Marcin Gortat rzadko mówi publicznie o swoim życiu prywatnym, ale tym razem zrobił wyjątek. Były koszykarz NBA otworzył się na temat ojcostwa i narodzin syna Marcina juniora, który przyszedł na świat 4 miesiące temu. Teraz opowiedział o emocjach, nowych obowiązkach i zmianach, które pojawiły się w jego codziennym życiu po powiększeniu rodziny.

WIDEO

player placeholder

Marcin Gortat o ojcostwie. Tak narodziny syna zmieniły jego życie

Marcin Gortat udzielił wywiadu Agnieszce Woźniak-Starak dla Pytania na śniadanie. Sportowiec opowiedział o nowym etapie swojego życia. Były koszykarz NBA przyznał, że narodziny Marcina juniora były dla niego ogromnym przeżyciem i wydarzeniem, które całkowicie zmieniło jego codzienność. Gdy padło pytanie o pierwsze miesiące w roli taty, nie miał wątpliwości — ojcostwo wyraźnie dodało mu energii i kompletnie przewróciło jego świat do góry nogami. „Młody mnie odmłodził”, mówił w rozmowie z dziennikarką. Sportowiec zwrócił uwagę na to, że jego priorytety uległy całkowitej zmianie.

W rozmowie Marcin Gortat mówił o tym, jak wygląda jego codzienność po narodzinach syna. Przyznał, że nowa rola wiąże się z ogromną odpowiedzialnością, ale jednocześnie daje mu wiele radości. Obecnie wiele rzeczy, które wcześniej były dla niego ważną częścią dnia, musiało zejść na dalszy plan.

Zobacz także:

Jeszcze do niedawna dużą ilość czasu poświęcał treningom, wyprawom survivalowym i intensywnej aktywności fizycznej. Szczególną rolę od lat odgrywają w jego życiu górskie wyprawy. To właśnie tam może na chwilę zwolnić, złapać dystans i naładować baterie przed kolejnymi wyzwaniami. Jednak dziś największą uwagę skupia przede wszystkim na rodzinie, którą buduje z ukochaną żoną Żanetą Gortat-Stanisławską.

Marcin Gortat, Żaneta Stanisławska, Gala Mistrzów Sportu, 2025
Fot. Wojciech Olkusnik/East News

Marcin Gortat o przyszłości syna. Wróży mu sportową karierę?

Marcin Gortat w rozmowie nie ukrywał wzruszenia. „Marzyłem o dziecku całe życie. Moja żona dała mi najpiękniejszy dar na świecie, dała mi syna. Chcemy mieć jeszcze drugiego. To jest jeszcze w negocjacjach. Ale ten syn sprawił, że moje życie się odwróciło o 180 stopni”, zwierzał się w rozmowie z Pytaniem na śniadanie.

Choć Marcin junior jest jeszcze malutki, były koszykarz NBA już teraz mówi o nim z ogromnym rozczuleniem. Nie brakuje też snucia planów i wyobrażeń o wspólnej przyszłości. „Śmieję się, że chciałbym, żeby poszedł sport. Troszeczkę chyba zaczynam naciskać bardziej na to, żeby poszedł w sport indywidualny. Już powiedziałem, że jak młody będzie chciał być poetą, to mu połamię wszystkie pióra. A jak malarzem, to mu połamię wszystkie pędzle albo pochowam”, żartował.

Były gwiazdor NBA przyznał, że marzy o tym, by Marcin junior pokochał aktywność fizyczną, ale jednocześnie nie chce narzucać mu koszykarskiej ścieżki. Powód jest bardzo osobisty. Gortat doskonale zdaje sobie sprawę, jak wielkie emocje i oczekiwania wiązałyby się z nazwiskiem, które od lat budzi skojarzenia z wielką sportową karierą. Przede wszystkim chce chronić swoje dziecko przed ciężarem zbyt wysokich wymagań. „Wiem, w jakie buty będzie musiał wejść i pod jaką presją będzie musiał grać. Presją swojego ojca i nie chce, żeby tej presji doświadczał”, dodawał w rozmowie z Agnieszką Woźniak-Starak.

Czytaj też: Najpierw tajny ślub, teraz dziecko! Historia miłości Marcina Gortata i Żanety Stanisławskiej zaskakuje

Dla Marcina Gortata rodzina jest najważniejsza. Tak troszczy się o synka

Mimo że Marcin junior nie skończył jeszcze czterech miesięcy, jego tata już z dużym rozbawieniem obserwuje pierwsze zachowania syna. Marcin Gortat zdradził, że podczas karmienia chłopiec zaciska piąstki w charakterystyczny sposób, który od razu przywodzi mu na myśl bokserską postawę. Dla byłego koszykarza NBA to wyjątkowe skojarzenie. Ojciec Marcina Gortata, Janusz Gortat, był przecież uznanym bokserem i medalistą olimpijskim. Choć mówi o tym pół żartem, trudno nie zauważyć, że temat rodzinnego dziedzictwa ma dla niego ogromne znaczenie.

„Boję się, że jest to sygnał wysyłany, że pójdzie śladami mojego taty, czyli swojego dziadka, i mojego brata, czyli zostanie bokserem”, opowiadał. I dodawał: „Na koniec dnia nie jest to głupim pomysłem, bo mamy dziedzictwo w naszej rodzinie. Ale to ciężki sport. Zobaczymy. Za wcześnie wyrokować, bo ma cztery miesiące, niech pije mleko i rośnie zdrowy”, opowiadał Marcin Gortat w rozmowie z Pytaniem na śniadanie.

Czytaj też: Wzruszające sceny na Camp Nou podczas ostatniego meczu Lewandowskiego. Żona piłkarza zalała się łzami

Z kolei w wywiadzie dla Dzień Dobry TVN były koszykarz zaznaczył, że mocno zaangażował się w codzienną opiekę nad dzieckiem. To on najczęściej bierze na siebie nocne dyżury przy Marcinie juniorze, chcąc w ten sposób odciążyć żonę.

„Jest bardzo duży, blisko już 9 kg. Kawał chłopaka. Ogółem jest bardzo grzeczny, ale są momenty, kiedy daje mi popalić. Ja z nim śpię od trzech miesięcy, nie mama. Mama też ma swoje obowiązki i ja poświęcam się. Jak widziałem mamę wstającą rano złą i wybitą z rytmu, to postanowiłem, że jednak ja wezmę to na siebie dla swojego dobra”, mówił. Marcin Gortat podkreślił także, że wraz z żoną świadomie zdecydowali się na życie w Polsce i właśnie tutaj chcą wychowywać syna. Na ten moment nie myślą o powrocie do Stanów Zjednoczonych. Jak wyznał w programie „Dzień Dobry TVN”, sytuacja za oceanem sprawiła, że wspólnie uznali Polskę za lepsze i spokojniejsze miejsce do budowania rodzinnego życia.

„Polska jest dzisiaj miejscem, gdzie chcemy syna wychować. Patrząc na to, co dzieje się w Stanach, wolimy jednak tutaj”, opowiadał na kanapie Dzień Dobry TVN.

Życzymy wszystkiego, co najpiękniejsze!

Marcin Gortat, 2022
fot. Jacek Kurnikowski/AKPA