Reklama

Wspólna pasja, głęboka więź i jedna misja – Dorota Sumińska i jej córka Marta Stachowiak pokazują, jak relacja matki i córki może przerodzić się w inspirujący projekt. To historia zaufania, szacunku i wspólnego celu.

Dorotę Sumińską z córką łączy wyjątkowa relacja

Dorota Sumińska – charyzmatyczna weterynarka, autorka i publicystka. W pewnym momencie u jej boku stanęła jedyna córka. Marta Stachowiak – dziennikarka, muzyk, tłumaczka i nauczycielka. Z pozoru dwa różne światy, ale wspólna przeszłość i wrażliwość sprawiły, że stworzyły coś wyjątkowego.

Marta towarzyszyła mamie w pracy od najmłodszych lat. Jeszcze zanim nauczyła się czytać, znała zapach gabinetu weterynaryjnego. Zanim usiadła w szkolnej ławce, potrafiła przygotować tampony operacyjne i z czułością zaopiekować się chorym zwierzakiem.

„Marta od dziecka towarzyszyła mi w mojej pracy ze zwierzętami. Choć z wykształcenia jest dziennikarką i muzykiem, a w praktyce nauczycielką – polonistką i społecznicą, bo pracuje w mocno obecnie proekologicznej Fundacji Inicjatyw Obywatelskich, śmieję się, że w gruncie rzeczy jest też niedyplomowanym weterynarzem”, opowiadała z dumą Dorota Sumińska w rozmowie z Izabelą Marczak dla Kobieta Onet.

Dorota Sumińska, VIVA! czerwiec 2019, VIVA! 13/2019
Olga Majrowska

Marta Stachowiak miłość do zwierząt wyniosła z domu

Marta Stachowiak wychowała się w świecie, gdzie leczenie zwierząt było codziennością, a poczekalnia kliniki drugim domem. Kiedy matka operowała, ona – jako kilkuletnia dziewczynka – z niespotykaną powagą tłumaczyła zaniepokojonym właścicielom zwierząt, na czym polega zabieg i dlaczego trzeba jeszcze chwilę poczekać.

Jeszcze zanim poszła do szkoły, jeździła ze mną na SGGW. Woziłam ją tam ze sobą, gdy robiłam staż, a ona była jeszcze niemowlęciem. Zanim poszła do szkoły, potrafiła już przygotowywać tampony operacyjne, opiekować się małymi pacjentami, uspokajała też ludzi w poczekalni – nieraz, gdy operowałam, słyszałam zza drzwi, jak objaśnia ludziom czekającym na koniec zabiegu, na czym dany zabieg będzie polegał. Na sprawach zwierząt Marta zna się więc nie mniej niż ja, poza tym łączy nas podobny stosunek do świata i wspólny cel”, relacjonowała Dorota Sumińska w wymienionym wyżej wywiadzie.

To nie jest zwykła relacja matki i córki. To partnerstwo zbudowane na zaufaniu, wspólnym doświadczeniu i niezwykłej wrażliwości. Marta Stachowiak przesiąknięta od dziecka światem zwierząt, doskonale rozumie ich potrzeby. Podobnie jak mama, patrzy na świat z perspektywy istot, które nie mają głosu. W najnowszym wywiadzie dla Zwierciadła, Marta Stachowiak dodawała: „Wyrastałam w domu, w którym były takie, a nie inne poglądy, zainteresowania, obyczaje, na lodówce kurował się ranny zając, były chore jeże, był kanarek na krzywych nóżkach. To, jak patrzę na świat, jest naturalną kontynuacją tego, w czym wyrosłam. Jeśli to jest dziwne, to świat matek i córek musi być smutny”, mówi Joannie Derdzie.

Łączy je nie tylko rodzinna więź, ale i wspólna misja. Działają jak zgrany organizm – bez słów, ale z jasnym celem. Ich wspólna energia, harmonia i wzajemne zrozumienie tworzą przestrzeń, w której edukacja i empatia stają się siłą. I właśnie tę siłę dziś przekuwają w coś, co może realnie zmieniać świat. „Dobrze się rozumiemy, uzupełniamy. Uważamy, że na tej naszej wspólnej, zgodnej energii mogą również skorzystać nasi słuchacze”, dodawała Dorota Sumińska w rozmowie dla Kobieta Onet.

Sprawdź też: Mąż Marylin Monroe wiedział, że czeka ją "katastrofalny koniec". Nieznane nagrania ujawniają kulisy burzliwego małżeństwa aktorki z Arthurem Millerem

„Zwierzę Ci się”: wspólny front mamy i córki

Od czterech lat mama i córka prowadzą wspólny podcast „Zwierzę Ci się”. Program szybko zyskał wiernych odbiorców. Ale to nie tylko kontynuacja misji Doroty Sumińskiej. To coś więcej – połączenie dwóch pokoleń, dwóch kobiecych głosów, które wspólnie edukują, uwrażliwiają i inspirują.

Pomysł na wspólny projekt pojawił się w trudnym momencie życia dziennikarki. Po zakończonej współpracy z TOK FM, niedługo po śmierci męża, Dorota Sumińska szukała nowego początku i przestrzeni, w której mogłaby działać na własnych zasadach. Jak sama przyznała, impuls przyszedł niespodziewanie — podczas rozmowy z przyjaciółką padła sugestia, by przenieść swoją działalność do internetu. Wtedy pojawiła się myśl, by stworzyć coś razem z córką. Co ciekawe, Marta w tym samym czasie doszła do bardzo podobnego wniosku. Tak narodził się ich wspólny projekt.

Na początku wystarczyły dwa mikrofony, komputer i potrzeba szczerej rozmowy. Choć punktem wyjścia były zwierzęta, szybko okazało się, że ich rozmowy dotyczą znacznie szerszych tematów — codzienności, emocji i relacji. Dziś obie podkreślają, że najbliższe są im kwestie natury oraz więzi między człowiekiem a zwierzętami, które stały się ważnym elementem ich wspólnej działalności.

„W naszej audycji chcemy przede wszystkim edukować ludzi, przybliżając im rozmaite sprawy ze świata zwierząt i zarzucając pomost między światem ludzkim a światem innych zwierzęcych istot”, podkreśla Dorota Sumińska.

Z kolei w najnowszym wywiadzie dla Zwierciadła wyznają Marta Stachowiak dodawała: „Mamy, jak wszyscy, swoje problemy, ale poza tym myślimy podobnie o świecie i o tym, co ludzkość z tym światem robi”. „Poza tym to jest świetna terapia na te matczyno-córczane problemy, bo trzeba się dogadać, trzeba mówić jednym głosem”, zwierzała się Dorota Sumińska w rozmowie z Joanną Derdą.

W ich wspólnym projekcie role są jasno podzielone. Mama jest ekspertką, a córka — jak sama mówi — staje się „głosem ludu”, zadając pytania, które mogliby zadawać zwykli słuchacze czy widzowie. To właśnie dzięki temu ich rozmowy mają naturalny i bardzo autentyczny charakter. Marta z uśmiechem wspomina, że przez długi czas była przekonana, iż zwierzęta są obecne w każdym domu. Zdziwieniem było dla niej odkrycie, że nie wszyscy żyją w otoczeniu psów czy kotów. Dziś sama jest opiekunką kota, choć przyznaje, że jej pupil nie toleruje innych zwierząt. Nie ukrywa jednak, że w przyszłości chciałaby stworzyć dom także dla kotów ze schroniska.

My się dzielimy — mama jest ekspertką, a ja „głosem ludu”, w imieniu tego ludu zadaję pytania. Zresztą zawsze w świecie przyrody byłam. Do pewnego momentu w ogóle nie wiedziałam, że są domy, w których nie ma zwierząt. Albo że ktoś ma tylko jednego pieska”, opowiadała na łamach Zwierciadła.

Są emocje i wiedza. Jest pasja i doświadczenie. W świecie, w którym relacje rodzinne coraz częściej rozbijają się o różnice pokoleniowe, Dorota i Marta pokazują, że wspólny cel i wzajemny szacunek mogą zbudować prawdziwą więź. Są dowodem na to, że różnice nie dzielą – mogą uzupełniać. Że matka i córka mogą być nie tylko rodziną, ale też sojuszniczkami.

To piękne, że mogą działać razem. Nie tylko dla zwierząt, ale i dla ludzi.

Czytaj też: Ojciec legenda, syn spadkobierca bluesa. Oto niezwykła więź Nalepów

Dorota Sumińska, Viva! 1/2024
Dorota Sumińska, Viva! 1/2024 Olga Majrowska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...