Reklama

Jeszcze kilka lat temu Małgorzata Kożuchowska mówiła wprost, że aktorstwo było dla niej wszystkim. „Być albo nie być. Życiowa misja. Droga i cel” — wyznała szczerze w rozmowie z „Vivą!”. Dziś jednak nie ma wątpliwości, że największą i najważniejszą rolą jej życia jest macierzyństwo. Narodziny Jana Franciszka całkowicie zmieniły jej sposób patrzenia na świat, rodzinę i samą siebie.

Małgorzata Kożuchowska długo czekała na macierzyństwo

Syn aktorki urodził się, gdy Małgorzata Kożuchowska miała 43 lata. Sama wielokrotnie podkreślała, że było to dla niej spełnienie największego marzenia, ale także ogromna emocjonalna rewolucja. Przez lata marzyła o dziecku i obawiała się, że nigdy nie będzie jej dane zostać mamą. Lekarze nie dawali jej dużych szans na naturalne zajście w ciążę — w pewnym momencie oceniali je zaledwie na 3 procent. Aktorka ze względów światopoglądowych odrzuciła metodę in vitro i zdecydowała się na naprotechnologię. Dziś otwarcie mówi, że narodziny Jana Franciszka całkowicie odmieniły jej życie i sposób patrzenia na samą siebie.

„Dopiero gdy zostałam mamą, okazało się, że jeszcze nie wiedziałam o sobie wszystkiego” — wyznała w rozmowie z „Vivą!”.

Kożuchowska nie ukrywała, że wcześniej wszystko podporządkowywała pracy. Aktorstwo było dla niej życiową misją, a kolejne role wyznaczały rytm codzienności. „Wydawało mi się, że bez grania nie istnieję, i wszystko temu podporządkowałam” — mówiła szczerze. Dopiero pojawienie się syna sprawiło, że poczuła prawdziwy sens i wewnętrzny spokój.

„Patrzę na synka, jak się wspaniale rozwija, rośnie i myślę: Gośka, przecież to on jest twoją przyszłością! Masz komu przekazać to, co w tobie najlepsze, podzielić się z nim doświadczeniem. To jest twój sens!” — mówiła z ogromnym wzruszeniem. Dziś aktorka nie ma wątpliwości, że właśnie macierzyństwo stało się dla niej najważniejszym życiowym doświadczeniem.

„Nie byłam już tamtą Małgosią”. Aktorka szczerze o trudnych początkach

Choć dziś Małgorzata Kożuchowska mówi o macierzyństwie z ogromnym spokojem i czułością, długo nie była gotowa opowiadać o tym, jak trudne okazały się pierwsze miesiące po narodzinach syna. W rozmowie z „Vivą!” przyznała, że wejście w nową rolę było dla niej prawdziwym emocjonalnym wstrząsem — szczególnie że niemal natychmiast wróciła do pracy na planie „Rodzinki.pl”.

„Pierwsze dwa lata jego życia i bycie mamą, w dodatku intensywnie pracującą, to było prawdziwe wyzwanie. Zupełnie nowe doświadczenie, niezwykle silne, skrajne emocje. Z jednej strony uruchomiły się we mnie nieprawdopodobne pokłady miłości, tkliwości, wrażliwości, wszystkiego tego, co w kobiecie piękne, z drugiej strony czułam się przytłoczona. Z każdym dniem mocniej do mnie docierało, że nie jestem już tak niezależna jak kiedyś. Teraz jest ktoś, o kogo będę się martwiła zawsze, do końca mojego życia.”

Aktorka bardzo szczerze opowiadała też o zderzeniu macierzyństwa z rzeczywistością zawodową. Presja szybkiego powrotu do pracy, zmiany po ciąży i ogromne zmęczenie sprawiły, że długo próbowała odnaleźć siebie na nowo.

„Kiedy Jaś miał trzy miesiące, wróciłam na plan ‘Rodzinki’, a ze mną to dręczące poczucie: Małgosia, nie możesz zawalić. Tylko że ja już nie byłam ‘tamtą Małgosią’. (…) Byłam na lekach, spuchnięta, przytyłam. Przez ponad rok nie mogłam do siebie dojść. Zawsze byłam raczej szczupła, a tu nic nie mogłam zrobić. Małgosi matce to nie przeszkadzało. Małgosi aktorce — już tak.”

Kożuchowska nie idealizowała również karmienia piersią, które dla wielu kobiet pozostaje tematem tabu. Ona sama wspominała ten czas bardzo emocjonalnie.

„Karmienie bolało. Pięknie to wszystko wygląda w reklamach czy filmach. Przystawiałam Jasia do piersi i widziałam gwiazdy. (…) Skoro inne kobiety dały radę, to co, ja nie dam? Kryzysy były, ale każdy kolejny krok milowy w jego rozwoju wynagradzał mi mój wysiłek. Pierwszy krok: zaczął się uśmiechać. Potem raczkować, potem powiedział ‘mama’, potem stanął na nogi… To było moim motorem.”

Czytaj też: Gdy straciła nadzieję, los ją zaskoczył. Ta miłość była im pisana. Oto historia Małgorzaty Kożuchowskiej i Bartłomieja Wróblewskiego

Małgorzata Kożuchowska i syn razem w kampanii reklamowej

Przez lata aktorka bardzo pilnowała prywatności syna. Choć od czasu do czasu publikowała rodzinne kadry, nigdy nie pokazywała twarzy chłopca. Dlatego najnowsza kampania reklamowa polskiej marki obuwniczej wywołała tak duże poruszenie.

W krótkim filmie Małgorzata Kożuchowska i 11-letni Jan Franciszek spacerują po mieście, śmieją się, jedzą razem lunch i spędzają czas jak każda bliska sobie mama i syn. Nie ma tam celebryckiego dystansu ani wystudiowanych emocji. Jest za to naturalność, ciepło i autentyczna więź.

Internauci szybko zaczęli zastanawiać się, czy aktorka powoli oswaja fanów z obecnością syna w mediach. Wszystko wskazuje jednak na to, że Kożuchowska nadal bardzo dba o jego prywatność. W kampanii również nie pokazano twarzy chłopca w pełnym ujęciu.

Jednocześnie trudno nie zauważyć, że dziś ich relacja wygląda zupełnie inaczej niż jeszcze kilka lat temu. Jaś nie jest już małym dzieckiem, a aktorka coraz częściej opowiada o tym, jakim stał się chłopcem.

„Chciałabym, żeby mi ufał”. Dziś Jaś jest dla niej partnerem do rozmów

Małgorzata Kożuchowska coraz częściej pokazuje, że właśnie w codzienności z synem odnajduje największe spełnienie. Nie ukrywa, że zachwyca ją jego wrażliwość, sposób patrzenia na świat i dziecięca uważność na emocje innych ludzi. Szczególnie zapamiętała życzenia, które kiedyś od niego usłyszała. „Życzę ci, żebyś była zdrowa i żebyś zawsze miała dobre serduszko” — powiedział jej Jaś. Aktorka przyznaje, że takie momenty wzruszają ją najbardziej i utwierdzają w przekonaniu, że razem z mężem wychowują syna w duchu empatii i bliskości.

Kożuchowska nie ukrywa też, że bardzo zależy jej na budowaniu z Jasiem relacji opartej na zaufaniu. „Chciałabym mieć z Jasiem partnerską relację, chciałabym, żeby mi ufał” — mówiła w wywiadzie dla „Vivy!”. Dziś coraz mocniej myśli również o przyszłości i o tym, by być dla syna wsparciem także wtedy, gdy dorośnie. „Dlatego dbam o zdrowie i kondycję — także dla niego. Chcę być zawsze jego partnerem do ważnych rozmów” — podkreślała. Jak przyznaje, właśnie ciekawość świata, ludzi i nowych doświadczeń uważa za prawdziwy wyznacznik młodości. „Mam wrażenie, że ci, którzy twierdzą, że wszystko już przeżyli, zobaczyli, wszystkiego dotknęli, właśnie zaczynają się starzeć. Tego nie chcę.”

Aktorka z rozczuleniem opowiada także o charakterze syna. „Ma ciemne oczy jak Bartek, ale jasne włosy jak ja i robi moje miny, ma poczucie humoru” — mówiła z uśmiechem. Jedna z rodzinnych historii szczególnie zapadła jej w pamięć. Kiedy przygotowała Jasiowi jajecznicę i zapytała, czy mu smakuje, chłopiec spojrzał na nią poważnie i powiedział: „Mamo, ona jest niedobra…”. Po chwili dodał jednak: „…jest bardzo dobra!”.

Jan Franciszek coraz lepiej rozumie też świat swojej mamy i wie już, że aktorstwo jest ważną częścią jej życia. Dla niego jednak to po prostu codzienność. „Dla niego chyba normalne jest, że mama się nieustannie zmienia i czasami mignie w telewizorze” — śmiała się aktorka. Szczególnie rozbawiła ją rozmowa, podczas której Jaś zapytał, czy aktorstwo to trudny zawód. Gdy zapytała, skąd takie zainteresowanie, usłyszała: „Bo zastanawiam się, czy nie zrezygnować z bycia kierowcą Formuły 1 na rzecz aktorstwa…”. I właśnie w takich chwilach Małgorzata Kożuchowska najczęściej podkreśla, że spośród wszystkich ról, jakie przyszło jej zagrać, ta najważniejsza jest związana właśnie z byciem mamą.

ZOBACZ TEŻ: Takie kadry to rzadkość! Małgorzata Kożuchowska pokazała 11-letniego syna. Fani są zachwyceni

Małgorzata Kożuchowska, 25/2019
Małgorzata Kożuchowska, 25/2019 Fot. Mateusz Stankiewicz/AF Photo
Małgorzata Kożuchowska, Viva! 25/2019
Małgorzata Kożuchowska, Viva! 25/2019 Zdjęcia Magdalena Łuniewska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...