Reklama

Macierzyństwo przyszło do niej jak najpiękniejsza przygoda – pełna czułości, bliskości i codziennych małych cudów. Wspólnie z ukochanym mężem, Michałem Dąbrówką, doczekała się trójki pociech: Jana, Anny i Laury. Jednak gdy Natalia Kukulska spodziewała się najmłodszej córki, jej życie nabrało zupełnie innego wymiaru. Radość oczekiwania splatała się z bólem po stracie ukochanej babci, tworząc jeden z najbardziej przejmujących momentów w jej życiu.

"No i w tym momencie pojawiła się Laura, i przewróciła wszystko do góry nogami. Niestety w międzyczasie odeszła moja babcia. Wymiana pokoleń? Ktoś odchodzi, żeby zrobić miejsce na nowe życie… Babcia zmarła, gdy byłam w ciąży, kilka lat wcześniej zmarł tata. To były dla mnie graniczne przeżycia", opowiada artystka w rozmowie z Beatą Nowicką dla VIVY!.

TYLKO W VIVIE! Natalia Kukulska o macierzyństwie, narodzinach trzeciej córki i pożegnaniu ukochanej babci

– Macierzyństwo dla młodej artystki było…?

Nowością i ogromną radością. Wszystko miałam ogarnięte. Babcia Halinka mieszkała z nami, mama Michała też bardzo nam pomagała. Mieliśmy pomoc niani Mai, która najpierw była w moim fanklubie. Kiedy wychodziłam na scenę, prosiłam, by potrzymała Jasia, i w ten sposób stała się nianią na cały etat. Z Jasiem się nie rozstawałam. Zabierałam go wszędzie, na wszystkie trasy, koncerty, nagrania. Kiedy się urodził, w Studio S4 nagrywaliśmy płytę „Tobie”, woziłam go w nosidełku, stawiałam na stole, a my z Leszkiem Kamińskim nagrywaliśmy. Jasio dał mi i mężowi mnóstwo miłości. Był bezproblemowy, otwarty na ludzi, zawsze uśmiechnięty. Patrzył na mnie i wzdychał: „Aaaa, piękna, piękna…” (śmiech). Nigdy tego nie zapomnę! Był naszym promyczkiem. Mieliśmy z mężem wtedy złoty czas, jeśli chodzi o nasze uczucie. Życie jak w bajce.

– Tak brzmi… Pewnie dlatego album „Sexi Flexi” okazał się rewolucją.
Spędziliśmy z Michałem kilka miesięcy w prestiżowym Musicians Institute w Los Angeles, po powrocie zmieniłam podejście do śpiewania, otworzyłam się na pisanie tekstów, zaczęłam współpracę z Bartkiem Królikiem. Płyta „Sexi Flexi” była odważna muzycznie, świeża, z zabawą formą. Pokazała mnie jako bardziej świadomą, kreatywną artystkę. Ci, którzy uważali mnie za „produkt popowy”, trochę inaczej na mnie spojrzeli. Płyta miała artystyczny sznyt, była stylistycznie wysmakowana. Dała mi nową publiczność, choć jednocześnie straciłam część starej. Tych, którzy nie rozumieli tej muzyki. Pierwszy sygnał, że pewne artystyczne decyzje mogą wiązać się ze stratą. Wzbudzają sympatię jednych, ale rozczarowanie innych. To była ważna lekcja. Miałam poczucie, że się rozwijam, idę dalej na swoich zasadach.

– Ma Pani wtedy 31 lat, na świecie była już dwuletnia Ania.
Mam nagrania wideo z próby w naszej piwnicy, na których Jasio z Anią cały czas tańczą. Dzieci znały wszystkie moje piosenki na pamięć. Najważniejsze dla nich były dwie płyty: „Sexi Flexi” i „CoMix”, który stworzyliśmy z Michałem w naszym domu. To był zresztą sprawdzian, czy umiemy ze sobą pracować. Na scenie każdy jest skupiony na swojej roli. Mamy oddzielne garderoby. Michał jest z muzykami, ja sama. Niby razem, ale osobno. Każdy z nas zanurzony w trochę innym świecie. Często po takich dniach koncertowych tęsknimy za sobą. Przy płycie „CoMix”, którą sygnowaliśmy Kukulska – Dąbrówka, musiałam być szefową. Żandarmem od deadline’u, który mówi: „Idziemy dalej. Kończymy. Nie szukamy innego czy lepszego brzmienia. Bo zawsze będzie”. Michał uwielbia proces, a ja w procesie lubię świadomość, że do czegoś prowadzi. Lubię stawiać kropkę. Lubię metę. Myślę, że dlatego udało mi się nagrać tyle płyt. [...]

Czytaj też: „W tych 50 latach zmieściłabym niejedno życie”. Wyjątkowe wyznanie Natalii Kukulskiej na 50. urodziny. Tylko w VIVIE!

Natalia Kukulska, Viva! 6/2026
Natalia Kukulska, Viva! 6/2026 Fot. Zuza Krajewska

– Płyta „Czułe struny” z interpretacjami Fryderyka Chopina i tekstami była precedensem. Publiczność oszalała: „Niekończąca się uczta dla duszy. Diament. Głębokie przeżycie estetyczne. Moja dusza tego potrzebowała”. Też tak czuję, gdy jej słucham.
Bardzo dziękuję. Ta płyta była moim nowym początkiem. Spełnieniem wielkiego marzenia. I dowodem na to, że poprzeczkę zawsze można ustawić wyżej. Tylko my o tym decydujemy! Przez lata miałam menedżerów, z którymi byłam blisko, ale odkąd spotkałam Monikę, moje zawodowe życie nabrało rumieńców. Jak w piosence „Czułe struny”: „Poczuj to. Przecież tego właśnie chcesz. Zarumienić każdy poszarzały dzień, odwagę miej”. Nasza historia to scenariusz na film. Poznałyśmy się w 1999 roku, w Zamościu. Po koncercie 13-letnia Monika stała pod hotelem wśród fanów i płakała. Tak mnie to rozczuliło, że do niej podeszłam: „Dziewczynko, dlaczego płaczesz?”. A ona była po prostu wzruszona, że mnie widzi. Dzisiaj mówię do niej żartem: „Pewnie czułaś, co cię czeka ze mną w przyszłości” (śmiech). Zaczęłyśmy pracować ściśle razem 10 lat temu. Któregoś dnia powiedziałam: „Moniu, mam plan na 2020 rok. Chcę zrobić płytę symfoniczną z utworami Fryderyka Chopina”. Ona na to: „Oooo, mamy cztery lata. Czyli niedługo musimy zabrać się do roboty!”. To było największe logistyczno-artystyczne przedsięwzięcie w moim życiu. Za aranżacje odpowiadali między innymi Krzysztof Herdzin i Adaś Sztaba, którzy już wcześniej „dotykali” Chopina. Pod ich batutą zabrzmiała Sinfonia Varsovia. Gdy nagraliśmy orkiestrę, ogłoszono lockdown, w domu dogrywałam wokale i pisałam teksty. Płyta weszła ludziom pod skórę. To jest najważniejsze.

– „Czułe struny” wydaje 44-latka, to ważny czas w Pani życiu.

Wcześniej zostałam jurorką w „The Voice of Poland”, a chwilę potem okazało się, że jestem w ciąży. Ku mojemu zaskoczeniu. Nie wiedziałam, że w wieku 40 lat można być zaskoczonym ciążą. A jednak… Bardzo się ucieszyłam. Kiedyś myślałam o trójce dzieci, ale potem, gdy moje życie zawodowe nabrało przyśpieszenia, pomyślałam: Nie! Teraz jest czas dla mnie. No i w tym momencie pojawiła się Laura, i przewróciła wszystko do góry nogami. Niestety w międzyczasie odeszła moja babcia. Wymiana pokoleń? Ktoś odchodzi, żeby zrobić miejsce na nowe życie… Babcia zmarła, gdy byłam w ciąży, kilka lat wcześniej zmarł tata. To były dla mnie graniczne przeżycia, a jednocześnie zawodowo super się wszystko kręciło. Powstała płyta „Halo tu Ziemia” czy „Szukaj w snach” z Markiem Napiórkowskim, za którą dostaliśmy Fryderyka. Nagrałam piosenkę do serialu „Elena z Avaloru”, „Treflików”, głos do „Muminków”. Moje życie wypełnione było wydarzeniami – nagrałam koncertowy album MTV Unplugged. „Czułe struny” otrzymały podwójną platynę, a w zeszłym roku pojechaliśmy z tym projektem na EXPO do Japonii. Monia okazała się menedżerką, która jest krok przede mną, a nie krok za mną. Nazywa mnie „Natalia Jeszcze Bym Powalczyła Kukulska”, ale ona ma to samo usposobienie. Nie odpuszcza i jest bardzo kreatywna. Przyjaźnimy się. Pasmo sukcesów zawodowych łączyło się z wieloma prywatnymi trudnościami. Mieliśmy z Michałem poważny kryzys, problemy. Ale, jak śpiewam w piosence „Próba” na płycie „Dobrostan”: „Na szczęście mamy to za sobą. Nic się nie może stać. Chociaż niełatwą szliśmy drogą. Wszystko, co złe, już nie dotyczy nas”. Bardzo w to wierzę, bo te trudne doświadczenia nas tylko wzmocniły, a świadomość, że byliśmy na krawędzi, po raz kolejny przypomniała mi, że ważniejsza od każdego sukcesu jest rodzina.

– „Niech dzieje się, już się nie boję zmian. Dobrze to wiem, znalazłam w sobie swój dobrostan”. Czym jest dobrostan dla dzisiejszej Natalii?
Wczoraj i przedwczoraj na koncercie, gdy śpiewałam „Dobrostan”, widziałam, że publiczność zna prawie cały tekst i się z nim identyfikuje. Dla mnie dobrostan nie jest tożsamy ze szczęściem. Nie musi być uśmiechnięty. Jest bazą, oazą, prawdą. Zaufaniem, że wszystko, co się dzieje, jest nam potrzebne, jest po coś. Trudne do zrozumienia.

Czytaj też: Tylko w VIVIE! Natalia Kukulska zaryzykowała wszystko dla miłości i dziecka. „Chciałam syna”


Cała rozmowa do przeczytania w nowej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 26 marca.

Natalia Kukulska, Viva! 6/2026
Natalia Kukulska, Viva! 6/2026 Fot. Zuza Krajewska
Natalia Kukulska, okładka VIVA!
Natalia Kukulska, okładka VIVA! Zuza Krajewska

***

Zapraszamy na jubileuszową trasę artystki:

mat. pras

mat. pras mat. pras

Reklama
Reklama
Reklama