Ma 82 lata i nie zamierza zwalniać. Anna Seniuk zachwyca podejściem do życia. Teraz chce zrobić coś, na co długo czekała
Anna Seniuk ma 82 lata, a jej energia mogłaby zawstydzić niejedną trzydziestolatkę. W rozmowie z Anną Kalitą dla „Wysokich Obcasów” mówi o życiu bez powtórek, o odwadze i o tym, dlaczego właśnie teraz chce zrobić coś zupełnie nowego. „Nie ma mowy o żadnych powtórkach” – podkreśla. I trudno się z nią nie zgodzić.

Są kobiety, które z wiekiem cichną. I są takie, które dopiero zaczynają mówić pełnym głosem. Anna Seniuk zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. W wywiadzie dla „Wysokich Obcasów” nie tylko wraca do swoich doświadczeń, ale przede wszystkim pokazuje, że życie po osiemdziesiątce może być zaskakująco intensywne, pełne planów i – co najważniejsze – własnych decyzji.
Anna Seniuk o życiu: żadnych powtórek, tylko nowe doświadczenia
Jej słowa brzmią jak manifest dojrzałej kobiecości: „Nie ma mowy o żadnych powtórkach. Każdy etap życia oferuje nam coś nowego”. W świecie, który często próbuje zamknąć kobiety w sztywnych ramach wieku, Seniuk przypomina, że wyobraźnia i ciekawość nie mają daty ważności.
Z rozmowy z Anną Kalitą wyłania się obraz kobiety, która nie tylko akceptuje zmiany, ale wręcz się na nie otwiera. Co więcej – dopiero teraz pozwala sobie na coś, na co wcześniej nie było przestrzeni: łagodność wobec samej siebie. „Dopiero teraz, kiedy mam 82 lata, zdarza się, że potrafię powiedzieć: trudno, nie udało się. I idę dalej”.
W tych słowach jest coś kojącego. Jakby ktoś w końcu zdjął z nas obowiązek bycia idealnym.
Anna Seniuk i praca, która daje sens życia
Dla wielu osób praca z czasem staje się ciężarem. Dla niej – jest tlenem. „Krótko mówiąc, jestem ‘kobietą pracującą’. Trzyma mnie to przy życiu” – mówi bez cienia kokieterii.
I rzeczywiście – Seniuk nie zwalnia. Nadal gra, występuje, mierzy się z wymagającymi rolami. W jej opowieści nie ma miejsca na rezygnację, jest za to ogromna wdzięczność za możliwość bycia potrzebną.
Z rozbrajającą szczerością dodaje: „Oczywiście ostatnio często zdarza mi się wejść do kuchni i zapomnieć, po co. Ale z tekstem to co innego”. Ten drobny obrazek mówi więcej niż długie opisy – o dystansie, poczuciu humoru i sile pasji.
Bo scena to dla niej coś więcej niż zawód. „Możliwość uprawiania mojego zawodu jest dla mnie również formą psychoterapii”. To tam odzyskuje energię, sens i kontakt z ludźmi.
Życie rodzinne Anny Seniuk – bliskość, która daje siłę
Za kulisami sceny jest codzienność. I to ona – jak się okazuje – potrafi być największym wyzwaniem. W rozmowie z Anną Kalitą Seniuk opowiada o życiu z córką i wnukami. „Na początku czułam się zagubiona” – przyznaje.
Nie ma tu lukrowania. Jest prawda o zmianie, która wymaga czasu i cierpliwości. A także o tym, że dzisiejsze babcie nie mają łatwego zadania. „Okazało się np., że babcia nie jest żadnym guru” – mówi z uśmiechem.
A jednak właśnie w tej zwyczajności kryje się coś najcenniejszego. Wspólne czytanie, rozmowy, bycie obok siebie. Seniuk nazywa to wprost: „pogłębieniem więzi”. I trudno o piękniejszą definicję bliskości.
Szczęście według Anny Seniuk – chwila, którą trzeba zauważyć
Nie mówi o szczęściu jak o celu. Mówi o nim jak o błysku. „Szczęście nie jest stanem permanentnym. Jest kometą, chwilą”.
To spojrzenie zmienia wszystko. Bo nagle nie trzeba już gonić za czymś wielkim i odległym. Wystarczy się zatrzymać i zobaczyć, co już jest.
„A nasze spotkanie – czy to nie jest chwilka szczęścia?” – pyta w pewnym momencie. I w tym pytaniu jest cała jej uważność na drugiego człowieka.
Miłość? Dla niej to nie tylko emocja. To obecność. To bycie razem także wtedy, gdy jest trudno.
Odwaga po osiemdziesiątce – Anna Seniuk chce zrobić tatuaż
I nagle – zupełnie niespodziewanie – pojawia się temat tatuażu. Wszystko zaczyna się od prostego pytania wnuka: „Babciu, to zrobisz sobie tatuaż?”.
Chwila zawahania. I odpowiedź: „Zrobię!”.
Ta historia mogłaby być anegdotą. Ale nie jest. „Tej wiosny zrobię sobie tatuaż” – zapowiada Seniuk już całkiem serio.
To nie tylko tatuaż. To symbol. Decyzja, by wreszcie zrobić coś dla siebie, bez oglądania się na oczekiwania innych. Do tego dochodzą kolczyki, których wcześniej nie nosiła.
„Muszę być konsekwentna. Starzeć się z godnością, ale i z odrobiną szaleństwa”. I właśnie to „szaleństwo” brzmi tu najpiękniej.
Anna Seniuk o życiu: trzeba zakasać rękawy i iść dalej
Choć mówi o lekkości i wolności, nie ucieka od rzeczy trudnych. Życie – jak podkreśla – wymaga działania. „Trzeba umieć zakasać rękawy i ratować siebie i innych”.
To zdanie brzmi jak rada, ale i jak podsumowanie jej własnej drogi. Drogi, na której nie brakowało wyzwań, ale nigdy nie było miejsca na bezradność.
Mocno wybrzmiewa też jej podejście do odpowiedzialności społecznej: „Niepójście na wybory to najgorsze, co można zrobić!”.
A na końcu zostaje to jedno, najważniejsze zdanie: „Dopiero teraz (…) potrafię powiedzieć: trudno, nie udało się. I idę dalej”.
I może właśnie w tym kryje się cała tajemnica jej siły.
Zobacz też: W "Czterdziestolatku" oglądała ją cała Polska. Mało kto wie, co przeżyła w dzieciństwie

