Reklama

Historia miłości Jolanty i Bogusława Meca to opowieść o uczuciu, które przetrwało niemal cztery dekady wspólnego życia. Poznali się w 1972 roku w klubie 77 w Łodzi, a ich relacja szybko przerodziła się w związek, który trwał 38 lat. Wspólnie przeżywali sukcesy artysty, trud codzienności i dramatyczną walkę z chorobą. Jolanta była przy mężu w najtrudniejszych momentach jego życia, wspierając go zarówno wtedy, gdy stał na scenie, jak i wtedy, gdy zmagał się z ciężką chorobą. Ich historia pokazuje, jak silna potrafi być miłość mimo przeciwności losu.

Tak zaczęła się historia miłości Jolanty i Bogusława Meca

Był 1972 rok, kiedy w klubie 77 w Łodzi wydarzyło się spotkanie, które odmieniło życie dwojga ludzi. Bogusław Mec śpiewał tam tego wieczoru. Jolanta przyszła do klubu z bratem i jego dziewczyną. Po występie artysta podszedł do nich i zapytał, kim jest nieznajoma dziewczyna.

Poprosił ją do tańca. Paradoks polegał na tym, że sam – jak później mówił – nie lubił tańczyć, bo uważał, że tańczący mężczyźni wyglądają śmiesznie. Tamtej nocy zrobił jednak wyjątek.

Spotkanie przeciągnęło się do rana. Jolanta zapamiętała nawet dokładną godzinę wyjścia z mieszkania artysty – 4:16. Wkrótce potem ich znajomość przerodziła się w poważny związek.

Jolanta pracowała wtedy jako pielęgniarka na oddziale dziecięcej onkologii. Gdy Bogusław się jej oświadczył, nie miała wątpliwości, jaka powinna być odpowiedź. Tak zaczęła się historia małżeństwa, które trwało 38 lat.

Małżeństwo i życie z artystą

Jolanta pracowała jako pielęgniarka na oddziale dziecięcej onkologii. Gdy Bogusław Mec się jej oświadczył, bez wahania zgodziła się zostać jego żoną.

Byli małżeństwem przez 38 lat.

W 1974 roku na świat przyszła ich córka Luiza, zwana Lulu. W chwili narodzin dziecka Bogusław Mec był w trasie koncertowej.

Codzienność młodej mamy nie była łatwa. Jolanta musiała radzić sobie z wieloma obowiązkami sama. Jedną z najbardziej dramatycznych chwil był wypadek córki.

Gotowałam mleko, nasza córeczka Lulu podjechała chodzikiem do pieca, chwyciła garnek i wylała wrzątek na siebie. Pogotowie, szpital. Rano do pracy, po południu biegiem do dziecka”.

Mimo tych trudności Jolanta nie miała pretensji do męża.

Było mi bardzo trudno, ale wiedziałam, że śpiewanie to wielka pasja męża i jego sposób na życie”.

Wspierała go także w pracy. Szyła mu ubrania na scenę, a gdy córka była starsza, razem jeździły z nim na koncerty i pomagały przy sprzedaży plakatów oraz płyt.

Nieidealny partner, ale ważna część rodziny

Z biografii „Bim bam bom. Mogę wszystko. Historia Bogusława Meca” autorstwa Macieja Wasilewskiego wynika, że artysta nie był człowiekiem łatwym. Potrafił być bezwzględny, miał skłonność do czarno-białego widzenia świata i lubił błyszczeć.

Zdarzało się również, że dużo pił. Bywało, że Jolanta musiała wyciągać go z trudnych sytuacji.

Mimo wszystko byli rodziną. Z czasem zbudowali dom pod Łodzią, w brzozowym lasku. Projekt przygotował sam Bogusław Mec. Było to miejsce, które uważał za spełnienie marzeń.

Rodzina cieszyła się także obecnością wnuków. Para doczekała się dwóch – Ernesta (11 l.) i Franciszka (8 l.).

Czytaj też: Długo nie wierzył, że jest chory, gasł w oczach żony, która była przy nim do samego końca. Ostatnie chwile Bogusława Meca wzruszają do łez

Choroba, która zmieniła wszystko

W 2001 roku spokojne życie rodziny zostało przerwane. Bogusław Mec nagle źle się poczuł podczas pracy w ogrodzie. Kilka dni później lekarze postawili diagnozę: ostra białaczka szpikowa.

Okazało się, że konieczny jest przeszczep szpiku. Dawcą została jego siostra Danuta.

Jolanta wiedziała, jak poważna jest choroba. Jednak nie chciała przerażać męża.

Wiedziałam, co to jest ostra białaczka szpikowa, ale nie dzieliłam się z nim tą wiedzą, pocieszałam go”.

Kiedy siedziała przy jego szpitalnym łóżku, starała się być silna. Dopiero po powrocie do domu pozwalała sobie na emocje.

Potem wracałam do domu i wyłam z bólu i bezradności”.

Po przeszczepie pojawiła się nadzieja. Niestety spokój trwał tylko osiem miesięcy. Później pojawiły się komplikacje i silny ból.

Do końca byli razem

Mimo choroby Bogusław Mec nie chciał rezygnować z pracy. Koncertował, nagrywał płyty i występował w programach.

W ostatnich latach życia jego stan zdrowia był coraz gorszy. Jolanta była przy nim niemal cały czas. Pomagała mu nawet dojść na scenę.

Z książki Macieja Wasilewskiego pochodzi poruszający opis jednego z takich momentów:

Jeszcze piętnaście kroków” – powiedziała.
Nie chcę morfiny, Jolu. Ludzie czekają”.

Ostatni koncert artysta zaśpiewał 8 marca, w Dzień Kobiet. Kilka dni przed śmiercią razem z żoną pojechali jeszcze na nagranie programu „Szansa na sukces”.

Wkrótce potem jego stan się pogorszył. Trafił do szpitala w Zgierzu.

Bogusław Mec zmarł 11 marca 2012 roku. Miał 65 lat.

Jolanta była przy nim w ostatnich chwilach.

Całą noc trzymałam go za rękę i masowałam, bo była zimna jak lód. Szwankowało krążenie. Ciśnienie spadało”.

Źródła: viva.pl, plejada.pl, wywiady Jolanty Mec dla „Dobrego Tygodnia” i „Dziennika Łódzkiego”, Maciej Wasilewski – „Bim bam bom. Mogę wszystko. Historia Bogusława Meca”

Bogusław Mec z żoną i wnukiem Franciszkiem
Bogusław Mec z żoną i wnukiem Franciszkiem Fot. Andrzej Zbraniecki/East News
Reklama
Reklama
Reklama