Reklama

Straciła wszystko w jednej chwili. Dziś mówi wprost: „To mnie zbudowało”. Bogna Sworowska, ikona lat 80., jedna z pierwszych polskich top modelek, wraca do przeszłości bez filtra. Z odwagą, która dziś inspiruje bardziej niż kiedykolwiek. W rozmowie z Hanną Lis dla Elle odsłania swoją najbardziej osobistą historię. To opowieść nie tylko o sukcesie i blasku fleszy, ale przede wszystkim o cieniu, który długo towarzyszył jej w drodze do samej siebie.

Bogna Sworowska o dojrzałości i drodze do akceptacji siebie

Dziś Bogna mówi o sobie z lekkością i spokojem, którego kiedyś nie znała. „Teraz nakręcam się sama sobą i jestem z tego bardzo zadowolona, ale to tak nigdy nie bywało. To się zdarza z dojrzałością właśnie. Im bardziej jestem dojrzała, tym bardziej sama się ładuję swoją energią, potrafię się nakręcać. Rano wstaję i wszystkim się cieszę – słońcem, spotkaniem z kimś fajnym. To jest umiejętność zauważania drobnych rzeczy”, przyznaje.

To jednak nie przyszło łatwo. Przez lata żyła dla innych, stawiając siebie na końcu listy. Nie widziała swojej wartości, nie słyszała własnych potrzeb. „Do czterdziestki nie lubiłam siebie, nawet siebie nie widziałam. Wszyscy byli ważniejsi ode mnie – partnerzy, rodzina, dziecko. Ja byłam na końcu”, mówi bez wahania.

W latach 80. przyciągała spojrzenia. Wyróżniała się w szarej rzeczywistości, była inna. Piękna, wyrazista, zapamiętywana. A jednak w środku czuła coś zupełnie odwrotnego. „Czułam się brzydkim kaczątkiem”, wyznaje. „Dojrzewamy do tej naszej dojrzałości. Niestety wiele z nas nie docenia tego etapu, tak samo jak nie doceniałyśmy swojej młodości", kontynuuje.

CZYTAJ TEŻ: Przez lata był gwiazdą telewizji, nagle zniknął. Pascal Brodnicki ujawnił, co działo się z nim podczas nieobecności

Bogna Sworowska, Viva! 1/2026
Bogna Sworowska, Viva! 1/2026 Zdjęcia Mateusz Stankiewicz/Feed Me Lab

Bogna Sworowska mówi wprost: „Straciłam wszystko w jednej chwili”

Za wizerunkiem silnej kobiety kryły się kompleksy i emocjonalna niedojrzałość. Brak poczucia tożsamości, trudność w nazwaniu siebie. Szkoła, zamiast budować, podcinała skrzydła. Była oceniana, niezrozumiana, inna. I choć nie było wtedy hejtu w dzisiejszym znaczeniu, rany i tak powstawały. „Te kompleksy, a właściwie niedojrzałość emocjonalna, brak odniesienia kim jestem, gdzie jestem – nie umiemy tego odczuć ani zwerbalizować. Kiedyś nie było takiej oceny przez rówieśników jak teraz, nie było hejtu, ale i tak szkoła zrobiła mi wiele złego, bo byłam inna, oceniana przez kolegów i koleżanki”, zwierza się ulubienica publiczności.

Dopiero po czterdziestce zaczęła naprawdę siebie lubić. Macierzyństwo było ważnym momentem, ale nie jedynym warunkiem spełnienia. „Już byłam mamą. To dużo wnosi w życie kobiety. Ale myślę, że nawet gdybym nie miała dziecka, byłabym szczęśliwym i spełnionym człowiekiem”, mówi.

W jej życiu przyszedł moment, który zatrzymał wszystko. Strata. Nagła, bolesna, totalna. „Straciłam wszystko w jednej chwili”, mówi. To doświadczenie mogło ją złamać. Zamiast tego, zbudowało na nowo. „To mnie zbudowało. Z każdej trudności można wyjść silniejszą. Trzeba tylko pozwolić sobie na przeżywanie emocji, na żałobę, na ból, ale potem znaleźć w sobie siłę, by iść dalej”, podsumowuje.

Źródło: Elle.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: To on zastąpi Rogacewicza w serialu "Komisarz Alex". Mało kto wie, że prywatnie jest zięciem gwiazdora "Młodych wilków"

Bogna Sworowska, Viva! 1/2026
Bogna Sworowska, Viva! 1/2026 Zdjęcia Mateusz Stankiewicz/Feed Me Lab

Authors

Reklama
Reklama
Reklama