Reklama

Thomas Mann przez lata był symbolem niemieckiej inteligencji i jednym z najważniejszych europejskich pisarzy XX wieku. Autor „Czarodziejskiej góry”, „Buddenbrooków” i „Śmierci w Wenecji” stworzył literaturę, która do dziś uchodzi za fundament nowoczesnej europejskiej prozy. Jednocześnie jego życie prywatne od dawna fascynuje biografów bardziej, niż sam pisarz byłby gotowy zaakceptować. Pawlikowski wykorzystuje właśnie ten kontrast — między wielkością artysty a chłodem człowieka — i buduje z niego emocjonalny rdzeń „Ojczyzny”.

Kim był Thomas Mann? Noblista, emigrant i symbol niemieckiej kultury

Thomas Mann urodził się w 1875 roku w Lubece, w zamożnej rodzinie kupieckiej. Jego ojciec był senatorem miasta i przedstawicielem konserwatywnego mieszczaństwa, matka natomiast pochodziła z rodziny niemiecko-brazylijskiej i wnosiła do domu zupełnie inny temperament — bardziej emocjonalny i artystyczny.

Choć rodzina oczekiwała od niego kariery kupca, Mann od początku marzył o literaturze. Po śmierci ojca przeprowadził się do Monachium i zaczął publikować pierwsze teksty. Przełom przyniosła monumentalna powieść „Buddenbrookowie”, wydana, gdy miał zaledwie 25 lat. To właśnie za tę książkę otrzymał Literacką Nagrodę Nobla w 1929 roku.

Później powstały jego najsłynniejsze dzieła — „Czarodziejska góra”, „Śmierć w Wenecji” czy „Doktor Faustus”. Wszystkie dotykały tematów kryzysu europejskiej kultury, moralnego rozdarcia i konfliktu między sztuką a zwyczajnym życiem.

Thomas Mann przez całe życie funkcjonował pomiędzy dwoma światami — z jednej strony fascynowała go intelektualna dyscyplina i mieszczański porządek, z drugiej nieustannie ciągnęło go w stronę emocji, sztuki i wewnętrznego niepokoju. To napięcie stało się jednym z najważniejszych motywów jego twórczości.

Od lewej: Lukasz Zal, Hanns Zischler, Paweł Pawlikowski, Sandra Hüller i August Diehl, premiera "Ojczyzny" na festiwalu w Cannes, 14.05.2026 r.
Od lewej: Lukasz Zal, Hanns Zischler, Paweł Pawlikowski, Sandra Hüller i August Diehl, premiera "Ojczyzny" na festiwalu w Cannes, 14.05.2026 r. Fot. Stephane Cardinale - Corbis/Corbis via Getty Images

„Ojczyzna” pokazuje Manna bez pomnikowego patosu

W filmie Pawlikowskiego Thomas Mann nie jest wyłącznie literackim gigantem. Reżyser pokazuje go przede wszystkim jako człowieka pełnego sprzeczności — intelektualistę, który potrafił przenikliwie analizować kondycję Europy, ale miał ogromny problem z emocjonalną bliskością wobec własnych dzieci.

Akcja filmu rozpoczyna się w 1949 roku, kiedy Mann wraca do Niemiec po latach emigracji w Stanach Zjednoczonych. Towarzyszy mu córka Erika Mann, która staje się jego opiekunką, kierowczynią i osobą odpowiedzialną za organizowanie całego wyjazdu.

Podróż przez Frankfurt i Weimar szybko zamienia się w emocjonalny rozrachunek. Pawlikowski pokazuje kraj próbujący odbudować własną moralność po wojnie, ale jednocześnie niezdolny do prawdziwego zmierzenia się z winą. W podobnym zawieszeniu funkcjonuje sam Mann.

Jak pisała Daria Sienkiewicz po premierze filmu w Cannes dla "Wysokich Obcasów":

„To kino wystudiowanej kontemplacji – piękne, acz ziejące chłodem, ascetyczne, lecz szczodre w symbole i polityczną refleksję”.

Zobacz też: Cannes bije im brawo. Za wielkim sukcesem Pawła Pawlikowskiego stoi kobieta, która odmieniła jego życie

Rodzina Mannów od lat fascynuje biografów

Jednym z najmocniejszych tematów „Ojczyzny” pozostaje skomplikowana relacja Thomasa Manna z dziećmi. Pisarz i jego żona Katia wychowywali szóstkę dzieci — Erikę, Klausa, Golo, Monikę, Elisabeth i Michaela. Rodzina funkcjonowała jednak według bardzo surowych zasad podporządkowanych pracy pisarza.

W domu panowała cisza, a dzieci od najmłodszych lat uczyły się funkcjonować wokół rytmu pracy ojca. Mann uchodził za człowieka zdystansowanego, ironicznego i emocjonalnie powściągliwego. Dla wielu jego dzieci dorastanie w cieniu wielkiego nazwiska wiązało się z ogromną presją.

Najbardziej tragicznie potoczyły się losy Klausa Manna — pisarza, syna Thomasa, który przez lata zmagał się z depresją i poczuciem odrzucenia. Klaus popełnił samobó*stwo w 1949 roku w Cannes.

Pawlikowski już w pierwszych scenach filmu sugeruje, że relacja ojca z synem była pełna emocjonalnego dystansu i niewypowiedzianych żalów. To właśnie dlatego „Ojczyzna” nie jest klasyczną biografią, ale opowieścią o rodzinnych pęknięciach ukrytych pod fasadą wielkości.

Daria Sienkiewicz pisała po pokazie filmu:

„Jedno jest pewne: gdyby za przykładne ojcostwo rozdawali nagrody, Mann nigdy nie zostałby laureatem Nobla”.

Kadr filmu "Ojczyzna"
Kadr filmu "Ojczyzna" mat. prasowe

Thomas Mann przeciwko Hitlerowi

Film przypomina również, że Mann był jedną z najważniejszych postaci niemieckiej emigracji antynazistowskiej. Po dojściu Hitlera do władzy w 1933 roku opuścił Niemcy. Najpierw mieszkał w Szwajcarii, później w Stanach Zjednoczonych.

Z USA wygłaszał radiowe przemówienia skierowane do Niemców, w których otwarcie krytykował nazizm i samego Hitlera. Pisarz ostrzegał przed nacjonalizmem i przekonywał, że Europa nie odbuduje się bez odejścia od skrajnych ideologii.

To właśnie polityczny wymiar postaci bardzo interesuje Pawlikowskiego. Reżyser pokazuje Manna jako człowieka uwikłanego między Wschodem a Zachodem, między potrzebą moralnego autorytetu a wygodą intelektualnego dystansu.

Zobacz też: Polacy błyszczą w Cannes 2026. Pawlikowski i Bela przyciągnęli spojrzenia. Na festiwalu pojawili się też Gierszał i Musiał.

Sandra Hüller jest sercem filmu

Choć tytułowym bohaterem pozostaje Thomas Mann, emocjonalne centrum filmu stanowi Erika Mann grana przez Sandrę Hüller. Aktorka buduje swoją postać niezwykle oszczędnie — spojrzeniem, ciszą i zmęczeniem widocznym w każdym geście.

Erika opiekuje się ojcem, organizuje jego życie i jednocześnie tłumi własny ból po śmierci brata. Pawlikowski pokazuje ją jako kobietę całkowicie podporządkowaną rodzinnej hierarchii.

Ida Marszałek pisała w "Zwierciadle" po premierze filmu:

„Erika wozi tatę, goli go, poprawia jego przemówienia, czyta listy. Jest jego uszami i oczami, żeby on mógł pozostać ślepy”.

To właśnie rola Hüller sprawiła, że po premierze „Ojczyzny” wielu krytyków zaczęło mówić o jednej z najmocniejszych kobiecych kreacji tegorocznego Cannes.

Kadr filmu "Ojczyzna"
Kadr filmu "Ojczyzna" mat. prasowe

„Ojczyzna” zachwyca Cannes

Nowy film Pawlikowskiego niemal jednogłośnie chwalony jest za stronę wizualną. Czarno-białe zdjęcia Łukasza Żala tworzą świat pełen melancholii, chłodu i emocjonalnego zawieszenia. Pawlikowski po raz kolejny udowadnia, że potrafi opowiadać wielkie historie ciszą, spojrzeniem i detalem.

Jednocześnie „Ojczyzna” pozostawia widza z bardzo niewygodnym pytaniem — czy wielki artysta automatycznie staje się wielkim człowiekiem?

W przypadku Thomasa Manna odpowiedź Pawlikowskiego wydaje się wyjątkowo gorzka.

Zobacz też: Dwie laureatki Oscara aktorki i opowieść o bolesnej rodzinnej tajemnicy. Najnowszy filmu z Renée Zellweger i Sissy Spacek porusza do łez

Źródła: wysokieobcasy.pl, zwierciadlo.pl, kultura.onet.pl

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...