Gwiazda „Idola” ujawnia kulisy współpracy z Elżbietą Zapendowską. Jedno wspomnienie wciąż wywołuje emocje
Alicja Janosz wróciła wspomnieniami do początków swojej kariery i opowiedziała o relacji z Elżbietą Zapendowską. Nie ukrywa jednego.

Niektóre spotkania zostają z człowiekiem na całe życie. W podcaście „Galaktyka Plotek” Alicja Janosz wróciła pamięcią do czasu, gdy stawiała pierwsze kroki na profesjonalnej scenie. Opowiedziała o współpracy z Elżbietą Zapendowską, którą – jak podkreśliła – poznała jeszcze przed udziałem w programie „Idol”. Wspomnienia dotyczą nie tylko nauki śpiewu, ale także atmosfery pracy i doświadczeń, które ukształtowały jej artystyczną drogę.
Pierwsze spotkanie z Elżbietą Zapendowską nastąpiło jeszcze przed „Idolem”
Dla wielu widzów Alicja Janosz pozostaje przede wszystkim pierwszą zwyciężczynią programu „Idol”. W jednym z wywiadów artystka wróciła do czasów swoich początków. Przypomniała, że jej relacja z Elżbietą Zapendowską zaczęła się jeszcze przed telewizyjnym show.
Na pytanie o specjalistkę od emisji głosu nie kryła emocji. Choć od czasu ich wspólnej pracy minęły lata, w jej głosie nie było ani chwili zawahania. Wokalistka podkreśliła, że jej stosunek do dawnej nauczycielki pozostaje niezmienny.
„Uwielbiam, uwielbiam i kocham i zawsze tak było”, wyznała, dając jasno do zrozumienia, jak ważną postacią była dla niej trenerka wokalna. Chwilę później dodała jeszcze bardziej osobiste wyznanie. Przyznała, że gdyby Elżbieta Zapendowska pojawiła się w tym momencie w studiu, nie zastanawiałaby się ani przez chwilę. Jak powiedziała, od razu podbiegłaby, by ją przytulić. „Już nie mamy kontaktu, ale przypuszczam, że gdyby tu weszła, to bym się sekundy nie zastanawiała i biegła bym ją przytulić”, opowiadała w podcaście „Galaktyka Plotek”


Alicja Janosz wprost o Elżbiecie Zapendowskiej
Alicja Janosz zdradziła, że poznała trenerkę wokalną podczas pracy przy musicalu „Piotruś Pan”. Artystka zwróciła uwagę, że zajęcia nie ograniczały się wyłącznie do pracy nad głosem. Jak wspominała, program obejmował również taniec, akrobatykę oraz szermierkę. „Ja poznałam Elę Zapendowską jeszcze przed 'Idolem'. Uczyła mnie śpiewu w 'Piotrusiu Panu' - musicalu (...). To była sztuka przez wielkie 'S'. Tam mieliśmy mnóstwo zajęć z różnymi fantastycznymi nauczycielami. Był taniec. Była akrobatyka, szermierka, śpiew”, opowiadała.
To właśnie wtedy rozpoczęła się współpraca, która wykraczała daleko poza standardowe lekcje śpiewu. Alicja Janosz wspomina ten okres jako ważny etap swojej edukacji artystycznej i moment zdobywania doświadczeń, które miały znaczenie dla jej dalszego rozwoju.
„Z Elą mieliśmy czasem zajęcia. Pamiętam, że była do mnie taką... tam sprawdzała mi skalę głosu, a później pytała: 'no to Alunia, jak ty się czujesz, jak ty się masz'. To była moja terapia", dodawała.
Czytaj też: "Rodzina zastępcza" otworzyła mu drzwi do kariery. Aleksander Ihnatowicz wybrał jednak zupełnie inną drogę

Artystka podkreśliła także, że Elżbieta Zapendowska była pierwszą nauczycielką w Warszawie, która zwróciła jej uwagę na znaczenie emocji w interpretacji utworów. Właśnie wtedy zaczęła dostrzegać, jak istotne jest połączenie techniki wokalnej z autentycznym przekazem.
„Ela Zapendowska była pierwszą w Warszawie nauczycielką, która pokazała mi, że praca z głosem, to jest też praca z emocjami. Brzmi to może dziwnie, ale chodzi o to, że to jest świadomość ciała. Świadomość emocji. Ja w życiu nie powiem złego słowa na Elę Zapendowską (...). Ma ucho i jest wartościową osobą”, opowiadała podkreślając, jak wiele jej zawdzięcza.
Choć od tamtych wydarzeń minęło wiele lat, Alicja Janosz nie ukrywa, że wspomnienia związane z ekspertką nadal wywołują w niej ciepłe emocje.
A my życzymy wszystkiego, co najpiękniejsze!

