Michael Jackson nazywał ich ‘drugą rodziną’. Teraz ujawnili, co działo się za zamkniętymi drzwiami. Aż trudno uwierzyć. Padły nowe oskarżenia
Za ponad miesiąc minie 17 lat od śmierci Michaela Jacksona, jednego z najbardziej rozpoznawalnych artystów wszech czasów. Choć legenda jego muzyki wciąż żyje, od lat nie milkną też kontrowersje związane z oskarżeniami o molestowanie nieletnich.

Teraz nazwisko gwiazdora ponownie wróciło na nagłówki za sprawą filmu „Michael", który opowiada o jego życiu i karierze. Produkcja z udziałem Jaafara Jacksona, bratanka piosenkarza, wzbudziła ogromne emocje i na nowo rozpętała dyskusję wokół mrocznych zarzutów wobec artysty.
Rodzeństwo Cascio ujawnia kulisy relacji z Michaelem Jacksonem
Nowe wyznania dotyczące Michaela Jacksona wywołały ogromne poruszenie na całym świecie. W głośnym wywiadzie dla programu „60 Minutes Australia” czwórka rodzeństwa Cascio oskarżyła „Króla Popu” o molestowanie sek*ualne oraz wieloletnią manipulację. Eddie, Dominic, Aldo i Marie-Nicole Cascio twierdzą dziś, że przez lata byli ofiarami gwiazdora, który miał traktować ich jak swoją „drugą rodzinę”.
Według relacji rodzeństwa znajomość ich rodziców z Michaelem Jacksonem rozpoczęła się jeszcze w latach 80. Wokalista zaprzyjaźnił się z Dominikiem Cascio Seniorem oraz jego żoną Connie. Z czasem relacja miała stać się bardzo bliska, a sam Jackson regularnie odwiedzał ich dom i spędzał czas z dziećmi.
Eddie, Dominic, Aldo i Marie-Nicole wspominają, że jako dzieci byli zafascynowani kontaktem z jedną z największych gwiazd świata. Michael Jackson miał obsypywać ich prezentami, organizować prywatne loty i zabierać na światowe trasy koncertowe oraz do parków rozrywki. „Kiedy największa supergwiazda świata lat 80. chce być twoim przyjacielem, jesteś podatny na manipulację”, powiedział Dominic Cascio. „Moi rodzice byli młodzi. Fakt, że taka gwiazda chciała się z nimi przyjaźnić, sprawiał, że czuli się wyjątkowi. My też”, dodał Eddie. Rodzeństwo twierdzi dziś, że Michael Jackson nazywał ich swoją „drugą rodziną”. Za zamkniętymi drzwiami sytuacja miała jednak wyglądać zupełnie inaczej.


Eddie Cascio opowiada o traumatycznych wydarzeniach z trasy „Dangerous”
Najbardziej wstrząsające wyznania padły ze strony Eddiego Cascio. Mężczyzna twierdzi, że molestowanie rozpoczęło się podczas trasy „Dangerous” w 1993 roku, gdy miał 11 lat. „To wtedy mój świat zaczął się zmieniać. Byliśmy w trasie i wtedy Michael zaczął się do mnie bardziej zbliżać. Dotykał moich nóg. Siedziałem na jego kolanach i wtedy doszło do pierwszego pocałunku – pocałował mnie w usta”, relacjonował.
Według jego słów później podobne sytuacje miały powtarzać się niemal każdej nocy. Eddie twierdzi, że Jackson spał z nim w jednym łóżku, nadawał mu pseudonim „anioł” i brał z nim wspólne kąpiele. „Musiałem uprawiać z nim se*s oralny. I odwrotnie. To trudne, bo odebrano mi zarówno dzieciństwo, jak i poczucie męskości”, wyznał. Mężczyzna utrzymuje, że wykorzystywanie trwało przez 16 lat.
Pozostali członkowie rodzeństwa również zabrali głos. Dominic Cascio opowiedział o niepokojących „grach”, które miał organizować Michael Jackson. Marie-Nicole twierdzi natomiast, że wokalista nakłaniał ją do rozbierania się przed nim, gdy miała 12 lat. Równie mocne oskarżenia padły ze strony najmłodszego z rodzeństwa, Aldo Cascio. Jak twierdzi, do molestowania miało dojść podczas wspólnego grania w gry wideo.
„Nie miałem pojęcia, czym jest sek*. Nie wiedziałem, że to coś niewłaściwego. On ukrywał g*ałt pod płaszczykiem miłości”, powiedział.
Rodzeństwo twierdzi również, że Michael Jackson miał przygotowywać ich do rozmów z policją i rodzicami. Według ich relacji organizował specjalne ćwiczenia polegające na odgrywaniu scenek. „Wpajał ci strach, że trafisz do więzienia, że życie twojej rodziny legnie w gruzach”, twierdzi Dominic.
Na nowe oskarżenia szybko zareagowali przedstawiciele majątku Michaela Jacksona. Marty Singer, prawnik reprezentujący estate artysty, stanowczo zaprzeczył wszystkim zarzutom. Adwokat nazwał wyznania rodzeństwa Cascio „desperacką próbą wyłudzenia pieniędzy”. Przypomniał również, że przez wiele lat rodzina publicznie wspierała wokalistę, nawet po jego aresztowaniu w 2003 roku. „Te próby szantażu pojawiły się ponad 15 lat po śmierci Jacksona, więc nie grozi im już pozew o zniesławienie”, stwierdził Singer.
Sami członkowie rodzeństwa tłumaczą dziś, że przez długi czas żyli pod ogromnym wpływem Michaela Jacksona i byli wychowywani w przekonaniu, że muszą go chronić. Teraz twierdzą, że zdecydowali się mówić publicznie, aby wesprzeć inne ofiary. "Dać odwagę innym ofiarom, aby wyszły z ukrycia i były silne razem z nami", mówią. "Bo ostatecznie to on był potworem, a nie my", kwituje Eddie.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Krytycy nie pozostawili na tym filmie suchej nitki, ale widzowie go pokochali. Film „Michael" bije rekordy


