Reklama

Nie każdy chce rozmawiać o poprawianiu urody, menopauzie, starzeniu się i umieraniu. Dla niej nie ma tematów tabu. Czego nie ma do ukrycia Dorota Szelągowska, sprawdzała Katarzyna Piątkowska.

Dorota Szelągowska jest inspiracją dla kobiet. Wywiad VIVA!

– Zrobiłaś program „Ej, stara!” o menopauzie, starzeniu się i dzięki temu wielu kobietom pomogłaś oswoić słowo „starość”.

Kiedyś wmówiono nam, że starość jest zła, starzenie się to wstyd, a słowo „stara” jest obraźliwe. W ogóle o starości to szeptem albo wcale. A przecież to najbardziej naturalny proces w naszym życiu. Ba! Na poziomie biologicznym starzejemy się jakoś tak od 21. roku życia.

– Mark Twain mówił: „Nigdy nie będziesz młodszy niż teraz. Nie marnuj więc czasu, korzystaj z każdej chwili”.

Z drugiej strony trudno tak ciągle niczego nie marnować i wszystko doceniać. Można zwariować od dobrodziejstwa inwentarza. Poza tym nie da się, niestety, niczym nacieszyć na zapas. W ciągu ostatnich 10 lat, oprócz tego, że dojrzałam, zbudowałam się na nowo, uspokoiłam i dorosłam, również się postarzałam. Głównie fizycznie, bo to, co zmienia się w głowie, traktuję jako rozwój. Choć muszę przyznać, że chyba nigdy w życiu nie czułam się lepiej w moim ciele. Być może to zasługa stymulatorów i botoksu w lwiej zmarszczce, a być może tego, że zaczęłam dbać o siebie z miłości, a nie z nienawiści do siebie.

– Czy większość z nas nie poprawia urody z zupełnie odwrotnego powodu? Bo nie lubimy siebie?

Ja długo siebie naprawdę nienawidziłam, ale ten etap jest już za mną. Gdy miałam 21 lat, urodziłam Antka. W ciąży przytyłam 35 kilogramów i na całym ciele zrobiły mi się rozstępy. Wyglądałam strasznie. Całe ciało miałam w czerwonych bliznach. W domu nawet pozasłaniałam lustra, żeby przypadkiem na siebie nie spojrzeć. Czułam, że straciłam coś, co było ważnym elementem mojej tożsamości. Straciłam swoje ciało! Bo ja właśnie tak to odbierałam – jako stratę. To też były kompletnie inne czasy, jeśli chodzi o świadomość – wytłumacz 21-latce, że jej zmasakrowane ciało to po prostu element zmiany. No nie da się! To doświadczenie mnie przeorało, ale z drugiej strony dało mi dużo czasu, żeby nauczyć się akceptować siebie. Choć przełom w takim autospojrzeniu i ocenie siebie nastąpił dopiero grubo po trzydziestce, kiedy zrozumiałam, że na milion rzeczy nie mam wpływu, między innymi na to, jak wyglądam, i że to ode mnie zależy, czy się kocham, czy nie. I wybrałam tę miłość.

– Polubiłaś swoje rozstępy?

Nie będę czarować rzeczywistości – one mi się nie podobają i niespecjalnie je lubię, ale siebie kocham. A to są dwie różne rzeczy. Według mnie na tym właśnie polega ciałopozytywność – na miłości do siebie, z której wynikają różne działania, jak choćby dbanie o siebie. Inaczej chudniesz z miłości i z miłością do siebie, a inaczej z nienawiści do własnego ciała. Jak robię botoks w lwiej zmarszczce, to dlatego, że mi się nie podoba moja zmarszczka i jej nie chcę, a nie dlatego, że nie mogę na siebie patrzeć i nienawidzę tego, jak wyglądam po czterdziestce. To jest ogromna różnica, nie tylko na poziomie semantycznym. Chcesz mieć zmarszczki – miej, chcesz mieć milion wypełniaczy w twarzy – miej. Wkurza mnie, że każda decyzja co do naszego ciała jest szeroko omawiana i komentowana. Schudniesz – źle, droga na skróty. Przytyjesz – też źle. Naturalnie – źle, zaniedbujesz się. Medycyna estetyczna – źle, bo jesteś sztuczną lalą. Kobietom naprawdę wiele rzeczy przez lata wmawiano zupełnie niepotrzebnie. Na przykład, że powinny mieć płaskie brzuchy. Ale jak? Przecież to zależy od naszego cyklu.

[...]

Cała rozmowa z Dorotą Szelągowską do przeczytania w nowej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 26 lutego.

VIVA 4/2026 okładka
Fot. Marta Wojtal

Co jeszcze w VIVIE! 4/2026?

Marcell Pustul. Miał butiki w stolicach mody, ubierał gwiazdy, ale jego świat runął…

Marcell Pustul, VIVA! 4/2026.
Marcell Pustul, VIVA! 4/2026. fot. Łukasz Bartyzel

O tym się mówi. Rodzinny dramat Liliane Bettencourt – dziedziczki imperium kosmetycznego L’Oréal.

Marianna Otmianowska. W świecie zdominowanym przez mężczyzn rządzi Łazienkami Królewskimi w Warszawie.

Marianna Otmianowska, VIVA! 4/2026
Marianna Otmianowska, VIVA! 4/2026 fot. Krzysztof Opaliński

Norbert "Norbi" Dudziuk. Opowiada o 17 latach uzależnienia od hazardu, wzlotach i upadkach.

Norbi, VIVA! 4/2026
Norbi, VIVA! 4/2026 fot. Dawid Grzelak

Extra. Tam, gdzie kiedyś rozbrzmiewały modlitwy i biły dzwony, dzisiaj serwuje się flat white i odbywają się koncerty techno…

Podróże. Śladami bohaterów kultowej powieści Emily Brontë „Wichrowe Wzgórza”.

Reklama
Reklama
Reklama