Mało kto zna historię żony Dibu Martíneza. Piłkarz zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. To miłość jak z filmu
Jedno spojrzenie na londyńskim przystanku autobusowym wystarczyło, by Emiliano „Dibu” Martínez zakochał się bez pamięci. Dziś wspólnie wychowują dwoje dzieci, świętują największe piłkarskie sukcesy i tworzą jeden z najbardziej zgodnych związków w świecie futbolu. Mało kto jednak wie, jak naprawdę zaczęła się ich miłość.

Dziś są jedną z najbardziej rozpoznawalnych par argentyńskiego futbolu, jednak ich związek powstał z dala od stadionów i kamer. Zanim Emiliano Martínez został mistrzem świata i bohaterem milionów kibiców, był młodym piłkarzem próbującym odnaleźć swoje miejsce w Londynie. Właśnie wtedy na jego drodze pojawiła się Amanda Gama, znana dziś wszystkim jako Mandinha Martínez.
Kim jest Mandinha Martínez?
Mandinha Martínez, której prawdziwe nazwisko brzmi Amanda Gama, wychowała się w Wielkiej Brytanii w rodzinie o portugalsko-brazylijskich korzeniach. Zamiast wykorzystywać popularność męża, od początku postawiła na własną ścieżkę zawodową. Jest projektantką wnętrz i przedsiębiorczynią. Prowadzi markę MiSueños Kids, specjalizującą się w aranżacji pokoi dziecięcych oraz produktach dla najmłodszych.
Choć w mediach społecznościowych obserwują ją tysiące osób, zdecydowanie częściej pokazuje rodzinne chwile i efekty swojej pracy niż życie u boku słynnego bramkarza. To świadomy wybór, który pozwala jej zachować prywatność mimo ogromnej popularności męża.
Miłość, która zaczęła się na londyńskim przystanku
Ich historia rozpoczęła się w 2013 roku w Londynie. Emiliano Martínez był wówczas zawodnikiem Arsenalu i regularnie odwiedzał restaurację prowadzoną przez rodziców Mandinhy. Ona studiowała, a w weekendy pomagała rodzinie w lokalu.
– Moi rodzice prowadzili restaurację w Londynie, do której często przychodzili piłkarze Arsenalu. Emi zaczął tam zaglądać, gdy miał 17 albo 18 lat. Ja studiowałam i w weekendy pomagałam rodzicom. Widywaliśmy się wtedy dość często. Był bardzo nieśmiały. Ja zresztą też – wspominała po latach.
Z czasem okazało się, że mieszkali niemal po sąsiedzku. Codziennie mijali się na przystanku autobusowym, jednak żadne z nich nie miało odwagi rozpocząć rozmowy.
– Mieszkałam dosłownie obok niego. Codziennie mijałam go w drodze do pracy i zastanawiałam się, dlaczego za każdym razem spuszcza wzrok. Pomyślałam, że jest zarozumiały, bo przecież zwykłe „cześć” nic nie kosztuje – opowiadała Mandinha.
Prawda była jednak zupełnie inna. Argentyński bramkarz po prostu nie potrafił zrobić pierwszego kroku. Ostatecznie zdobył się na odwagę i wysłał wiadomość.
– Napisał do mnie: „Nie jestem zarozumiały. Po prostu się wstydzę. Może pójdziemy na kawę?”. Odpowiedziałam: „Nie, przyjdź do mnie, napijemy się kawy tutaj”. I tak wszystko się zaczęło. Później umawialiśmy się już na kolejne kolacje – zdradziła.
Pierwsze spotkanie rozwiało wszystkie wątpliwości.
– Kiedy pierwszy raz wszedł do mojego mieszkania, pomyślałam tylko: „Jaki on jest wysoki! To chyba nie ma szans się udać, bo ja jestem taka drobna”. Ale od początku był niezwykle czuły i serdeczny – mówiła z uśmiechem.
To właśnie wtedy Mandinha odkryła, że za nieśmiałością Emiliano kryje się romantyk. Jak sama wspominała, nie próbował imponować drogimi prezentami.
– Nigdy nie próbował imponować drogimi prezentami. Przynosił mi kwiaty, pisał listy. Do dziś je wszystkie przechowuję.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Bajkowy ślub i wspólne życie z dala od blasku fleszy
Po trzech latach związku para zaręczyła się, a 22 maja 2017 roku powiedziała sobie sakramentalne „tak” w Brocket Hall pod Londynem. Wśród gości znaleźli się przyjaciele Martíneza z Arsenalu, między innymi Santi Cazorla, Héctor Bellerín i David Ospina.
Choć uroczystość zgromadziła wielu piłkarzy, miała bardzo rodzinny charakter. Od początku zależało im na tym, by ten dzień świętować przede wszystkim z najbliższymi.
Po ślubie wspólnie przeprowadzali się za kolejnymi klubami Emiliano, aż ostatecznie osiedlili się w Birmingham po jego transferze do Aston Villi. Mimo rosnącej popularności bramkarza konsekwentnie chronią swoje życie prywatne i unikają celebryckiego stylu życia.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Dzieci są dla nich najważniejsze
W 2018 roku para powitała na świecie syna Santiago. Bramkarz nie ukrywa, że ojcostwo całkowicie odmieniło jego życie.
– Nigdy nie bronię tylko dla siebie. Zawsze robię to dla kogoś. Odkąd urodził się mój syn, wszystko się zmieniło. Wtedy naprawdę rozwinąłem skrzydła – przyznał.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Trzy lata później rodzina powiększyła się o córkę Avę. Jej narodziny zbiegły się jednak z jednym z najważniejszych momentów w karierze Emiliano Martíneza – trwającym Copa América 2021.
Z powodu obowiązujących w czasie pandemii protokołów sanitarnych bramkarz nie mógł opuścić zgrupowania reprezentacji Argentyny. Wiedział, że jeśli zdecyduje się wrócić do domu, straci szansę na spełnienie największego sportowego marzenia. Razem z Mandinhą podjęli trudną decyzję, że zostanie z drużyną narodową.
Po zdobyciu mistrzostwa Ameryki Południowej nie ukrywał wzruszenia.
– Powiedziałem żonie, że to moje największe marzenie, a ona mnie w tym wsparła. Nadal nie miałem okazji poznać mojej córki. Kilka miesięcy wcześniej obiecaliśmy sobie, że zdobędziemy ten tytuł dla najlepszego piłkarza świata. Teraz chcę świętować z rodziną i w końcu wziąć córkę na ręce – mówił po finałowym zwycięstwie nad Brazylią.
Mandinha od początku wspierała decyzję męża, choć oznaczało to, że w jednym z najważniejszych dni ich rodzinnego życia nie będzie mógł być przy niej. Kilka dni później Emiliano wrócił do domu już jako mistrz Copa América i po raz pierwszy osobiście przytulił Avę. Zdjęcia z tego spotkania obiegły media na całym świecie, stając się symbolem ceny, jaką sportowcy czasem płacą za realizację swoich marzeń.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Facebook i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Mandinha wspiera Dibu na każdym etapie kariery
Droga Emiliano Martíneza na piłkarski szczyt nie była usłana różami. Przez wiele lat był wypożyczany do kolejnych klubów i cierpliwie czekał na swoją szansę, a Mandinha towarzyszyła mu na każdym etapie tej drogi. Gdy w końcu spełnił marzenie o grze na najwyższym poziomie i sięgnął z reprezentacją Argentyny po największe trofea, to właśnie ona najczęściej świętowała te chwile u jego boku.
Dziś kibice regularnie widują ich razem zarówno na stadionach, jak i podczas najważniejszych wydarzeń piłkarskich. W październiku 2024 roku Mandinha towarzyszyła mężowi na czerwonym dywanie przed galą Złotej Piłki w paryskim Théâtre du Châtelet, a po zakończeniu sezonu Premier League 2025/2026 wraz z dziećmi wyszła na murawę Villa Park, gdzie wspólnie świętowali z kibicami Aston Villi.
Mandinha nie ukrywa, jak bardzo jest dumna z osiągnięć męża. Z okazji jego urodzin opublikowała poruszający wpis:
– Jesteś tym, co mamy najpiękniejszego. W tym wyjątkowym dniu chcę podziękować Ci za to, że jesteś filarem naszej rodziny. Podziwiam Cię.
Równie stanowczo stanęła po jego stronie, gdy FIFA zawiesiła bramkarza na dwa mecze reprezentacji.
– Każdy, kto naprawdę cię zna, wie, jakim jesteś człowiekiem. Masz wielkie serce. Jesteś wspaniałym przyjacielem, synem, ojcem i mężem. Jestem z ciebie dumna – dziś i zawsze.
To właśnie w takich momentach najlepiej widać, że ich relacja nie kończy się na wspólnych zdjęciach z murawy czy czerwonych dywanów. Mandinha od lat jest dla Emiliano nie tylko partnerką, ale także osobą, która wspiera go zarówno w chwilach triumfu, jak i wtedy, gdy musi mierzyć się z krytyką czy sportowymi przeciwnościami.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

Własna marka i życie poza piłkarskim światem
Choć kibice najczęściej przedstawiają ją jako żonę „Dibu” Martíneza, Mandinha konsekwentnie buduje własną markę i rozwija działalność biznesową. Projektowanie wnętrz pozostaje jej największą zawodową pasją, a firma MiSueños Kids pozwala realizować kreatywne pomysły niezależnie od piłkarskiej kariery męża.
Na jej profilach w mediach społecznościowych znacznie częściej niż zdjęcia z czerwonych dywanów pojawiają się rodzinne spacery, wspólne podróże czy codzienne chwile z dziećmi. To właśnie taki obraz ich życia wyłania się najczęściej – daleki od celebryckiego przepychu, a znacznie bliższy normalności.
Historia Mandinhy Martínez i Emiliano „Dibu” Martíneza pokazuje, że nawet świat wielkiej piłki nożnej nie musi oznaczać życia wyłącznie w blasku reflektorów. Ich związek od ponad dekady opiera się na wzajemnym wsparciu, cierpliwości i zaufaniu – wartościach, które okazały się równie ważne jak wszystkie trofea zdobyte na boisku.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

Źródła: TyC Sports, Infobae, AS USA, elcomercio.pe, thesun.co.uk, besoccer.com