Jedno spotkanie odmieniło ich życie, dziś są razem od 25 lat. Nie każdy wie, kto jest ojcem ich związku. Tak Joanna i Wojciech Wysoccy mówią o początkach swojej relacji
Ćwierć wieku razem, wspólna pasja i historia pełna nieoczekiwanych zwrotów. Joanna i Wojciech Wysoccy opowiedzieli o miłości, która zaczęła się od... dwóch pierwszych spotkań, z których jedno tylko ona zachowała w pamięci.

Ich historia pokazuje, że przypadek potrafi napisać najpiękniejsze scenariusze. Joanna i Wojciech Wysoccy od 25 lat tworzą szczęśliwe małżeństwo, choć ich drogi przecięły się znacznie wcześniej. O kulisach swojego poznania, roli Wiktora Zborowskiego oraz wspólnej pracy w Teatrze Kwadrat opowiedzieli w programie „Dzień Dobry TVN”.
Joanna i Wojciech Wysoccy - ich historia zaczęła się dwa razy
Niektóre historie miłosne mają swój wyraźny początek. W przypadku Joanny i Wojciecha Wysockich trudno wskazać tylko jeden moment. Oficjalnie ich drogi połączyły się podczas w 1998 roku na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. To właśnie tam, jak wspomina aktor, rolę dyskretnego swata odegrał Wiktor Zborowski.
Jak opowiadał Wojciech Wysocki, przyjaciel przedstawił go Joannie, dodając z właściwym sobie humorem, że ma do czynienia z „bardzo poważnym facetem po przejściach”, któremu warto zaufać. Ulubieniec widzów miał za sobą trudny etap życia. Był po rozwodzie, miał za sobą poważne problemy zdrowotne. Mimo tych doświadczeń długo nie potrafił odnaleźć wewnętrznego spokoju. Rozstanie z pierwszą żoną przeżywał bardzo boleśnie. Zamieszkał samotnie w kawalerce i przez kolejne lata świadomie stronił od nowych relacji, obawiając się kolejnego rozczarowania. Był przekonany, że szczęście w życiu osobistym już go nie spotka. Los miał jednak dla niego zupełnie inny scenariusz.
Zupełnie inny obraz tamtej chwili miała Joanna Wysocka. W rozmowie z prowadzącymi Dzień Dobry TVN opowiadała: „Prawda jest taka, że przyjechali artyści na gościnne występy do Wrocławia i troszkę sobie ze mnie żartowali. Oczywiście, Wiktor mi powiedział: „Słuchaj, przyjdę za chwileczkę do ciebie z dwoma panami. [przyp. red. Drugim był Grzegorz Wąs]. Grzesiek jest zajęty, ma żonę wspaniałą, dzieci, a ten drugi jest wolny. Rób co chcesz”. I w związku z tym, co powiedział Wiktor, bardzo mnie to usztywniło”, mówiła.
Tamto spotkanie, które początkowo wywołało jedynie niepewność i onieśmielenie, z czasem okazało się początkiem czegoś znacznie większego. U swojego boku odnaleźli miłość, ale także poczucie bezpieczeństwa i życiową równowagę. Ponad dwadzieścia pięć lat później małżonkowie z ciepłem wspominają moment spotkania, podkreślając, że właśnie wtedy rozpoczął się wspólny rozdział ich życia. A w 1999 roku powitali na świecie ukochaną córkę, Rozalię.

Spotkanie w autobusie, którego Wojciech Wysocki... nie zapamiętał
Najbardziej zaskakujący fragment ich historii wydarzył się jednak znacznie wcześniej. Okazuje się, że małżonkowie mieli okazję spotkać się przed wspomnianym wydarzeniem. Joanna Wysocka pamięta doskonale pewien sobotni poranek. Była godzina 6.30, autobus linii 107 dojechał na końcowy przystanek. W pojeździe panowała cisza, gdy nagle do środka wszedł Wojciech Wysocki.
Był już wówczas rozpoznawalnym aktorem, dlatego – jak wspomina Joanna – siedziała onieśmielona, obserwując go z bliska. Aktor usiadł obok niej, jednak podróż szybko zakończył... snem. Wojciech Wysocki nie pamiętał tego spotkania. Ale dla Joanny pozostało ono wyjątkowym wspomnieniem, dla niego było jedynie nieświadomym epizodem, który dopiero po latach nabrał zupełnie nowego znaczenia.
„To było jakieś dziesięć lat wcześniej, zanim naprawdę się poznaliśmy. Oboje pochodzimy ze Szczecina, a ja z pobliskich Polic. Pamiętam pustego Ikarusa na końcowym przystanku autobusu linii 107. Wróciłam wtedy nocnym pociągiem z Wrocławia, był sobotni poranek. Usiadłam w autobusie zupełnie sama... Nagle patrzę i do autobusu zbliża się Wojciech Wysocki. Siada koło mnie. Był już bardzo mi znanym aktorem. I zasnął [...] Siedziałam jak trusia. Obudził się na swoim przystanku i wysiadł”, opowiada ukochana aktora.
„No i ja tego oczywiście nie pamiętałem”, odparł Wojciech Wysocki.

Ćwierć wieku razem i wspólna pasja do teatru
Choć ich życie prywatne i zawodowe nieustannie się przenikają, oboje przyznają, że współpraca nie zawsze jest najłatwiejszym doświadczeniem. Joanna Wysocka z charakterystyczną szczerością mówi, że niechętnie pracuje z mężem.
Jednocześnie nie ukrywa, że z biegiem lat udało im się wypracować własny sposób działania. Szczególnym momentem okazała się pierwsza wspólna premiera w Teatrze Kwadrat. Jak przyznała producentka, było to przedstawienie, podczas którego się nie pokłócili, a całość zakończyła się sukcesem. „Niechętnie pracuję z mężem. [...] Jakoś sobie dajemy radę. Akurat w Teatrze Kwadrat to była pierwsza nasza taka premiera [przyp. red. „Żegnaj, panie Szekspir!”], gdzie się w ogóle nie pokłóciliśmy i był sukces”, mówiła producentka teatralna. To udowadnia, że nawet jeśli wspólna praca wymaga kompromisów, może przynosić satysfakcję i zawodowe spełnienie.
Historia Joanny i Wojciecha Wysockich pokazuje, że najtrwalsze relacje nie zawsze rozwijają się według przewidywalnego scenariusza. Czasem potrzebują odpowiedniego momentu, przypadkowego spotkania i osoby, która zdecyduje się połączyć dwie drogi.
Dziś, po 25 latach wspólnego życia i wielu przebytych doświadczeniach ich opowieść pozostaje świadectwem relacji opartej na wzajemnym zaufaniu, wsparciu, wspólnej pasji do teatru i codziennym byciu obok siebie.
