Na stadionie była mistrzynią, w domu po prostu mamą. Niewielu wie, czym zajmują się synowie Ireny Szewińskiej. Jeden został znanym politykiem
29 czerwca 2026 roku mija osiem lat od śmierci Ireny Szewińskiej – najwybitniejszej polskiej lekkoatletki i jednej z największych legend światowego sportu. Choć kibice pamiętają przede wszystkim jej olimpijskie sukcesy, dla najbliższych była przede wszystkim żoną i mamą. Razem z Januszem Szewińskim wychowała dwóch synów – Andrzeja i Jarosława. Dziś każdy z nich realizuje własną drogę, pielęgnując pamięć o swojej mamie.

Irena Szewińska przez lata zachwycała kolejnymi rekordami i medalami, zapisując się na stałe w historii polskiej lekkoatletyki. Po zakończeniu kariery z równym zaangażowaniem poświęciła się działalności w Polskim Komitecie Olimpijskim i Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim. Mimo licznych obowiązków zawsze podkreślała, że najważniejszym oparciem pozostaje dla niej rodzina. To właśnie dzięki wsparciu męża Janusza mogła pogodzić sportową karierę z macierzyństwem, a synowie dorastali w domu, w którym sukces nigdy nie był ważniejszy od bliskości. Dziś, w ósmą rocznicę jej śmierci, warto przypomnieć nie tylko sportowe osiągnięcia Ireny Szewińskiej, ale także historię rodziny, z której była niezwykle dumna.
Rodzina była dla Ireny Szewińskiej największym wsparciem
Historia miłości Ireny Kirszenstein i Janusza Szewińskiego zaczęła się na stadionie warszawskiej Polonii. Oboje żyli sportem, choć początkowo nic nie zapowiadało, że stworzą jedno z najbardziej zgodnych małżeństw w polskim sporcie. Janusz był lekkoatletą, później fotografem, a z czasem także trenerem swojej żony.
Sama Irena z uśmiechem wspominała początki ich znajomości.
„Miałam cichą satysfakcję, że w końcu ten przystojny blondyn zwrócił na mnie uwagę.”
Para pobrała się w 1967 roku i przez ponad pięć dekad tworzyła wyjątkowo zgodny związek. Szewińska wielokrotnie podkreślała, że nigdy nie musiała wybierać między rodziną a sportem.
„Cieszę się, że nigdy nie musiałam wybierać między karierą a rodziną. Zawsze mogłam liczyć na męża, który był również moim trenerem.”
Te słowa najlepiej oddają atmosferę ich domu. Janusz nie tylko wspierał żonę podczas przygotowań do najważniejszych zawodów, ale również przejął wiele obowiązków rodzinnych, dzięki czemu mogła wracać na bieżnię po urodzeniu pierwszego syna.

Janusz Szewiński był nie tylko mężem, ale także trenerem i partnerem na całe życie
Małżeństwo Szewińskich często stawiano za wzór partnerskiej relacji. Gdy Janusz zakończył własną karierę sportową, całkowicie zaangażował się we wspieranie żony. Przez ostatnie lata jej kariery pełnił funkcję trenera i doskonale rozumiał wymagania zawodowego sportu.
Po śmierci Ireny nie ukrywał, jak wielką pustkę pozostawiła.
„To była piękna miłość. W ogóle nie rozmawialiśmy o śmierci i marzyliśmy, by pojechać wspólnie na igrzyska do Tokio, ale Irena nie zdążyła.”
Ich historia była opowieścią o wzajemnym szacunku i zaufaniu. W wywiadach Szewińska wielokrotnie podkreślała, że właśnie dzięki mężowi mogła rozwijać karierę, nie rezygnując z macierzyństwa. Co więcej, po narodzinach starszego syna wróciła na bieżnię silniejsza niż wcześniej.
„Po urodzeniu Andrzejka nastąpiła niesamowita regeneracja organizmu.”
Andrzej Szewiński poszedł w ślady rodziców. Ze sportu trafił do polityki
Starszy syn Ireny i Janusza Szewińskich, Andrzej Szewiński, urodził się w 1970 roku. Od najmłodszych lat otaczał go sport, jednak zamiast lekkoatletyki wybrał siatkówkę. Reprezentował Polskę, zdobywał mistrzostwa kraju z AZS Częstochowa, a później występował również w zagranicznych klubach.
Mama z ogromną dumą opowiadała o jego osiągnięciach.
„Mój najstarszy syn Andrzej odniósł sukcesy na boiskach siatkówki. Wprawdzie nie ma w kolekcji medalu olimpijskiego, ale za to może się cieszyć ze srebra wywalczonego w Uniwersjadzie. Sam sobie wybrał siatkówkę, nikt z nas nie namawiał go do tego.”
Po zakończeniu kariery sportowej Andrzej zaangażował się w działalność publiczną. Był senatorem, samorządowcem, a obecnie pełni mandat posła Koalicji Obywatelskiej. Mimo nowej ścieżki zawodowej nadal pozostaje związany ze środowiskiem sportowym i wielokrotnie podkreślał, jak ważne były dla niego wartości wyniesione z rodzinnego domu.

Jarosław Szewiński wybrał życie z dala od reflektorów
Młodszy syn Ireny Szewińskiej, Jarosław Szewiński, urodził się w 1981 roku. W przeciwieństwie do rodziców i starszego brata nie związał swojej przyszłości ze sportem. Wybrał naukę i nowe technologie.
Jak opowiadała sama Irena, ukończył studia na Politechnice Warszawskiej, obronił doktorat i rozpoczął pracę w Instytucie Badań Jądrowych w Świerku jako informatyk oraz programista. Dzięki temu konsekwentnie budował własną zawodową drogę, unikając medialnego rozgłosu.
Choć rzadko pojawia się publicznie, rodzina zawsze podkreślała, że Jarosław osiągnął sukces na własnych zasadach. Dla Ireny Szewińskiej najważniejsze było to, że obaj synowie mogli realizować swoje pasje bez presji porównywania się z legendarną mamą.
Irena Szewińska zawsze z dumą mówiła o swoich synach
Mimo niezliczonych sukcesów sportowych i działalności w Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim, Irena Szewińska często podkreślała, że największą satysfakcję dawała jej rodzina. Doczekała się wnuków i z radością obserwowała, jak każdy z synów odnajduje własne miejsce w życiu.
W jednym z wywiadów mówiła również o macierzyństwie z perspektywy sportsmenki.
„To było błogosławieństwo. Polecam wszystkim sportsmenkom, by rodziły dzieci. Niech nie czekają do zakończenia kariery.”
Słowa te dobrze pokazują, jak patrzyła na swoje życie. Rekordy świata, siedem medali olimpijskich i miejsce w historii światowej lekkoatletyki były dla niej niezwykle ważne, ale równie ważny pozostawał dom, który stworzyła z Januszem Szewińskim oraz ich dwoma synami. To właśnie rodzina była dla niej największym zwycięstwem.
Śmierć Ireny Szewińskiej 29 czerwca 2018 roku poruszyła cały sportowy świat. Wśród tysięcy pożegnań szczególnie zapadł w pamięć krótki wpis jej starszego syna. Andrzej Szewiński opublikował w mediach społecznościowych wspólne zdjęcie z dzieciństwa, na którym jako mały chłopiec jest w ramionach mamy. Do fotografii dołączył zaledwie kilka słów: „Odeszła moja kochana Mama”. Ten prosty, pełen emocji wpis stał się jednym z najbardziej poruszających pożegnań legendarnej lekkoatletki i pokazał, jak silna więź łączyła Irenę Szewińską z jej rodziną.

Źródła: viva.pl, se.pl, interia.pl, plejada.pl