Dorota Szelągowska długo tkwiła w złych relacjach. Dopiero teraz mówi, dlaczego to znosiła
Dorota Szelągowska rzadko mówi półsłówkami. Projektantka wnętrz i osobowość telewizyjna otwiera się na temat relacji, pracy i momentów przełomowych, które na nowo poukładały jej życie.

Dorota Szelągowska opowiada o długiej drodze do zdrowych relacji, stawiania granic i odcinania się od ludzi, którzy ją wykorzystywali. W szczerej rozmowie z Katarzyną Piątkowską przyznaje, że dopiero dziś potrafi być uczciwa wobec siebie, zamykać niedobre etapy i wybierać życie, w którym po godzinie 17 jest już tylko dla bliskich. To opowieść o odpowiedzialności za własne decyzje, redefinicji sukcesu i zgodzie na to, że szczęście bywa nieoczywiste.
Dorota Szelągowska o relacjach, które ją niszczyły. Wywiad VIVA!
[...]
– Przyjaciół nie poznaje się w biedzie…
Sama się o tym przekonałam, ale to była bardzo długa droga. Chyba niektórych rzeczy naprawdę długo się uczę. Dopiero od niedawna mogę powiedzieć, że po raz pierwszy mam zdrową relację ze sobą, z bliskimi, a wokół siebie mam sprawdzonych ludzi, którzy są obok mnie dla mnie, a nie dlatego, że mogą coś ode mnie dostać. W końcu zrozumiałam, że już nie mam czasu na otaczanie się ludźmi, którzy są dla mnie źli i mnie wykorzystują.
– Długo na to czekałaś?
Nie czekałam, tylko byłam w procesie, który pozwolił mi stanąć w prawdzie. Wiesz, to nie jest tak, że ja nagle odkryłam, że ktoś mnie wykorzystał i wszystko to jest jego wina. Lubimy tak myśleć, zrzucając z siebie odpowiedzialność. Ja jednak z tych relacji też czerpałam. I musiałam szczerze odpowiedzieć sobie, dlaczego w nich tkwiłam. Powinniśmy być uczciwymi wobec siebie, bo inaczej leżymy.

– Uczysz się na cudzych błędach czy na swoich?
Wolałabym na cudzych, ale jakoś nie wychodzi. Muszę sama się sparzyć, żeby się zorientować, że coś jest nie dla mnie. Ostatni czas w moim życiu to moment zamykania różnych rzeczy, relacji, rozstawania się. Nie z partnerem oczywiście! Ale z przekonaniami na swój temat. Kiedyś mi się wydawało, że najlepiej jest, gdy praca jest moją pasją. Gó…o prawda! Jak praca jest twoją pasją, nigdy z niej nie wychodzisz. Owszem, powinna ci sprawiać przyjemność i dobrze by było, gdybyś chodziła do niej bez zgrzytania zębami, ale to wystarczy. Ja kiedyś żyłam pracą i mówiłam, że ludzie, z którymi pracuję, są moją rodziną. Pewnie w tamtym momencie tak czułam, ale dzisiaj… kocham wychodzić z roboty. O godzinie 17 i w weekendy jestem już tylko dla bliskich. Uwielbiam spędzać czas z moją rodziną i to jest ogromna zmiana, jaka we mnie zaszła. Ale też wcześniej nie miałam takiej prawdziwej rodziny. Zamknęłam więc biuro projektowe, zmniejszyłam firmę, bo w końcu lubię mieć czas wolny. Przez wiele lat opowiadałam wszystkim, że muszę zwolnić, ale tego nie robiłam. A teraz nareszcie mam czas na życie.
– Jesteś szczęśliwa?
Bywam. Ale bywam też nieszczęśliwa. Jak każdy. Takie jest prawdziwe życie. Ja jestem wielką fanką tej prawdy.
Cała rozmowa do przeczytania w nowej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 26 lutego.
