Chcieli być jak Diana, wyszło zupełnie odwrotnie. Australijczycy gorzko o wizycie Sussexów
Książę Harry i Meghan Markle zaskoczyli pasażerów zwykłego lotu do Melbourne. Jednak ich wizyta w Australii szybko wywołała znacznie większe emocje — wszystko przez kontrowersje wokół ochrony finansowanej z pieniędzy podatników.

Książę Harry i Meghan Markle ponownie znaleźli się w centrum globalnej uwagi. Ich przylot do Australii komercyjnym lotem z Los Angeles wywołał zaskoczenie wśród pasażerów. Jednak prawdziwe emocje pojawiły się dopiero później. Informacja o ochronie finansowanej z pieniędzy podatników rozpętała falę krytyki i oburzenia wśród Australijczyków.
Harry i Meghan Australia – niespodziewany przylot do Melbourne
Książę Harry i Meghan Markle przylecieli do Melbourne we wtorek 14 kwietnia o godz. 6.30. Para podróżowała komercyjnym lotem QF94 linii Qantas Airways z Los Angeles, wybierając klasę biznes.
To pierwsza wizyta Sussexów w Australii od ponad siedmiu lat. Ostatni raz pojawili się tam w październiku 2018 r., kiedy uczestniczyli w oficjalnej podróży królewskiej. Wówczas brali udział m.in. w Invictus Games w Sydney i ogłosili, że spodziewają się pierwszego dziecka — Archiego.
Tym razem ich wizyta odbywa się poza oficjalnym protokołem królewskim. Po przylocie do Melbourne para zrezygnowała z tradycyjnych zdjęć i szybko opuściła lotnisko w kolumnie samochodów, nie zatrzymując się dla mediów.
ZOBACZ TEŻ: Książęca para znowu zaskoczyła fanów! Harry i Megan wracają z nową produkcją jeszcze w tym roku

Lot QF94 i reakcje pasażerów: „Byli lekko oszołomieni”
Obecność Harry’ego i Meghan na pokładzie zwykłego samolotu wywołała ogromne zaskoczenie. Pasażerowie przyznali, że początkowo nie zdawali sobie sprawy, z kim podróżują.
Relacje świadków są jednoznaczne — wielu z nich było „lekko oszołomionych”. Jedna z osób przyznała, że dopiero po wyjściu z samolotu zorientowała się, że leciała z księciem i księżną Sussex.
Inni podkreślali, że książę Harry wyglądał „świetnie” i wyjątkowo wypoczęty po długim locie z USA. Pojawiły się też relacje o bezpośrednich kontaktach z pasażerami — Sussexowie mieli rozmawiać z innymi osobami i „wydawali się bardzo mili”.
Ochrona z pieniędzy podatników wywołała gniew Australijczyków
Choć sama podróż wzbudziła zainteresowanie, prawdziwa burza rozpętała się po ujawnieniu informacji o zabezpieczeniu wizyty.
Podczas prywatnego pobytu Harry i Meghan otrzymali ochronę policyjną finansowaną z pieniędzy podatników. Policja Nowej Południowej Walii oraz stanu Wiktoria potwierdziła, że podejmie działania „w celu zapewnienia bezpieczeństwa publicznego” podczas ich wizyty.
Formacje zaznaczyły, że konieczne będzie wdrożenie dodatkowych środków bezpieczeństwa, jednocześnie starając się minimalizować zakłócenia dla mieszkańców. Nie ujawniono jednak kosztów ani informacji o ewentualnym zwrocie wydatków.
Petycja i ostre słowa polityków wobec Sussexów
Decyzja o finansowaniu ochrony wywołała silną reakcję społeczną. W krótkim czasie powstała petycja sprzeciwiająca się finansowaniu wizyty z pieniędzy publicznych, która zebrała ponad 46 tys. podpisów.
Australijczycy jasno wyrazili swoje stanowisko, wskazując, że prywatna wizyta nie powinna być wspierana z podatków. Pojawiły się głosy, że Sussexowie powinni sami pokryć koszty bezpieczeństwa.
Australijski poseł David Limbrick stwierdził, że para powinna „w pełni” zwrócić koszty poniesione przez policję. W przestrzeni publicznej pojawiły się także ostre komentarze, sugerujące, że Harry i Meghan traktują Australię „jak bankomat”.
Rzecznik Sussexów, Liam Maguire, podkreślił natomiast, że podróż jest finansowana prywatnie i zakwestionował sens petycji.

Płatne wystąpienia i kontrowersje wokół wizyty
Dodatkowe emocje wzbudziły informacje o planowanych aktywnościach Sussexów. W trakcie pobytu książę Harry ma wygłosić płatne przemówienie 16 kwietnia w Melbourne podczas konferencji dotyczącej zdrowia psychicznego w miejscu pracy.
Z kolei Meghan Markle planuje udział w wydarzeniu w Sydney 18 kwietnia, gdzie ma wystąpić podczas sesji pytań i odpowiedzi.
Według doniesień oboje otrzymują wynagrodzenie za swoje wystąpienia. To właśnie ten aspekt wizyty stał się jednym z głównych powodów krytyki — część opinii publicznej uznała, że para łączy prywatną wizytę z działalnością zarobkową.
Przedstawiciele Sussexów utrzymują jednak, że celem podróży jest „słuchanie, uczenie się i wspieranie społeczności”, a nie autopromocja.
Źródło: Plejada