Gdy Gary Oldman zostawił ją dla młodszej, była bliska załamania. Przetrwała dzięki synowi, którego uważa za najważniejszego mężczyznę życia. Poznajcie Lesley Manville, gwiazdę nowego filmu Kasi Adamik
Brytyjska gwiazda w polskim filmie? To zdarza się niezwykle rzadko. Ale właśnie się zdarzyło, bo do kin wchodzi "Zima pod znakiem wrony" Kasi Adamik. Główną rolę w tej ekranizacji prozy Olgi Tokarczuk gra Lesley Manville. Dziś jest uznaną aktorką z wieloma nagrodami i nominacją do Oscara na koncie. Ale przed laty jej kariera wisiała na włosku. Powodem był jej pierwszy mąż, Gary Oldman, który porzucił ją tuż po tym, jak urodziła dziecko. Po tym ciosie długo nie mogła się podnieść. Przetrwała dzięki mężczyźnie, który do dziś jest największą miłością jej życia.

Polscy widzowie znają ją z serialu „The Crown”, w którym grała księżniczkę Małgorzatę oraz z filmu „Nić widmo”, za rolę w którym była nominowana do Oscara. Teraz mogą poznać ją lepiej. Lesley Manville zagrała bowiem w polskim filmie „Zima pod znakiem wrony”, który właśnie wchodzi do kin. Jest znana, choć nie tak, jak jej były mąż, Gary Oldman. Dziś to jej przyjaciel, ale przez lata był jej największym koszmarem, który niemal zniszczył jej karierę.
Lesley Manville aktorka z pięknym głosem
Ma imponujący dorobek aktorski, ale o jej życiu niewiele wiadomo. To nie przypadek. Lesley Manville nie lubi opowiadać o sobie, wywiadów udziela rzadko, a gdy już to robi, to unika pytań o sprawy prywatne. Choć była wielokrotnie namawiana na zwierzenia o swoim sławnym mężu, Garym Oldmanie, to dziennikarze nie wydobyli z niej zbyt wielu szczegółów. Chętniej Manville opowiadała o dzieciństwie i młodości, czyli czasach, w których nie chciała być aktorką, bo miała inną pasję.
Czytaj także: Synowie gwiazd w najnowszej kampanii Dolce & Gabbana!
Tą pasją był śpiew. Lesley, która wychowywała się w niewielkim angielskim mieście Hove, w dzieciństwie chciała być śpiewaczką operową. Już jako ośmiolatka zachwycała głosem, dwukrotnie zdobywając tytuł mistrzyni Sussex w swojej kategorii wiekowej. Śpiewała z siostrą w małych klubach, zarabiając na tym pierwsze funty. Sopranistką jednak nie została. W wieku 15 lat dostała się do prestiżowej szkoły Italia Conti w Londynie – i tam rozpoczęła się droga, która zaprowadziła ją na najlepsze brytyjskie sceny, m.in. Royal Shakespeare Company i Old Vic. Oraz na plan filmowy. Światowe uznanie przyniosła jej rola w filmie Paula Thomasa Andersona „Nic widmo”. Otrzymała za nią nominację do Oscara i BAFTA. Widzowie pokochali ją jako księżniczkę Małgorzatę w serialu „The Crown”, gdzie stworzyła portret kobiety rozdartej między obowiązkiem a pragnieniem wolności. Fani Netlixa znają ją także z głównej roli w ciepłym, baśniowym filmie „Pani Harris jedzie do Paryża”.
Lesley Manville i Gary Oldman - historia miłości
Początek jej kariery zbiegł się w czasie z początkiem jej wielkiej miłości. Gdy w 1984 roku poznała Gary'ego Oldmana, była młodą aktorką u progu kariery. Połączyło ją uczucie gwałtowne, intensywne, jakby wyjęte z filmowego scenariusza. W 1987 roku wzięli ślub. Ona miała wtedy 31 lat, on 29. Rok później na świat przyszedł ich syn, Alfie. Jednak już trzy miesiące po narodzinach dziecka małżeństwo rozpadło się. Rozstanie było nagłe i bolesne. Gary Oldman stracił głowę dla młodziutkiej Umy Thurman, którą poznał na planie filmu „Stan łaski”. Ślub wzięli w 1990 roku, tuż po tym, jak aktor sfinalizował rozwód z Manvile. Uma Thurman uznała zresztą po latach, że była to totalna pomyłka. "Poznaliśmy się, gdy miałem 18 lat", wspominała w rozmowie z „Vanity Fair” w 1996 roku. "Był o 12 lat starszy. Przeżyliśmy szalony romans, który skończył się tak, jak trzeba. Był moją pierwszą miłością. Nie miałam wcześniej doświadczenia”.
Lesley udawała przed rodziną, że nadal jest z mężem
To, co dla Thurman było pomyłką, dla Manville było źródłem traumy. Długo nie mogła się podnieść po tym, jak została porzucona. Oldman ranił ją też długo po rozstaniu, gdy w wywiadach mówił o trudności w budowaniu relacji, o intensywnym życia aktora, o małżeństwach, które trwały „dziesięć minut”. W jednym z rozmów bagatelizował znaczenie rozpadu związku z Manville, sugerując, że „nie miało to dla nikogo większego znaczenia”.
Dla niej jednak był to moment graniczny. Poczuła się tak, jakby ktoś usunął jej „dywan spod nóg”. Jak mówiła, zawsze myślała o sobie, jako o żonie Gary’ego Oldmana. Ogromnie go kochała. „Zakochaliśmy się w Royal Court Theatre, bawiliśmy się razem wspaniale, kochaliśmy się nawzajem. Pobraliśmy się, zaszłam w ciążę w podróży poślubnej”. Została młodą matką, samotnie wychowującą dziecko, podczas gdy jej były partner rozpoczynał hollywoodzką przygodę. W świecie, który rzadko bywa łaskawy dla kobiet po trzydziestce, Manville nie pozwoliła się zepchnąć na margines. "Nie zamierzałem się poddać. Nie rozpadłem się. Nie było absolutnie żadnych wątpliwości, że będę kontynuować pracę i jednocześnie stanę się fantastyczną matką", mówiła po latach. Trzymała fason, ale przed rodziną udawała, że... wciąż jest żoną Oldmana. Mistyfikacja nie była trudna, bo on stał się sławny, kręcił filmy w Hollywood, więc można było mówić, że po prostu pracuje w Ameryce. W końcu pogodziła się z tym co się stało. Wybaczyła też Oldmanowi. Dziś oboje są serdecznymi przyjaciółmi, a Manville utrzymuje też dobre relacje z aktualną, piątą żoną swojego byłego męża.

Drugi mąż i niezwykłe spotkanie z byłym
Ich życie potoczyło się w inny sposób. Gary Oldman miał wiele związków i romansów, m.in. z piękną Isabellą Rossellini. Wszystkie jednak dość szybko się kończyły. W 2017 roku po raz piąty się ożenił. Lesly Manville w 2000 roku, czternaście lat po okropnym dla niej rozwodzie, wyszła po raz drugi za mąż. Poślubiła dużo młodszego od siebie brytyjskiego aktora Joe Dixona. Związek nie przetrwał - po czterech latach para rozwiodła się. Mężczyzną jej życia jest syn Alfie Oldman, który pracuje w branży filmowej, ale raczej po drugiej stronie kamery - jest operatorem filmowym. Aktorka cieszy się z wnuków.
Historia Lesley Manville i Gary Oldmana nie była opowieścią o publicznych awanturach. To raczej cichy dramat kobiety porzuconej przez ukochanego męża. Wiele jest takich historii i każda z nich trudna. Oldman w kolejnych latach zdobywał międzynarodową sławę, dostał Oscara za rolę Winstona Churchilla w filmie „Czas mroku”. Lesley Manville szła swoją drogą – mniej spektakularną medialnie, ale konsekwentną i artystycznie spełnioną. ma na swoim koncie także mnóstwo nominacji i nagród, m.in. bardzo prestiżową, teatralną nagrodę Lawrance Olivier.

Spotkali się jako aktorzy nominowani do Oscara w 2017 roku. Kto nie przeżył niechcianego spotkania z byłym... na wakacjach, w sklepie, na imprezie. Wyobraźmy sobie tę scenę: gala rozdania Oscarów. Ona – nominowana za wyrafinowaną, lodowato precyzyjną rolę w „Nic widmo”. On – faworyt w kategorii pierwszoplanowej. Technicznie nie konkurują ze sobą. Emocjonalnie – to spotkanie przeszłości z teraźniejszością. Dwoje ludzi, którzy kiedyś dzielili życie, dziś stoją obok siebie jako niezależni, spełnieni aktorzy. On dostał nagrodę, ona przegrała wtedy z Allison Janney, nagrodzoną za drugoplanową role w filmie „Ja, Tonya”.
Lesley Manville, orędowniczka starszych gwiazd
Dziś Manville jest także symbolem zmiany w branży. Głośno mówi o potrzebie większej reprezentacji starszych kobiet w kinie. Podkreśla, że sześćdziesiątka nie oznacza końca, lecz nowy rozdział. Wymienia w jednym szeregu siebie, Helen Mirren, Meryl Streep, czy Annette Bening jako dowód, że dojrzałość może być ekranową siłą, nie ograniczeniem. „Kręcimy filmy, które opowiadają ważne historie, gramy niesamowite kobiety, które zdecydowanie nie podporządkowują się oczekiwaniom, gdy przekroczą 60. rok życia”, mówiła w jednej z rozmów. teraz zobaczymy ją w filmie Kasi Adamik "Zima pod znakiem wrony", którego akcja toczy się w Warszawie stanu wojennego. Film oparty jest na noweli Olgi Tokarczuk "Profesor Andrews w Warszawie". I to właśnie tę profesor Andrews gra Lesley Manville. W filmie zobaczymy też Zofię Wichłacz, Andrzeja Konopke i Toma Burke'a.
