Dziś inspiruje miliony. Mało kto wie, z czym mierzyła się od dziecka. Rówieśnicy nie mieli litości dla Otylii Jędrzejczak
Choć dziś jest jedną z najwybitniejszych polskich sportsmenek, przez lata zmagała się z doświadczeniami, o których rzadko mówiła. Otylia Jędrzejczak wróciła do wspomnień, które zostały z nią na długo.

Za medalami, rekordami i sportowymi sukcesami często kryją się historie, o których niewiele osób wie. Otylia Jędrzejczak po latach wróciła do wspomnień z dzieciństwa i młodości, odsłaniając mniej znany rozdział swojego życia. Mistrzyni olimpijska nie ukrywa, że wysoki wzrost przez lata przyciągał nie tylko spojrzenia, lecz także przezwiska czy komentarze. Dziś patrzy na tamte wydarzenia z zupełnie innej perspektywy, udowadniając, że to, co kiedyś wydawało się ciężarem, może z czasem stać się największą siłą.
Otylia Jędrzejczak wspomina trudne doświadczenia z czasów szkoły
Dziś nazwisko Otylii Jędrzejczak nieodłącznie kojarzy się z olimpijskim złotem i sportowymi triumfami. Zanim jednak stanęła na najwyższym stopniu podium, musiała zmierzyć się z doświadczeniami, które dla wielu młodych osób mogłyby okazać się niezwykle bolesne. W programie „Pytanie na śniadanie” wyznała, że przez lata słyszała komentarze dotyczące swojego wyglądu. Mierząc 187 cm wzrostu, wyraźnie wyróżniała się na tle rówieśników, przez co często stawała się obiektem nieprzychylnych uwag i przezwisk.
„Było to np. "żyrafa", "ale ty jesteś wielka". [...] Ja zawsze byłam najwyższa: w podstawówce, w liceum, na studiach. Zawsze byłam azymutem, patrzyło się, gdzie jestem”, mówiła.
To jednak nie były jedyne trudności, z jakimi musiała się mierzyć. Wysoki wzrost wpływał również na najbardziej prozaiczne aspekty codzienności. Otylia Jędrzejczak przyznała, że znalezienie ubrań i butów w odpowiednim rozmiarze przez długi czas stanowiło prawdziwe wyzwanie. Jak wspominała, najczęściej nosiła dresy i męskie adidasy, bo właśnie takie rzeczy najłatwiej było dopasować do jej sylwetki. Z pozoru zwyczajne zakupy stawały się kolejnym przypomnieniem, jak bardzo różniła się od swoich rówieśników.
„Miałam bardzo duże problemy z ubraniem, z butami. [...] Zawsze chodziłam w dresach, w męskich adidasach. Zawsze też byłam nazywana chłopcem, bo byłam wysoka i miałam krótkie włosy. [...] Dzisiaj mam olbrzymi komfort, bo kupię sobie szpilki, dłuższe spodnie”, dodawała.

To, co było kompleksem, stało się przewagą
Dziś Otylia Jędrzejczak patrzy na tamte doświadczenia z zupełnie innej perspektywy. To, co przez lata było źródłem przykrych komentarzy i kompleksów, z czasem okazało się jednym z jej największych atutów. Mistrzyni olimpijska podkreśla, że właśnie wysoki wzrost pomógł jej w rozwijaniu kariery pływackiej i stał się cechą, która sprzyjała osiąganiu sportowych sukcesów. Jej historia pokazuje, że z biegiem lat można zupełnie inaczej spojrzeć na to, co kiedyś wydawało się wyłącznie przeszkodą.
„Czułam się komfortowo przez to, że akurat w mojej dyscyplinie sportu dawało mi to sukces. Byłam silniejsza, mocniejsza, wyższa. Oczywiście na nawrotach traciłam, ale generalnie zyskiwałam”, mówiła.
Podczas rozmowy Otylia Jędrzejczak zwróciła się także do młodych dziewcząt. Zachęca je, by nie próbowały dopasowywać się do oczekiwań innych i nie traktowały swoich cech jako powodów do wstydu.
„Bycie wysoką to jest ogromny atut, to jest piękno. [...] Trzeba to docenić i pokazać młodym dziewczynom, że one przy swoim wzroście są bardzo wartościowe. I że nie powinny się tego obawiać”, dodawała w Pytaniu na Śniadanie.
