Reklama

Weronika Lato, 25-latka i mistrzyni Polski w windsurfingu, stanęła w obliczu diagnozy, która mogła zakończyć jej sportowe marzenia. Złośliwy rak kości, radykalna operacja i miesiące bolesnej rehabilitacji – tak wyglądała jej rzeczywistość. W rozmowie z Plotkiem opowiedziała o dramacie, wsparciu bliskich i powrocie na deskę. Tak mówi o relacji z ukochanym dziadkiem, legendarnym piłkarzem, Grzegorzem Lato.

Weronika Lato usłyszała dramatyczną diagnozę. Wnuczka Grzegorza Laty nigdy się nie poddała

Sport był obecny w jej życiu od dziecka, ale Weronika Lato bardzo wcześnie zdecydowała, że pójdzie własnym szlakiem. Zamiast piłkarskiej murawy, z którą w Polsce automatycznie łączy się nazwisko Lato, wybrała wodę i deskę. To w windsurfingu odnalazła pasję, która zaprowadziła ją do tytułu mistrzyni Polski i pozwoliła krok po kroku budować sportową przyszłość. Ten rytm treningów i startów przerwał jednak moment wizyty w gabinecie lekarskim – chwila, która na zawsze podzieliła jej życie na „przed” i „po”.

Jak przyznała w rozmowie z Plotkiem, do gabinetu weszła razem z mamą. Lekarz prowadzący zostawił ją na koniec, spodziewając się silnej reakcji. Z całej rozmowy zapamiętała pojedyncze słowa: „rak kości”, „złośliwy”, „radykalna resekcja”, „koniec windsurfingu”. W jednej chwili osunęła się na podłogę. Wpadła w histerię, nie mogła złapać oddechu. Emocje były tak silne, że miała wrażenie, iż całe życie przelatuje jej przed oczami.

Diagnoza brzmiała jednoznacznie. Dla 25-latki, której życie było podporządkowane treningom i startom, była to informacja druzgocąca. W tamtym momencie nie wyobrażała sobie życia bez deski.

Czytaj też: Najstarsza córka Joanny Koroniewskiej i Macieja Dowbora zadebiutowała na scenie. Na premierze nie zabrakło dumnych rodziców i babci

Wnuczka Grzegorza Laty powróciła silniejsza

Konieczna była operacja. Weronika Lato przeszła zabieg, po którym rozpoczął się najtrudniejszy etap – walka o sprawność. Pierwszy miesiąc po operacji określiła jako „ból nie do opisania”. Każdy, nawet minimalny ruch, wydawał się niemożliwy. Poruszenie jakąkolwiek częścią ciała, nawet o milimetr, powodowało cierpienie. Utrata samodzielności i świadomość, że kariera może się zakończyć, były ogromnym obciążeniem psychicznym.

„Poruszenie jakąkolwiek częścią ciała, nawet o milimetr, wydawało się niemożliwe. Dla osoby wysportowanej, samodzielnej i przyzwyczajonej do pełnej kontroli nad własnym ciałem był to ogromny szok. Nagle nie byłam w stanie sama pójść do łazienki, ubrać się, usiąść ani nawet wygodnie się położyć”, opowiadała Norbertowi Żyle dla Plotka.

Następne miesiące były codziennym maratonem. Rehabilitacja stała się jej nową rzeczywistością, wymagającą żelaznej dyscypliny i uporu, którego wcześniej doświadczała głównie w sporcie. Wnuczka Grzegorza Laty nie ukrywała, że bez obecności rodziny i czujnej opieki lekarzy ta droga byłaby znacznie trudniejsza.

„Po niecałych czterech miesiącach, kiedy praktycznie nie byłam w stanie nic zrobić, stanęłam znowu na desce. I nie tylko stanęłam — przepracowałam całe cztery miesiące sezonu windsurfingowego w Grecji. Bolało, było ciężko i wymagało konsekwentnej rehabilitacji, ale czułam, że znowu żyję ”, zwierzała się.

Grzegorz Lato wspierał wnuczkę w najtrudniejszych chwilach

W tej historii ogromną rolę odegrała rodzina. Grzegorz Lato, legenda polskiego futbolu, dla Weroniki od zawsze był przede wszystkim dziadkiem. Jak zaznacza, rodzinne spotkania nie krążyły wokół piłki nożnej, mimo że nazwisko zobowiązuje. Wspomnienia z dzieciństwa mają dla niej zupełnie inny smak – to obrazy zwyczajnych chwil, spokojnych rozmów i małych radości przeżywanych u boku dziadka. To właśnie te proste momenty, a nie sportowe legendy, zbudowały ich bliskość.

Dopiero po latach w pełni uświadomiła sobie, jak wielkim symbolem dla fanów futbolu jest jej dziadek i jaką rangę ma jego nazwisko. Potraktowała to jako impuls do działania. Grzegorz Lato nigdy nie ingerował w jej decyzje ani nie próbował kształtować jej kariery według własnych doświadczeń. Największy nacisk kładł na wartości: cierpliwość, systematyczność i przekonanie, że siła charakteru ma kluczowe znaczenie – zarówno w sporcie, jak i w życiu.

Nasze rozmowy były dla mnie bardzo cenne. Dziadek nigdy nie owijał w bawełnę, potrafił słuchać i dawał mi cenne rady, nie tylko dotyczące sportu, ale też życia. Uczył mnie pokory, konsekwencji i wiary w siebie. Do dziś mamy bliski kontakt - regularnie rozmawiamy, a on nadal jest dla mnie ogromnym autorytetem, ale w moim sercu zawsze będzie dziadkiem. (...) Dziadek nigdy nie wywierał na mnie presji, wręcz przeciwnie, od początku mówił, jak ciężkim kawałkiem chleba do zgryzienia jest kariera sportowa”, zwierzała się sportsmenka w rozmowie z Plotkiem.

Grzegorz Lato, Weronika Lato, 13.02.2026. Warszawa. Premiera filmu dokumentalego "Reborn on Water - The Second Life", poswieconego Weronice Lato.
Grzegorz Lato, Weronika Lato, 13.02.2026. Warszawa. Premiera filmu dokumentalego "Reborn on Water - The Second Life", poświęconego Weronice Lato. Pawel Wodzynski/East News

Wiadomość o chorobie wnuczki była dla niego ogromnym ciosem. Jak relacjonuje Weronika, głęboko to przeżył, choć robił wszystko, by nie pokazywać własnego lęku. Chciał być dla niej oparciem, a nie dodatkowym źródłem niepokoju. Uspokajał ją, powtarzając, że da radę i że ma w sobie siłę, by przez to przejść. Wtedy te słowa wydawały się jej odległe od rzeczywistości, dziś jednak przyznaje, że dziadek miał rację. „Od samego początku byłam bardzo załamana i trudno mi było zrozumieć, co się dzieje. Grzesiu, konsekwentnie powtarzał, że wszystko będzie dobrze, że jestem silna i sobie poradzę. W tamtym momencie trudno mi było w to uwierzyć, ale miał rację. (...) Jestem ogromnie wdzięczna dziadkowi, że nigdy we mnie nie zwątpił i zawsze podnosił mnie na duchu”, dodawała.

Czytaj też: Ich tegoroczna aukcja dla WOŚP pobiła rekordy popularności! Taką kwotę zdecydował się zapłacić zwycięzca

Historia Weroniki Lato to opowieść o dramatycznej diagnozie, bólu i determinacji. 25-latka wróciła do windsurfingu, udowadniając, że nawet po najtrudniejszych doświadczeniach można stanąć na nogi i wrócić do pasji.

Wnuczka Grzegorza Laty postanowiła podzielić się swoją historią i przedstawiła ją w dokumencie „Reborn on Water - The Second Life” w reżyserii Maxa Brinnicha. Oficjalna premiera filmu została zaplanowana na 1 marca, natomiast pierwszy, przedpremierowy pokaz odbył się 13 lutego. „Ja jeden mecz wygrałem. A ona wygrała najważniejszy mecz w swoim życiu. Byle tak dalej, Werka. Trzymaj się. Zawsze masz u nas wsparcie. Dziękujemy ci”, mówił legendarny piłkarz podczas wspomnianego wydarzenia.

Grzegorz Lato, Weronika Lato, 13.02.2026. Warszawa. Premiera filmu dokumentalego "Reborn on Water - The Second Life", poswieconego Weronice Lato.
Grzegorz Lato, Weronika Lato, 13.02.2026. Warszawa. Premiera filmu dokumentalego "Reborn on Water - The Second Life", poswieconego Weronice Lato. Pawel Wodzynski/East News
Reklama
Reklama
Reklama