Mało kto zna tę historię. Jolanta Kwaśniewska wróciła do rodzinnej traumy. Nagle wspomniała o swoim dzieciństwie
Jolanta Kwaśniewska wróciła do bolesnych rodzinnych wspomnień. W poruszającym wyznaniu opowiedziała o ukochanej matce, wojennej traumie ojca i tragediach, które naznaczyły historię jej rodziny.

Jolanta Kwaśniewska rzadko mówi publicznie o tak osobistych doświadczeniach. Tym razem zrobiła wyjątek. W programie „Rozmowy (nie)wygodne” Mariusza Szczygła była pierwsza dama wróciła do historii swojej rodziny i dramatycznych przeżyć ojca. Padły słowa o Wołyniu, Sybirze, dramatycznych losach bliskich. Jej wyznanie porusza.
Jolanta Kwaśniewska o ojcu — poruszające byłej pierwszej damy
Jolanta Kwaśniewska pojawiła się w programie „Rozmowy (nie)wygodne” emitowanym na antenie TVP Info. Rozmowa z Mariuszem Szczygłem szybko zeszła na temat domu rodzinnego oraz wartości wyniesionych z dzieciństwa. To właśnie mamie i tacie zawdzięcza to, że w życiu kieruje się tez optymizmem. Ma w sobie wiele ciepła i zrozumienia dla ludzi. To rodzice odegrali ogromną rolę w kształtowaniu jej osobowości i sposobu patrzenia na świat.
„Ja myślę, że po obu, bo moja mateńka była najcieplejszą mamą świata, bo mam jeszcze dwie siostry, więc mama zrezygnowała z pracy i wychowywała trzy dziewczynki”, relacjonowała w rozmowie z Mariuszem Szczygłem.
Te wspomnienia wybrzmiały szczególnie mocno w zestawieniu z dramatycznymi doświadczeniami wojennymi, które dotknęły jej ojca. Jolanta Kwaśniewska podkreśliła, że ojciec miał „potworne dzieciństwo”. Wspominała, że pochodził z rodziny kresowej z Wołynia i jako młody człowiek zetknął się z dramatycznymi wydarzeniami wojennymi.
„Byłyśmy takie ukochane i wytulone, z tego względu, że tata był taką silną osobowością, tata miał potworne dzieciństwo, tata pochodził z rodziny Kresowej, z Wołynia, w związku z tym widział i przeszedł mordy na Wołyniu, jego rodzina została — siostra z mężem, z córką — zamordowana, spalona w stodole, kolejna siostra była zesłana na Sybir, jedno z dzieci tam zmarło, szwagier został zamordowany w Ostaszkowie. Tata przeszedł cały szlak 2. Armii Wojska Polskiego jako 15-latek”, opowiadała w „Rozmowach (nie)wygodnych”.


Ojciec Jolanty Kwaśniewskiej wymagał od córek nauki
Mimo traumatycznych doświadczeń ojciec Jolanty Kwaśniewskiej miał ogromny wpływ na wychowanie swoich dzieci. Była pierwsza dama podkreśliła, że bardzo zależało mu na edukacji córek i popychał je do nauki.
Z jej słów wynikało, że właśnie dramatyczne doświadczenia wojenne nauczyły go, jak wielką wartość mają wiedza, rozwój i otwartość na świat. To podejście przekazał później swoim córkom. Jolanta Kwaśniewska opowiadała o domu pełnym rozmów, zainteresowania kulturą i muzyką. Wspomnienia, choć momentami niezwykle trudne, jednocześnie pokazywały rodzinę silnie związaną ze sobą i próbującą budować normalność mimo ciężaru przeszłości.
„Więc ja myślę, że on w sobie miał bardzo dużo takich potwornych widoków, ale pochodził z takiej rodziny, gdzie była taka afirmacja życia, że życie jest piękne, że tata mówił: „Wojna zabrała mi możliwość kształcenia”, więc nas popychał: „Musicie. To, co wam zawsze zostanie, to wykształcenie”.

reprodukcja Wojtek Jakubowski/KFP/REPORTER Wojtek Jakubowski/KFP/REPORTER
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Mimo rodzinnych tragedii był otwarty na świat i ludzi
Jolanta Kwaśniewska podkreśliła również, że jej ojciec nie stracił ciekawości świata ani wrażliwości na kulturę. W rozmowie wspominała go jako człowieka otwartego.
To właśnie ten kontrast wybrzmiał najmocniej w jej opowieści. Z jednej strony wojenne traumy, Wołyń i rodzinne tragedie, z drugiej — człowiek, który nie zamknął się w bólu i próbował budować życie na nowo.
„I rzeczywiście gonił nas do nauki, ale poza tym był tak otwarty na świat, ciągle chodził, podśpiewywał coś, mój tata ubóstwiał operę, operetkę, potrafił wstać o trzeciej nad ranem, żeby nagrać coś z Metropolitan Opera i mówi: "Córciu, nagrane mam!”, wspominała Jolanta Kwaśniewska.
O rodzinnym domu Jolanta Kwaśniewska opowiadała też na łamach VIVY! w 2024 roku. „Z domu wyniosłam dużo miłości i ciepła. Miałam wspaniałych rodziców, szczególnie ciepłą osobą była moja mateńka. Altruistka, oddana nam bezgranicznie. Zrezygnowała z pracy, żeby wychować mnie i moje siostry. Już gdy byłyśmy starsze, na święta, imieniny przyjeżdżałam do Gdańska z prezentami dla mamy, a to jakiś sweter przywiozłam albo fajne buty, a ona mówiła: „Córeńko, ja nic nie potrzebuję”. Niestety mateńka zmarła, mając 62 lata. Całe życie była otwarta na ludzi. Pamiętam, że zawsze gotowała wielki gar zupy, aby wszyscy nasi kumple, których rodzice pracowali, zjedli na przykład kartoflankę i mogli lecieć na podwórko, bawić się. Wiedziałam dokładnie, jaką chcę mieć rodzinę”, mówiła Katarzynie Piątkowskiej.
W trakcie prezydentury męża, Jolanta Kwaśniewska często spędzała czas z tatą. „Cieszyły mnie premiery teatralne czy kinowe, bo często towarzyszył mi tata. Ubóstwiał operę, więc chodziliśmy na wielkie koncerty. To było dla mnie ważne, bo – jak mówiłam wcześniej – nie chciałam przyjaciołom już więcej ściągać do domu kontroli. A ze mną zawsze byli moi chłopcy z ochrony… [Tata przyp. red.] zawsze mieszkał w Gdańsku. Tylko jak coś złego działo się z jego zdrowiem, przyjeżdżał tu do szpitala MSWiA, bo był inwalidą wojennym pierwszej grupy. Jak z niego wychodził, a jeszcze taki marny był, mogłam go troszkę doglądać. Po tacie dostałam pudło pamięci. Moja siostra Alunia przywiozła je z Gdańska. Przez cały okres prezydentury zbierał wszystkie artykuły, jakie się na nasz temat pojawiły. Miał tego mnóstwo”, mówiła Katarzynie Piątkowskiej.
