słuchali. Później skumałam, że to, o co mi wtedy chodziło, to domena piosenkarzy", wspmniała w tej samej rozmowie. „Urodziłam się w latach 90. w miejscowości, która liczy 700 mieszkańców. Nikt z rodziny nie zakładał, że będę się muzyką zajmować, a już na pewno, że będzie to aż tak na poważnie. Z Pradeł, gdzie mieszkaliśmy, do Zawiercia, najbliższej większej miejscowości, mieliśmy około 25 kilometrów. Wtedy śpiewanie nie było modne, nie było dziesięciu programów talent show etc., a moi rodzice nie byli z tych, którzy planowali już w dzieciństwie, kim zostanie ich dziecko. Nawet gdyby chcieli coś z tą muzą w moim życiu robić, to pojawiały się jakieś zwykłe problemy życia codziennego", dodała.

CZYTAJ TEŻ: Jim Carrey odciął się od ludzi i zrezygnował z aktorstwa. Niedawno zaskoczył metamorfozą. Aż trudno uwierzyć, jak dziś wygląda jego życie

Kaśka Sochacka
Kaśka Sochacka Piętka Mieszko/AKPA

Od studiów ekonomicznych do muzyki. Tak Kaśka Sochacka walczyła o marzenia

Choć muzyka towarzyszyła jej od dziecka, droga do kariery wcale nie była oczywista. Po ukończeniu liceum zdecydowała się na studia ekonomiczne w Krakowie, a później zainteresowała się również psychologią biznesu. Mimo akademickiej ścieżki nigdy nie porzuciła jednak swojej największej pasji, pisania piosenek i śpiewania. „Ciągle mówimy o latach 90.. Na pewno, gdybym mieszkała w mieście, to łatwiej byłoby się gdzieś zahaczyć, iść na jakieś zajęcia i tak dalej, ale nie ma co narzekać, bo finalnie swoim tempem i zawziętością jakoś do tego doszłam. Jednak dopóki mieszkałam w Pradłach, to wydawało mi się, że skoro dobrze się uczę, a w domu nigdy się jakoś specjalnie nie przelewało, to naturalną koleją rzeczy jest, że muszę iść na dobre studia, a potem znaleźć dobrą pracę i zarabiać pieniądze. Marzyłam, żeby zajmować się muzyką na poważnie, ale wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak do tego dojść", ujawniła.

Wszystko ruszyło w 2014 roku. „Podpisałam kontrakt z wytwórnią Jazzboy [...] To, jak się potoczyły moje losy od tamtego momentu, jest dosyć skomplikowane i najlepiej obrazuje je story, które będzie dołączone do płyty. Trzeba przyznać, że dużo zakrętów i takich nieprawdopodobnych zwrotów akcji wydarzyło się w tym czasie", mówi Kaśka Sochacka.

Szersza publiczność usłyszała o niej dzięki udziałowi w programie „Mam Talent!”. To właśnie ten moment okazał się punktem zwrotnym w jej karierze. Program otworzył przed nią drzwi do profesjonalnej sceny muzycznej i pozwolił zaprezentować swój charakterystyczny styl: mieszankę indie, popu i subtelnych folkowych inspiracji.

Mimo to nie zawsze było kolorowo. „Te najtrudniejsze momenty przychodziły przez pięć kolejnych lat po podpisaniu kontaktu. Wydawałoby się, że od podpisania papierów do wydania płyty droga będzie już prosta. W moim przypadku tak nie było. Ja mieszkałam w Krakowie, Jazzboy był w Warszawie. Studiowałam i miałam słaby czas prywatnie, dużo rodzinnych spraw się na to złożyło. Przyszedł taki moment, że wszystko zaczęłam mieć w nosie, przestałam o cokolwiek zabiegać. Jazzboy nie napierał na mnie, moje maile przepadały bez odpowiedzi, a jakiekolwiek próby, które podejmowałam, żeby robić piosenki, rozchodziły się po kościach. Miałam sporo wątpliwości, czy się do tego wszystkiego nadaje", wyjaśnia w wywiadzie dla Kultura.Onet.pl. „Podjęłam więc kilka prac związanych z moim ekonomicznym wykształceniem. Pracowałam w biurze i wysyłałam faksy, byłam agentką nieruchomości, managerką w firmie zajmującej się szkoleniami, poszłam na studia podyplomowe z psychologii… Muzykę ciągle robiłam, miałam zespół, spotykaliśmy się na próbach, ale nie do końca wiedziałam, gdzie to zmierza i po co to właściwie robię. Kontrakt z Jazzboy wydawał mi się przeszłością, choć formalnie wciąż obowiązywał. Choć tak do końca nigdy się nie poddałam, to czasami brakowało mi już nadziei, że kiedykolwiek coś z muzyką na poważnie może mnie łączyć", wspomina.

W jej przypadku ciężka praca i determinacja przyniosła oczekiwane rezultaty. „Wydaje mi się, że przede wszystkim upór. Szczęście też na pewno musiałam mieć, ale gdyby nie to, że za każdym razem odradzałam się jak feniks z popiołów, to nie byłoby tego, co jest dziś. Momentem przełomowym było zakupienie sobie narzędzi do tworzenia muzyki w domu. Wracając z pracy o siedemnastej, siadałam do komputera, podłączałam klawisz, odpalałam program do robienia muzyki i zaczynałam robić piosenki, tworzyć aranże, konstruować swoje dema. Tak między innymi powstała „Wiśnia". Zrobiłam ją po pracy, przy kuchennym blacie. Czasem robiłam muzykę do drugiej w nocy. Później cztery godziny snu i na półśpiąco, bez śniadania, ładowałam się do autobusu, żeby zdążyć do pracy. Było ciężko, ale napędzała mnie myśl, że po pracy znowu trochę pogram i "porobię" piosenki. Wtedy zrozumiałam, że nigdy się z muzyki nie wyleczę. I dałam sobie ostatnią szansę. Byłam zdeterminowana. Po drodze sporo się jeszcze wydarzyło, ale żeby nie zanudzać, mogę tylko odesłać do opowieści "Love Story", które dołączyłam do płyty. Wszystko tam skrupulatnie opisałam. W każdym razie ta droga była niezwykle kręta i miała jeszcze sporo punktów zwrotnych", zaznacza.

Niedługo później ukazała się jej debiutancka EP-ka „Wiśnia EP”, wydana przez Jazzboy Records. Tytułowy singiel „Wiśnia” miał swoją premierę w audycji Piotra Stelmacha w radiowej Trójce. Utwór szybko zdobył popularność i przez kilka tygodni utrzymywał się na pierwszym miejscu Listy Przebojów Programu Trzeciego.

CZYTAJ TEŻ: Zachwyciła w filmie „Dom dobry", teraz wraca z kolejną rolą. Agata Turkot pierwszy raz tak szczerze o kulisach popularności i wielkim sukcesie

Kaśka Sochacka, Fryderyki 2025
Kaśka Sochacka, Fryderyki 2025 Lukasz Kalinowski/East New

„Ciche dni” i przełom w karierze Kaśki Sochackiej

Prawdziwy przełom przyniósł jednak debiutancki album „Ciche dni”, który ukazał się 26 marca 2021 roku nakładem Jazzboy Records. Nad ostatecznym kształtem piosenek Kaśka pracowała wspólnie z Agatą Trafalską, która pomagała przy tekstach, oraz producentem Olkiem Świerkotem. Ten duet był wcześniej odpowiedzialny za sukces płyt Korteza – „Bumerang” i „Mój dom”.

Warto podkreślić, że wszystkie kompozycje muzyczne na albumie stworzyła sama Sochacka. Płyta szybko zdobyła uznanie słuchaczy i krytyków, a z czasem osiągnęła status platynowej. „Wiersze pisałam od dziecka. Były zawsze bardzo osobiste. Kiedy przychodziło jednak do pisania piosenek, miałam problem, żeby powiedzieć pewne rzeczy wprost, więc wolałam się chować za stosem metafor. Dopiero Agata Trafalska pomogła mi się otworzyć. Posłuchała dema "Wiśni" i "Porzucić", które były piosenkami zrobionymi właśnie z wierszy i przekonała mnie, że to jest moja droga. Od pewnego momentu zaczęłam robić więcej piosenek w ten sposób - zaczęłam wychodzić od wierszy, a potem dorabiałam melodie", zwierzyła się w wywiadzie dla Styl.pl.

Zaledwie osiem miesięcy później, 26 listopada 2021 roku, artystka zaprezentowała kolejne wydawnictwo, czyli album „Ministory”. Była to muzyczna opowieść pokazująca kierunek, w którym zmierza jej twórczość: wyrafinowany pop z elementami miejskiego folku i alternatywy.

Rok 2021 okazał się dla niej wyjątkowo intensywny. W tym samym czasie wygrała plebiscyt „Sanki” organizowany przez „Gazetę Wyborczą”, który wyróżnia najciekawsze nowe twarze polskiej muzyki. Niedługo później przyszły kolejne sukcesy. W 2022 roku artystka zdobyła tytuł O!Lśnienie w plebiscycie organizowanym przez Onet oraz Miasto Kraków. Nagrodę otrzymała w kategorii muzyka popularna za album „Ciche dni”, a także nagrodę główną za największą liczbę głosów.

Ten sam rok przyniósł jej także dwa Fryderyki: za Fonograficzny Debiut Roku oraz Album Roku Indie Pop. W 2023 roku ponownie została doceniona przez Akademię Fonograficzną i otrzymała Fryderyka za Najlepsze Nowe Wykonanie za utwór „Ostatnia prosta”, nagrany w projekcie „Albo Inaczej”.

CZYTAJ TEŻ: Łączy je to samo nazwisko, wielu spekuluje, że są rodziną. Prawda może być zaskakująca

Kaśka Sochacka, 2025
Kaśka Sochacka, 2025 VIPHOTO/EAST NEWS

Album „Ta druga”, Fryderyki i ogromny sukces artystki

Natomiast 2023 rok rozpoczęła premierą pierwszej koncertowej płyty „Live” 2CD. Jesienią zaprezentowała singiel „Madison”, który zapowiadał kolejny etap jej twórczości. Drugi studyjny album artystki „Ta druga” ukazał się 15 listopada 2024 roku. Wcześniej promowały go single „Szum”, „Zdjęcia” oraz „Komary”. Krążek od razu spotkał się z ogromnym zainteresowaniem słuchaczy i już w pierwszym tygodniu po premierze trafił na 1. miejsce Oficjalnej Listy Sprzedaży OLiS.

Kaśka Sochacka z powodzeniem wyprzedaje również bilety na swoje solowe koncerty w największych salach koncertowych w Polsce, a jej występy przyciągają tłumy fanów.

Artystka potwierdziła swoją pozycję na rynku podczas gali Fryderyków 2025. Zdobyła aż dwie statuetki: za Album Roku Pop oraz Singiel Roku Pop. Jej płyta „Ta druga” podbiła serca publiczności i krytyków, a utwór „Szum” stał się jednym z najważniejszych singli ostatnich miesięcy na polskiej scenie muzycznej. „Nigdy nie robiłam muzyki dla nagród, dla pierwszych miejsc na listach przebojów. Robię ją od zawsze dla siebie, dla tego uczucia, kiedy z niczego powstaje coś i kiedy czuje, że to "coś" mnie wzrusza. Te Fryderyki są jednak dla mnie wyjątkową nagrodą. Czuję się szczęśliwa, doceniona, w jakiś sposób też spełniona", podkreślała w rozmowie z Kultura.Onet.pl.

W czerwcu 2025 roku Kaśka Sochacka połączyła siły z Dawidem Podsiadłą. Artyści wydali wspólny album „Tylko haj”, który szybko zdobył ogromną popularność. Wspólnie pojawiali się także na scenie w różnych miastach Polski w ramach Festiwalu Zorza, wydarzenia, którego pomysłodawcą był między innymi Dawid Podsiadło.

Dziś wokalistka uchodzi za jedną z najważniejszych postaci współczesnego polskiego popu. Jej twórczość – pełna emocji, subtelności i autentyczności – trafia do słuchaczy, którzy w jej piosenkach odnajdują własne historie i uczucia.

Źródło: Dzień Dobry TVN, Styl.Interia.pl, Kultura.Onet.pl.

CZYTAJ TEŻ: Dramatyczne okoliczności były początkiem ich przyjaźni. Tylko w VIVIE! Dorota Wellman i Marta Klepka tak szczerze o kulisach wieloletniej relacji

Kaśka Sochacka, Dawid Podsiadło, 2026 rok
Kaśka Sochacka, Dawid Podsiadło, 2026 rok Piętka Mieszko/AKPA

Authors

Reklama
Reklama
Reklama