Reklama

Dorota Wellman jest jedną z najpopularniejszych dziennikarek. Marta Klepka to bizneswoman, twórczyni projektu #byćkobietąontour. Zarządzany przez nią Hotel Blow Up Hall 5050 w Poznaniu co roku zdobywał nagrody za najlepszy tego typu obiekt na świecie. Umawiamy się na wywiad online. Wszystkie wolimy bliskie spotkania twarzą w twarz, ale przyjaciółki spędzają kolejny wspólny urlop w ukochanej przez Dorotę Grecji. Na dzień dobry roześmiane pokazują mi melony i arbuzy, które kupiły u przydrożnego sprzedawcy, żartują, że szkoda, że mnie tam nie ma, bo właśnie przechodzi obok nich na*i mężczyzna. Zresztą w tym wywiadzie o na*ości będzie więcej. Siedząc na tarasie wakacyjnego domu, opowiadają, że prawdziwa przyjaźń to niekoniecznie ta zawarta w szkolnej ławie i że nie trzeba mieć tyle samo lat, żeby podobnie patrzeć na świat. I że przyjaźń na dobre i na złe może zacząć się od… chorej nogi.

Przyjaźń mimo wielu lat różnicy. Jak Dorota Wellman i Marta Klepka przełamały pokoleniową barierę?

Ile jesteście w stanie ze sobą wytrzymać non stop?

Dorota: Minimum dwa tygodnie.

Marta: Ale bez siebie maksimum kilka dni.

Dorota: Jesteśmy teraz całą paczką przyjaciół na wakacjach i mnóstwo rzeczy robimy razem. Ale przy okazji dajemy sobie wolność. Jak ktoś chce spokoju, to zamyka się i czyta książkę. Ktoś chce właśnie robić pastę jajeczną, to robi. Ktoś chce pływać, to pływa. Nie jesteśmy do siebie przyssani na amen.

A jak byście miały siebie dosyć?

Dorota: Takiej opcji nie ma. A jeśli już… najwyżej porozmawiamy poważnie ze sobą. Na przykład powiem: „Uspokój swoją nadpobudliwość, Klepka”, bo Martę często ogarnia taki entuzjazm, że trzeba go ostudzić. A czasem sobie pomilczymy. I też jest dobrze.

Marta: Ale to się rzadko zdarza.

Dorota: Marta mieszka w Poznaniu, ja w Warszawie, ale to nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy miały codzienny kontakt. Odwiedzamy się, dzwonimy do siebie.

Marta: Czasem nawet kilka razy dziennie.

Dorota: Ciągle mamy sobie mnóstwo rzeczy do powiedzenia. Ktoś idzie! O rany! Go*y facet!

Marta: I jaki przystojny!

Dorota: Kasia, szkoda, że nie możesz go zobaczyć! Myślisz teraz pewnie, że jesteśmy szurnięte. I masz rację. Jesteśmy.

Marta: Połączyła nas nić szaleństwa…

Dorota: …bo jak się spotka szurnięty z szurniętym, to się doskonale zrozumieją. I jak mówię Marcie, że teraz będziemy się kąpać na*o w basenie…

Marta: …to idziemy się kąpać na*o w basenie.

Dorota: Marta mówi: „O matko! O matko!” i idzie. Albo rozb*erze się razem ze mną na sesji zdjęciowej, choć potem, co prawda, odpowiednie rejony przykryłyśmy wielkimi kapeluszami. Cenię w niej to, że ma odwagę, żeby przekraczać swoje granice.

Po co rozebrałyście się do na*a?

Dorota: Zależało nam, żeby to zdjęcie, które znalazło się w VIVIE!, było bardzo kobiece, żeby pokazać, że kobiety mają niesamowitą moc i siłę do działania.

Marta: Ale na przykład do założenia krótkich dżinsowych spodenek musiałaś mnie przekonywać.

Dorota: Ona nie nosiła krótkich spodenek, a mnie to fascynowało. Przecież jak się wyjeżdża na wakacje, to trzeba mieć centralnie w du*ie, ile się ma lat, jak się wygląda i co ludzie pomyślą. Namówiłam ją i jest to mój sukces. I podoba mi się to, że tak jak ja lubi doświadczać nowych rzeczy.

Jak na przykład nagranie audiobooka?

Dorota: Zbiór moich felietonów został uzupełniony felietonami Marty. W odpowiedzi na moje. W ten sposób stworzyłyśmy całość, pokazałyśmy świat kobiet w różnym wieku, które na wiele spraw mają podobne poglądy, a na wiele zupełnie różne.

Marta: Chodziło o to, żebyśmy te felietony przeczytały.

Dorota: Ale wpadłam na pomysł, że nie będziemy ich czytać, tylko będziemy mówić. Chodziło mi o to, żeby uzyskać efekt rozmowy dwóch przyjaciółek na ważne tematy.

Tobie było pewnie łatwiej, bo przecież masz doświadczenie telewizyjne, radiowe.

Dorota: Dla mnie to też było nowe. Owszem, czytam teksty do moich programów, a to jest łatwizna. Byle nie seplenić. A tego obie się trochę obawiałyśmy…

Marta: Trochę? Mnie prawie wynieśli z tego studia (śmiech).

Dorota: W ciągu trzech godzin, zamknięte w małym, dusznym studiu nagrałyśmy długą, fantastyczną rozmowę.

Marta: Bez żadnej przerwy!

Dorota: Martuś, wiedziałam, że jeśli zwolnimy, zrobimy sobie przerwę, pójdziemy na kawę oraz sikać, nie utrzymamy tempa. Na szczęście tak Martę przećwiczyłam, że udało nam się to zrobić raz a dobrze. Widocznie jesteśmy bardzo zgrane i rozumiemy się bez słów. I wiemy, że drugi raz będzie gorszy, a trzeci jeszcze gorszy. Ten pierwszy w swoich emocjach jest zdecydowanie najlepszy. Nic nie musiałyśmy ustalać przed nagraniem. Tak jak mam z Marcinem Prokopem. Nie muszę z nim dyskutować, jak rozpoczynamy program i jakie kwestie poruszymy. My to już doskonale wiemy. To jest rodzaj telepatycznego przenikania, że wiemy, że tak zrobimy, i robimy to dobrze. My się z Martą też tego nauczyłyśmy. A to świadczy o bliskości, bo gdybyśmy się dobrze nie znały i nie rozumiały, toby na pewno nie wyszło.

W badaniach CBOS wyszło, że przyjaźń jest ważną rzeczą tylko dla co dziesiątego Polaka.

Dorota: Zupełnie tego nie rozumiem. Ja cały czas jestem głodna ludzi. A jak mi to minie, to będzie znaczyło, że umarłam.

Mimo tego, że kilka razy zawiodłaś się na przyjaźniach?

Dorota: Mimo tego. To, że ktoś mnie zawiódł czy rozczarował, nie zmieni tego, że nadal będę wierzyć, że przyjaźń jest możliwa, jest uczciwa, że poza rodzinnymi głębokimi relacjami jest jedną z najważniejszych relacji, jaką człowiek ma w życiu. Nie przestanę ufać drugiemu człowiekowi. I nie przestanę kochać innych ludzi, niezależnie od złych doświadczeń, które miałam. Mam też przecież dobre. Nie można o świecie myśleć źle i każdemu na dzień dobry przypisywać złe intencje. To by się dla nas wszystkich źle skończyło.

Marta: Trzeba ufać. I mieć marzenia, bo bez nich nic by nam się nie udało zrealizować. Ja na przykład wymarzyłam sobie Dorotę. Zamieściłam ją w centralnej części mojej mapy marzeń.

Dorota: Był tam jeszcze Tom Cruise (śmiech). Dziwne z tymi mapami. To jest jakaś historia nie z tej ziemi.

CZYTAJ TEŻ: Dorota Wellman mówi o 32-letnim synu i ujawnia rodzinny sekret. Ich relacja wzrusza do głębi

Dorota Wellman, Marta Klepka, VIVA, 16/2020
Dorota Wellman, Marta Klepka, VIVA, 16/2020 Olga Majrowska

Dramatyczny moment w Poznaniu. Chora noga i podejrzenie sepsy początkiem wielkiej relacji

Dlaczego Dorota Wellman znalazła się na Twojej mapie marzeń?!

Dorota: Też bym chciała to wiedzieć. Normalne to nie jest.

Marta: Od zawsze fascynowały mnie kobiety i wszystko, co z nimi związane. Dlatego oglądałam wszystkie odcinki programu „Miasto kobiet”, które współprowadziła Dorota. I uwielbiałam słuchać, jak z szacunkiem traktuje ludzi, widzieć, że jest empatyczna i serdeczna. I pokochałam jej poczucie humoru. Wydawało mi się, że jest bardzo prawdziwa. I nie pomyliłam się. Ale nie marzyłam, że zostaniemy przyjaciółkami. Chciałam z nią po prostu porozmawiać. Często zastanawiałam się, o czym bym z nią rozmawiała, gdybym miała możliwość.

Dorota: I podczas pierwszej rozmowy powiedziała mi… gdzie pojechać do lekarza. Miałam zdjęcia w Poznaniu i one były dosyć skomplikowane. Cały dzień siedziałam w wodzie. Miałam specjalne kalosze dla wędkarzy, wodery. Nie wiedziałam, że w jednym z nich siedział jakiś robal i u…bawszy mnie w nogę. Jak mnie ugryzł, tak wieczorem dostałam bardzo wysokiej temperatury i sytuacja zaczęła się robić bardzo poważna. Do tego stopnia, że lekarze stwierdzili, że mam podejrzenie sepsy. Marta skierowała mnie do właściwego szpitala, w którym natychmiast mnie przyjęto. Weszła tam ze mną, zrobiła rozpierduchę i natychmiast znalazł się ktoś, kto zajął się moją nogą. Pamiętam, że była cała w cekinach, bo jak to się wszystko zaczęło dziać, była z mężem w teatrze. I w tych cekinach szalała po poznańskim szpitalu.

Marta: Dostałam SMS-a od konsjerża, że coś się dzieje z Dorotą.

Dorota: Jej biedny mąż nie obejrzał spektaklu do końca. Ta noga rzeczywiście nas zbliżyła. Ale tak naprawdę połączyła nas rozmowa. Nam się po prostu świetnie rozmawiało na bardzo różne tematy.

Mimo bardzo dużej różnicy wieku.

Dorota: Rzeczywiście, dzieli nas bardzo wiele lat. Dwadzieścia. Całe pokolenie. Ale to nie stanowi dla nas żadnej przeszkody. My po prostu rozmawiamy o wszystkim. Od tej mojej nogi zaczęłyśmy się spotykać w hotelu na kawie, żeby sobie pogadać. A potem nie mogłyśmy już bez siebie być.

Marta: Razem prowadzimy projekt #byćkobietąontour, który wymyśliłam, więc często o nim dyskutujemy. Ale niezależnie od tego, na jaki temat rozmawiamy, każda rozmowa zaczyna się od pytania Doroty, jak się czuję. Zawsze.

Ludziom się wydaje, że prawdziwe przyjaźnie to te zawarte we wczesnej młodości. Budowane latami. Wy się spotkałyście jako dojrzałe kobiety.

Dorota: Zdecydowanie zaprzeczam teorii, że prawdziwe przyjaźnie to takie, które mają historyczne korzenie. Kiedy się starzejemy, tak jak ja teraz, to już nie można zawrzeć nowej przyjaźni, nowej znajomości? Myślę, że to jest okropny błąd. Fajnego człowieka można spotkać na każdym etapie życia. W moim przypadku często są to ludzie młodsi, tak jak Marta. Oni mi dają młodość, energię, tak samo im się chce jak mnie. Są dla mnie bardzo istotnymi partnerami. I różnica wieku tu nie ma żadnego znaczenia. I etap życia, na jakim jesteśmy, również. Ważne jest to, czy jesteśmy tego drugiego człowieka ciekawi. Czy chce nam się w to zainwestować emocje, wysiłek i troskę.

Marta: Najważniejsza jest ogromna chęć poznania drugiej osoby i słuchania jej. Dorota jest osobą, której mogę powiedzieć absolutnie wszystko. I zrobiłam to przy pierwszym wspólnym winie. Czułam, że mogę to zrobić. Potem oczywiście targały mną wyrzuty sumienia, że obarczyłam ją moimi przemyśleniami. Ale spotkałam się z absolutnym zrozumieniem. Nie znam drugiego takiego człowieka. Może jeszcze moja siostra taka jest. A Dorota jest jak moja siostra, moja przyjaciółka. Nie chcę powiedzieć, że jak mama…

Dorota: …ale coś w tym jest. Przyjaźń to jest obecność. Czy w słowie, czy w telefonie, czy w trosce, czy w czymkolwiek innym.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Są małżeństwem od 38 lat i wciąż patrzą w tym samym kierunku. Sekret związku Doroty Wellman i jej męża Krzysztofa

Dorota Wellman, Marta Klepka, VIVA, 16/2020
Dorota Wellman, Marta Klepka, VIVA, 16/2020 Olga Majrowska

Przyjaźń bez granic: wspólne wakacje, codzienne telefony i kolacje na Skypie

Kiedy pomyślałyście o sobie po raz pierwszy „przyjaciółka”?

Dorota: Od razu nam się wydawało, że jest to wyjątkowa relacja i że trzeba o nią dbać.

Marta: Wiem kiedy! Musiałam przyjechać do Warszawy i jak zawsze chciałam zatrzymać się w hotelu. Dorota do mnie zadzwoniła i powiedziała: „Będziesz spała u mnie w domu. Bez sensu te hotele”. Ja? Do Doroty Wellman do domu? – myślałam. Ona wiedziała, że zaczynam kombinować, jak się z tego wykręcić. Zadzwoniła za dwa dni i powiedziała: „Tylko nie kombinuj. Łóżko już jest przygotowane. Ręczniki leżą. Śpisz u mnie”.

Dorota: Teraz Marta bywa u nas w domu regularnie. Ma swój pokój na górze. Mój syn, który się wyprowadził kilka lat temu i ma już swoje samodzielne życie, zostawił na strychu duży pokój. I to jest teraz pokój Marty i jej męża. Nie będą mieszkali w hotelach, kiedy mają w Warszawie kogoś bliskiego.

Marta: Gdy przyjechałam pierwszy raz do Doroty, czułam się tak, jakbym przyjechała do swojego domu. Dorota z Krzysiem usiedli naprzeciw siebie, u szczytu stołu posadzili mnie. Nie było włączonego telewizora, radia, nie odbierali telefonów, podali mi kolację i byli skupieni tylko na mnie i na tym, co mówię. Poczułam się najważniejsza. Aż nie mogłam spać na tym poddaszu i długo do siebie dochodziłam.
Dorota: Jak każdy, kto wraca do domu. Do bardzo zaprzyjaźnionego domu. Może to było przekroczeniem takiej granicy, wejście poza granicę prywatności?

Wasza przyjaźń zrodziła się od pierwszego wejrzenia?

Dorota: Coś w tym jest.

Marta: Moja najpierw była platoniczna. Przecież miałam Dorotę na tej mapie marzeń.

Dorota, marzyłaś, żeby mieć taką przyjaciółkę jak Marta?

Dorota: Nie planowałam, szczerze mówiąc. Takich rzeczy nie da się zaplanować. Mam wielu przyjaciół. Jednak więcej mężczyzn niż kobiet.

Dlatego że kobiety są bardziej zawistne?

Dorota: Po prostu lepiej się z nimi dogaduję. Rzeczywiście, szczególnie w naszym show-biznesowym środowisku często króluje zawiść, a nawet nienawiść. Ale jest mi to obce uczucie. Czasami, gdy ktoś zrobi dobry wywiad w telewizji, myślę: O kurczę, ale się udało. Zazdroszczę, że trafił się świetny rozmówca. Ale nigdy bym nie pomyślała: Ożeż ty zdziro! Że tobie się właśnie udało. Tak cię nienawidzę! Nie wszystkie kobiety muszę kochać jakoś wyjątkowo, ale wszystkie doceniam. I równolatki, i młodsze, i starsze, i piękniejsze, mające więcej możliwości niż ja. Po prostu lubię kobiety. Uważam, że są wspaniałe. Tak wiele osób próbowało wymazać je i ich osiągnięcia z polskiej historii. Trzeba im oddać cześć i hołd. Pamiętam takie spotkanie podczas #byćkobietąontour po strajku nauczycieli. Nauczycielki naszych dzieci zaczęły mówić, że są nic niewarte, bo nikt ich nie posłuchał. Wszyscy twierdzili, że tylko walczą o pieniądze, że są bez znaczenia w tym środowisku i społeczeństwie. A wszyscy obecni na sali wstali i zaczęli bić brawo.
Marta: Były też siostry zakonne, które mówiły, że jest im przykro, że nikt nie traktuje ich jak kobiety.

Dorota: Opowieści kobiet, takie jak Kasi Nosowskiej czy Jolanty Kwaśniewskiej, która opowiadała o innej sferze bycia pierwszą damą, doprowadzają nas do łez. Dzięki tym spotkaniom przeżywamy piękne chwile.

I dzięki sobie nawzajem?

Dorota: Uwielbiamy sobie robić prezenty. To nie jest łatwe, bo nie chodzi o byle jaki prezent. I nie chodzi też o prezent drogi. Tylko chodzi o słuchanie drugiej osoby, która marzy o czymś małym. To jest najprzyjemniejsza rzecz – bycie Świętym Mikołajem w przyjaźni. Po prostu.
Marta: Zgubiłam kosmetyczkę ze wszystkimi kosmetykami. Dorota przez dwa miesiące mi ją uzupełniała. Po jednym kosmetyku.

Dorota: Nie chodziło o to, żeby kupić wszystko naraz.

Marta: Dorota lubi biesiadować, kocha dobrą kuchnię, gotowanie. Urządziłam jej więc przyjęcie niespodziankę, na którym wszyscy byliśmy ubrani na biało. Jak we Francji podczas letnich pikników.

Dorota: Ale tak naprawdę to rozmowa i obecność to jest to, co jest najważniejsze w przyjaźni. Nam nie przeszkodziła nawet pandemia. Owszem, nie mogliśmy się spotkać osobiście. Ale urządzaliśmy sobie kolacje na Skypie. Łączyliśmy się i jak zwykle byliśmy razem przy stole. Pomagaliśmy sobie w tych trudnych czasach. Tak budujemy nasze piękne wspomnienia i tworzymy nasz album wspomnień.

Rozmawiała KATARZYNA PIĄTKOWSKA.

CZYTAJ TEŻ: Adam Stachowiak ujawnia prawdę o rozwodzie z żoną. Publicznie przyznał się do zdrady. Na odpowiedź nie musiał długo czekać

Dorota Wellman, Marta Klepka, VIVA, 16/2020
Dorota Wellman, Marta Klepka, VIVA, 16/2020 Olga Majrowska
Reklama
Reklama
Reklama