Bohater meczu z Albanią? To nic. To, co Piotr Zieliński robi po cichu dla dzieci chwyta za serce
Piotr Zieliński znów zachwycił kibiców na boisku, ale to, co robi poza nim, porusza jeszcze bardziej. Piłkarz reprezentacji Polski i Interu Mediolan od lat angażuje się w pomoc dzieciom, które nie miały łatwego startu w życiu. Sportowiec robi to bez rozgłosu.

W czwartkowy wieczór to właśnie jego gol przesądził o zwycięstwie w półfinałowym meczu barażowym z Albanią o awans na mundial 2026. Jednak dla wielu dzieci z Dolnego Śląska Piotr Zieliński jest nie tylko bohaterem na boisku, ale też poza nim.
Piotr Zieliński i dom dziecka „Piotruś Pan”. Piłkarz pomaga potrzebującym
Niewielu wie, że piłkarz od lat inwestuje własne pieniądze w pomoc dzieciom z rodzin dysfunkcyjnych i kryzysowych. Urodzony w Ząbkowicach Śląskich zawodnik nigdy nie zapomniał o swoich korzeniach. I to właśnie tam postanowił działać. Kilka lat temu kupił dwa budynki w powiecie ząbkowickim. Jeden w Ząbkowicach Śląskich, drugi w Targowicy. Oba zostały wyremontowane i przekształcone w domy dziecka. Dziś funkcjonują pod nazwą „Piotruś Pan”, nawiązującą do imienia piłkarza.
Placówki prowadzą rodzice Piotra: Bogusław i Beata Zielińscy, którzy od lat angażują się społecznie. W przeszłości prowadzili pogotowie rodzinne, a dziś opiekują się dziećmi, które często doświadczyły przemocy czy problemów związanych z alkoholizmem w swoich rodzinach. Pod ich opieką znajduje się około 20 dzieci. Część mieszka w Targowicy, gdzie rodzina Zielińskich przebywa na co dzień, a reszta w Ząbkowicach Śląskich, gdzie pracują zatrudnieni opiekunowie. To nie jest zwykła praca. Jak przyznał Bogusław Zieliński, chwile spokoju pojawiają się głównie wtedy, gdy dzieci są w szkole.

Dwa domy dziecka na Dolnym Śląsku. Jak wygląda pomoc Piotra Zielińskiego?
Mimo napiętego grafiku i kariery na najwyższym europejskim poziomie, Piotr Zieliński pozostaje w stałym kontakcie z podopiecznymi. Gdy tylko wraca w rodzinne strony, spędza z nimi czas. Gra w piłkę, rozmawia, buduje relacje. Nie przyjeżdża z pustymi rękami. Regularnie przywozi dzieciom sprzęt elektroniczny potrzebny do nauki i zabawy, a także wspiera finansowo różne inicjatywy. Od prezentów po wyjazdy wakacyjne i ferie zimowe. Co ważne, nigdy się tym nie chwali.
Rodzice piłkarza nie kryją dumy z syna. Podkreślają, że mimo ogromnych sukcesów, pozostał tym samym skromnym chłopakiem z małej miejscowości. Kiedy wraca do Ząbkowic Śląskich, można spotkać go na lokalnym stadionie. Trenuje, gra w tenisa, rozmawia z ludźmi, robi zdjęcia z kibicami. Bez dystansu, bez gwiazdorskich manier.
Piotr Zieliński udowadnia, że prawdziwa wielkość nie kończy się na stadionie. Jego działania pokazują, że sukces można wykorzystać do realnej zmiany świata. Nawet jeśli robi się to po cichu. "Dostał dar od Boga. Ostro trenował, nie odpuszczaliśmy mu, ale zawsze miał szybkie nóżki i technikę. Nie zmienił się. Jest zwykłym, prostym chłopakiem z małej miejscowości, to jego oryginalność. Przyjeżdża do Ząbkowic Śląskich, idzie na stadion pobiegać, pogra ze mną w tenisa. Z każdym zrobi sobie zdjęcie. Ja tylko daję znajomym "cynk". Mówię: "o tej godzinie będzie na stadionie, ale ode mnie tego nie wiecie", wyznał Bogusław Zieliński w rozmowie ze Sportowymi Faktami.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Z bratem łączy ją wyjątkowa więź, przez lata żyła w jego cieniu. Kim jest Milena Lewandowska-Miros?
