Babcia i tata dali jej mnóstwo miłości, ale nikt nie wiedział, przez co przechodziła. Natalia Kukulska tylko w VIVIE! dzieli się bolesną stratą: "Brak mamy był ogromną wyrwą w sercu"
Brak mamy był dla niej ogromną wyrwą w sercu. Natalia Kukulska w rozmowie z VIVĄ! wraca do trudnych doświadczeń z wrażliwością, mówiąc o dzieciństwie, w którym ból współistniał z miłością i ciepłem domu. „Nigdy świadomie nie przepracowałam straty mamy, ale uważam, że moje dzieciństwo pomimo tej straty było niezwykle barwne, ciepłe”, wyznaje Beacie Nowickiej.

To historia, w której dziecięca niewinność spotyka się z emocjami, na które nikt nie byłby gotowy. Natalia Kukulska jako 10-letnia dziewczynka śpiewała o „małej, smutnej królewnie, której rozbawić nigdy nie mógł nikt” — te słowa były symboliczne. Za sceną i uśmiechem kryła się ogromna wyrwa po stracie mamy. Dziś z niezwykłą wrażliwością wraca do dzieciństwa utkanego z bólu i miłości, która pozwoliła jej przetrwać.
TYLKO W VIVIE!: Natalia Kukulska poruszająco o stracie mamy i dzieciństwie
– W 1986 roku ukazuje się pierwsza płyta, zatytułowana „Natalia”. Obok przebojów „Co powie tata” i „Puszek Okruszek” 10-letnia Natalka śpiewa o „Małej, smutnej królewnie, której rozbawić nigdy nie mógł nikt”. Symboliczne.
Przywołała pani piosenkę, która została napisana na moją prośbę. Wujek Lech Konopiński zapytał, o czym chciałabym śpiewać. Opowiedziałam mu wtedy, że na wakacjach w Ustce wymyśliłyśmy z koleżankami przedstawienie o królewnie, która miała wszystko, ale była nieszczęśliwa. Tata król przychylał jej nieba, czarodzieje próbowali ją odczarować, a ona wciąż była smutna. Któregoś dnia jeden z nich podarował jej lusterko. (Natalia nuci – przypis redakcji). „Spotkała się królewna z czarodziejem, który lustra złożył do jej stóp. Co królewna spojrzy na nie, to się śmieje. Więc ze szczęścia płacze stary król. (…) Mała, piękna królewna jest radośniejsza od słonecznych snów”. Niesamowite jest to, że w wieku 10 lat zrozumiałam, czy może raczej poczułam, że szczęścia trzeba poszukać w sobie. Metafora tej piosenki jest całkiem niegłupia. Sama to wymyśliłam.
– To też dobra metafora Pani dzieciństwa: podskórny smutek i radość.
Brak mamy był ogromną wyrwą w sercu. Nikt mi wprost nie powiedział, że moja mama zginęła. Dziś wiemy, jak rozmawiać z dziećmi o śmierci rodzica, 45 lat temu był to temat tabu. Cmentarz, na który chodziliśmy, długo był dla mnie „ogródkiem”, którym opiekowaliśmy się niby na prośbę mamy. Sama odkryłam prawdę. Dwa lata po jej śmierci przez przypadek zobaczyłam w telewizji program wspomnieniowy o mamie. Puszczano jej piosenki i pokazano szczątki samolotu po katastrofie. Podobno wyszłam bez słowa do swojego pokoju i zamknęłam drzwi. Nikt o tym ze mną nie porozmawiał. Po prostu nie umieli. Więc ja też to przemilczałam. Nigdy świadomie nie przepracowałam straty mamy, ale uważam, że moje dzieciństwo pomimo tej straty było niezwykle barwne, ciepłe – babcia z tatą dali mi mnóstwo miłości – a dzięki muzyce i śpiewaniu było również wyjątkowe. Nie każde dziecko wchodzi do studia i nagrywa płytę! W szarej, peerelowskiej rzeczywistości to był wspaniały, kolorowy świat.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

– Dekadę później wydaje Pani pierwszy dorosły album „Światło”, a po roku znakomity „Puls”. Nagle przed 20-latką otwiera się świat… Jaka była tamta młodziutka artystka?
Niecierpliwa. Głodna doświadczeń i doznań. Kochałam życie, wszystkie możliwości, które mi oferowało. Miałam duży apetyt również dlatego, że tata zatrzymał mnie w dziecięcym śpiewaniu. Powiedział: „Nie będziemy nagrywać żadnych piosenek. Teraz jest czas szkoły, nauki i skupienia”. W liceum pokochałam filozofię, zdałam na filozofię na Uniwersytecie Warszawskim. Byłam ciekawa świata, chłonęłam wszystko. Ale… od dnia, kiedy usłyszałam: „Teraz nie będziesz śpiewać”, niecierpliwie czekałam, aż do tego wrócę. Wiedziałam, że ten moment nadejdzie. W domu cały czas śpiewałam, wymyślałam piosenki, wyobrażałam sobie stroje, rozkład muzyków na scenie. W liceum zapisałam się na lekcje gitary i już na drugich zajęciach wylądowaliśmy z młodym nauczycielem Grzesiem Klocem w restauracji na pizzy, omawiając muzykę, którą chciałabym robić, oraz skład przyszłego zespołu (śmiech). Tak się zaczęło. Byłam bardzo ambitna. Od początku chciałam wszystko robić na moich zasadach, pracować z rówieśnikami. Tatę trochę odsunęłam na dalszy plan. Uważałam, że nie zna się na tym, co powinno się grać i jak (śmiech). Czułam się wizjonerką. [...]
– „Niech dzieje się, już się nie boję zmian. Dobrze to wiem, znalazłam w sobie swój dobrostan”. Czym jest dobrostan dla dzisiejszej Natalii?
Wczoraj i przedwczoraj na koncercie, gdy śpiewałam „Dobrostan”, widziałam, że publiczność zna prawie cały tekst i się z nim identyfikuje. Dla mnie dobrostan nie jest tożsamy ze szczęściem. Nie musi być uśmiechnięty. Jest bazą, oazą, prawdą. Zaufaniem, że wszystko, co się dzieje, jest nam potrzebne, jest po coś. Trudne do zrozumienia.
– „Dwie pary oczu patrzą, dwugłosem mówić chcą. Wzajemny front, a w głębi wojna. Osobno czy razem? Zostańmy sobą. Zmądrzejemy z czasem. Z wielkiej chmury mały deszcz” – Pani to napisała.
Na płycie „Dobrostan” jest bardzo dużo moich osobistych odkryć. To rodzaj pamiętnika, autorefleksji związanej z mijającym czasem, z relacjami, z tym, kim jestem dzisiaj, co przeszłam. Jaki mamy w sobie dualizm i jak trudno być jednogłośną. Mam wrażenie, że uprawiam tu ekshibicjonizm momentami wręcz zawstydzający. Uważny słuchacz jest w stanie wyczytać wszystko z tych piosenek o mnie. Koło się zatoczyło. Od pierwszej płyty „Światło” do „Dobrostanu” po raz kolejny odkrywam, że szczęścia należy poszukać w sobie. Ono nie zależy od sukcesów, pieniędzy, władzy. Szczęście jest sztuką wyboru. Sztuką nurkowania w głąb siebie i usłyszenia własnego głosu. Gdyby ktoś mnie zapytał, co uważam za swój największy sukces, odpowiedziałabym, że bycie autentyczną. Nie dałam się sprowokować światu. Dlatego mam co świętować i szykuję muzyczną ucztę.
Czytaj też: „W tych 50 latach zmieściłabym niejedno życie”. Wyjątkowe wyznanie Natalii Kukulskiej na 50. urodziny. Tylko w VIVIE!
Cała rozmowa do przeczytania w nowej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 26 marca.

