Arnaud Denis, Noelia Castillo Ramos i Milou Verhoof wybrali eutanazję. Trudno pojąć, co ich do tego doprowadziło
Trzy osoby. Trzy dramaty. I decyzje, które dla wielu są nie do zaakceptowania. 42-letni aktor, 25-letnia kobieta i nastolatka. Ich historie łączy coś więcej niż cierpienie. Co wydarzyło się w ich życiu, że wszyscy wybrali tę samą drogę?

Historie 42-letniego Arnauda Denisa, 25-letniej Noelii Castillo Ramos i Milou Verhoof wstrząsają Europą. Każde z nich zmagało się z niewyobrażalnym cierpieniem i każde podjęło decyzję o eutanazji. Różne drogi, różne dramaty, ale jeden wspólny mianownik. Życie, które w pewnym momencie stało się nie do zniesienia.
Arnaud Denis, Noelia Castillo Ramos i Milou Verhoof. Trzy historie, jedno cierpienie
Zabieg miał być początkiem nowego życia. Stał się jego końcem. Historia 42-letniego Arnauda Denisa wstrząsa i prowokuje pytania, na które trudno znaleźć odpowiedź. Jeszcze w lipcu 2023 r. wszystko wydawało się proste. Rutynowa operacja przepukliny pachwinowej, szybki powrót do zdrowia i powrót na scenę. Dla znanego francuskiego aktora i reżysera teatralnego, trzykrotnie nominowanego do nagród Molières, był to jedynie przystanek. Nie dramat.
42-letni Arnaud Denis nie ukrywa, że od czasu operacji jego codzienność to nieustanny ból i cierpienie. "Nie mogę już wychodzić z domu, nie mam życia towarzyskiego, nie mam życia w ogóle. Straciłem wszystko, co stanowi o godności ludzkiego życia. I jest coraz gorzej. Żyję jak śmiertelnie chory pacjent z rakiem", wyznał w rozmowie z francuskimi mediami. Słowa, które brzmią jak krzyk człowieka pozbawionego wszystkiego.
Po zabiegu doszło do powikłań. Aktor twierdzi, że zdiagnozowano u niego zespół ASIA, czyli reakcję autoimmunologiczną organizmu na implant wszczepiony podczas operacji. To schorzenie wiąże się z silnym bólem i stanami zapalnymi, a jego rozpoznanie wciąż budzi kontrowersje w środowisku medycznym. Część lekarzy nie uznaje tej jednostki chorobowej. Dla Denisa nie ma to jednak znaczenia. Liczy się tylko jedno: codzienność, której nie jest w stanie znieść.
W kwietniu 2024 r. aktor poleciał do Stanów Zjednoczonych. Zapłacił ponad 40 tys. euro za usunięcie implantu, który miał być źródłem problemów. Choć przewlekły ból ustąpił, jego stan zdrowia nadal się pogarszał. Pojawiły się kolejne dolegliwości: neurologiczne, problemy z układem pokarmowym i odpornościowym.

Eutanazja w Europie. Przypadki Denisa, Noelii i Milou wywołują debatę
Denis nie mówi już tylko o bólu fizycznym. Mówi o utracie wszystkiego, co definiuje życie. Samodzielności, relacji, sensu. 6 stycznia 2026 r. podjął decyzję, która dla wielu jest nie do wyobrażenia. Rozpoczął procedurę ubiegania się o eutanazję w Belgii. Kraju, gdzie prawo dopuszcza taką możliwość także w przypadku nieuleczalnego cierpienia, a nie wyłącznie chorób terminalnych. "Człowiek w głębi duszy wie, kiedy jest skazany na zagładę", powiedział na łamach „Le Parisien”. Nie chce, jak podkreśla, „wylądować w szpitalu z rurkami wszędzie”.
Jednocześnie nie zamierza milczeć. Zapowiada walkę o sprawiedliwość. Chce złożyć pozew przeciwko nieznanym osobom za „nieumyślne spowodowanie obrażeń”. Podkreśla, że jego przypadek to nie odosobniona historia. Na swojej stronie na Facebooku, obserwowanej przez prawie 3 tys. osób, dzieli się relacjami innych pacjentów, którzy jak on cierpią po operacjach z użyciem implantów.
Kilka dni temu Europa żyła historią 25-letniej Noelii Castillo Ramos z Barcelony. Ofiara gw**tu zbiorowego, była sparaliżowana od czterech lat po nieudanej próbie samob*jczej, 26 marca po godzinie 18:00 poddała się eutanazji. Decyzję poprzedziła długa batalia sądowa. "Chcę przestać cierpieć i tyle", mówiła tuż przed śmiercią. Na godzinę przed zabiegiem pod kliniką rozegrały się dramatyczne sceny. Jej znajoma próbowała przekonać ją do zmiany decyzji. Bezskutecznie.

Przypomnijmy, że w 2024 roku złożyła wniosek o przeprowadzenie eutanazji. Mimo sprzeciwu ojca i długiej batalii sąddowej, trybunał w Hiszpanii oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka stanęły po stronie 25-latki.
Podobne historie, jak przypadek Milou Verhoof, która w wieku 17 lat poddała się eutanazji po traumie związanej z przemocą sek*ualną, tylko podsycają debatę. Dane mówią jasno: liczba takich przypadków rośnie. W Holandii z 88 osób w 2020 roku do 219 osób w 2024 roku.
Historie Denisa, Noelii i Milou różnią się szczegółami, ale łączy je jedno: niewyobrażalne cierpienie i decyzja, która dla jednych jest aktem odwagi, a dla innych dramatem współczesnego świata.
