Córka Meryl Streep zachwyca w serialu o Kennedych. Jest łudząco podobna do mamy
Grace Gummer wraca w wielkim stylu. W wywiadzie dla „L’Officiel” 39-letnia aktorka opowiada o roli Caroline Kennedy w „American Love Story”, miłości do Marka Ronsona i życiu u boku słynnej matki. Córka Meryl Streep jest dziś – jak sama mówi – dokładnie tam, gdzie powinna być.

Przez ostatnie lata Grace Gummer pozostawała poza medialnym zgiełkiem. Od 2022 roku, gdy promowała „Let the Right One In”, rzadko udzielała wywiadów. W tym czasie powitała dwoje dzieci z DJ-em i producentem Markiem Ronsonem, którego poślubiła w 2021 roku.
Teraz wraca z rolą, która już budzi ogromne emocje. W serialu Ryana Murphy’ego „Love Story”, znanym także jako „American Love Story”, wciela się w Caroline Kennedy.
„To list miłosny”. Grace Gummer o American Love Story
Serial opowiada o relacji Johna F. Kennedy’ego Jr. i Carolyn Bessette-Kennedy – od ich poznania w 1992 roku aż do tragicznej śmierci w 1999 roku. Grace Gummer gra Caroline Kennedy – autorkę, prawniczkę i dyplomatkę, jedyne żyjące dziecko prezydenta Johna F. Kennedy’ego i Jacqueline Kennedy.
W rozmowie dla „L’Officiel” aktorka podkreśliła: „Świat potrzebuje teraz romansu. I tym właśnie jest ten serial. To list miłosny”.
Podkreśla, że nie chodziło o wierne kopiowanie gestów, ale o coś głębszego. „To, co jest dla mnie ważne przy graniu prawdziwej osoby w fikcyjnym serialu, to uchwycenie jej esencji. Uczucia, które roztaczała wokół siebie i wobec ludzi”.
Przyznaje też, że przed rozpoczęciem pracy nad projektem jej wiedza była ograniczona. „Miałam bardzo niewielkie zrozumienie historii miłości Johna i Carolyn. Nie miałam pojęcia, jak ogromnej kontroli i presji byli poddani”.
Czytaj też: Ikona lat 90. i syn prezydenta. Byli wymarzoną par Białego Domu. Nowy serial odsłania sekrety, o których milczano latami
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Dorastanie w cieniu Meryl Streep
Grace Gummer jest córką Meryl Streep i rzeźbiarza Dona Gummera. Dorastała w małym miasteczku w stanie Connecticut z rodzeństwem: Henrym (46), Mamie (42) i Louisą (34).
„Wychowaliśmy się w małym miasteczku, gdzie czuliśmy się bezpieczni i mogliśmy być sobą” – wspomina. „Uprawiałam dużo sportu, w weekendy jeździłam w góry, latem opiekowałam się dziećmi. Myślałam, że zostanę olimpijską pływaczką. Ze sławą stykałam się tylko podczas okazjonalnego spaceru przez lotnisko”.
O rodzicach mówi z wdzięcznością: „Moi rodzice są niesamowicie silnymi, moralnie prawymi ludźmi, którzy zawsze stawiali nasze potrzeby na pierwszym miejscu. Zostałam dobrze wychowana – przez dobrych ludzi”.

„Musiałam sprzeciwić się oczekiwaniom”
Choć dziś jest rozpoznawalną aktorką, początkowo planowała inną drogę. Studiowała historię sztuki i język włoski w Vassar College, a następnie wyjechała do Rzymu, by pracować przy modzie i kostiumach.
„Mówiłam po włosku i miałam włoskiego chłopaka. Ale kiedy poproszono mnie o zaprojektowanie kostiumów do sztuki, zrozumiałam, że nie mam żadnych pomysłów. Chciałam w niej grać. Nie mogłam zaprzeczyć swojej miłości do aktorstwa”.
W 2008 roku zadebiutowała Off-Broadway w „The Sexual Neuroses of Our Parents”. „Dostałam miłą recenzję w ‘New York Timesie’ i potem wszystko ruszyło”.
Nie ukrywa jednak, że nazwisko nie załatwiło wszystkiego. „To, kim jestem, otworzyło mi drzwi, ale nie zaprowadziło dalej. Musiałam sprzeciwić się temu, jak widzieli mnie inni, trochę podważyć oczekiwania”.
Miłość, która jest prawdziwa
W rozmowie dla „L’Officiel” Grace Gummer zaskakuje szczerością, gdy mówi o Marku Ronsonie. „Celebrujemy naszą miłość. Mimo że chcę pozostać prywatna, będę wykrzykiwać z gór, jak bardzo kocham tego mężczyznę”. Dodaje: „Jestem romantyczką, ale nie wiedziałam, jak bardzo, dopóki nie poznałam mojego męża”.
Para dba o wspólny czas – randki przy barze w Raoul’s, seanse w Film Forum czy kolacje w Le Veau d’Or. „Trzeba stawiać na prawdziwą rozmowę, która nie dotyczy kupy ani grafiku snu” – mówi z uśmiechem.

Nostalgia za latami 90. i Nowym Jorkiem
Rola w „American Love Story” przywołała w niej tęsknotę za przeszłością. „Myślę, że odczuwa się obecnie nostalgię za latami 90., szczególnie za Nowym Jorkiem lat 90. To był czas przed telefonami, kiedy życie było do przeżywania, a nie do nieustannego dokumentowania”.
O Caroline Kennedy mówi z ogromnym szacunkiem: „Mam do niej ogromny respekt jako do matki, autorki, dyplomatki, prawniczki, siostry, żony i córki. To, co przeszła i osiągnęła, jest godne podziwu. Jestem pod wrażeniem”.
„Jestem naprawdę szczęśliwa”
Przed 40. urodzinami Grace Gummer nie mówi o kryzysie, lecz o wdzięczności. „Moje dwudzieste lata były zabawą. Trzydzieste były najlepsze i najtrudniejsze – mój poprzedni związek się rozpadł i myślałam, że moje życie się skończyło. Ale to doprowadziło mnie tu, gdzie jestem”.
Dziś podsumowuje krótko: „Czuję, że jestem dokładnie tam, gdzie powinnam być w tym momencie mojego życia. I nie żartuję. Jestem naprawdę szczęśliwa”.
Grace Gummer nie tylko gra Caroline Kennedy. Ona sama przeżywa własną historię miłosną – i zawodową – na własnych zasadach.

Źródła: lofficielusa.com, kobieta.wp.pl, plejada.pl