Reklama

Tadeusz Łomnicki przez całe życie stawiał teatr ponad wszystko. Był perfekcjonistą, człowiekiem bezkompromisowym, wymagającym – przede wszystkim wobec siebie. Gdy w 1992 roku przygotowywał się do roli Króla Leara, miał 64 lata i świadomość, że mierzy się z jednym z najtrudniejszych tekstów w historii dramatu. Nie przypuszczał, że ta rola stanie się jego ostatnią.

Tadeusz Łomnicki zmarł podczas przygotowań do sztuki

Dla Tadeusza Łomnickiego rola Leara była czymś więcej niż kolejnym zawodowym zadaniem. Była artystycznym rachunkiem sumienia. Po latach sukcesów, ale też ostracyzmu środowiska w związku z jego przynależnością do PZPR, aktor próbował odbudować swoją pozycję w teatrze.

"Król Lear" miał być triumfalnym powrotem. Próby w Teatrze Nowym w Poznaniu były intensywne, a Łomnicki – jak wspominali współpracownicy – pracował ponad siły. Wymagał od siebie absolutnej precyzji, wielokrotnie powtarzał sceny, analizował każde słowo Szekspira. Był skupiony, ale i fizycznie wyczerpany. Rola starego króla, który traci władzę i rozum, wymagała ogromnego napięcia emocjonalnego i fizycznego.

Tadeusz Łomnicki, 1974r.
Tadeusz Łomnicki, 1974r. fot. PAP/Edmund Radoch

22 lutego 1992 roku podczas jednej z prób doszło do tragedii. Tadeusz Łomnicki zasłabł na scenie w trakcie odgrywania jednej z najbardziej emocjonalnych scen. Początkowo współpracownicy myśleli, że to element interpretacji – był przecież mistrzem ekspresji.

Gdy wezwano pomoc, było już za późno. Mimo wysiłków lekarzy nie udało się go uratować. Tadeusz Łomnicki zmarł w wieku 64 lat.

Tylko jedna osoba została przy Tadeuszu Łomnickim do końca

W ostatnich chwilach przy Tadeuszu Łomnickim była jego piąta żona – Maria Bojarska, dziennikarka i pisarka. Ich relacja budziła emocje, ale to ona trwała przy nim w najtrudniejszych momentach.

Maria Bojarska.
Maria Bojarska. fot. PAP/CAF Radek Pietruszka

Bojarska wielokrotnie wspominała, że teatr był dla niego jak tlen. Wiedziała, jak ogromną wagę przykładał do roli Leara i jak wiele go to kosztowało. Po jego śmierci to właśnie ona dbała o pamięć o artyście, publikując wspomnienia i przybliżając opinii publicznej bardziej prywatne oblicze Łomnickiego – człowieka wrażliwego, niekiedy zagubionego, ale bez reszty oddanego swojej pracy. W 1993 roku napisała o nim książkę "Król Lear nie żyje".

W obliczu środowiskowych podziałów i dawnych sporów politycznych wielu odwróciło się od niego w latach 80. tym bardziej symboliczna wydaje się obecność jednej osoby, która została przy nim do końca.

Tadeusz Łomnicki, Warszawa 01.1991.
Tadeusz Łomnicki, Warszawa 01.1991. fot. PAP/Ireneusz Sobieszczuk
Reklama
Reklama
Reklama