Reklama

Choć dla wielu widzów Damian Stampka-Łoziński stał się rozpoznawalny dopiero dzięki programom typu talent show, jego droga do sceny była procesem pełnym przełomów i wewnętrznych walk. Występ w "Szansie na sukces" pokazuje go jako młodego chłopaka, który dopiero uczy się odwagi — nie tylko muzycznej, ale przede wszystkim emocjonalnej.

Damian Stampka-Łoziński w "Szansie na sukces". Pierwsze kroki i szczere wyznania

Kiedy pojawił się w „Szansie na sukces”, był jeszcze uczniem IV Liceum Ogólnokształcącego w Gliwicach. Żył trochę jak wielu jego rówieśników, ale z jedną różnicą – muzyka zajmowała w jego życiu zdecydowanie więcej miejsca.

Nie próbował robić z siebie gwiazdy. Raczej sprawiał wrażenie kogoś, kto dopiero oswaja scenę i samego siebie – krok po kroku. W rozmowie z Arturem Orzechem mówił o tym zupełnie bez zadęcia: "Uczę się w Czwartym Liceum Ogólnokształcącym w Gliwicach. Ale też śpiewam, uczę się, koncertuję, piszę swoje własne piosenki. No i tak mi życie mija".

Najmocniej wybrzmiały jednak jego słowa o wstydzie. Bez owijania w bawełnę powiedział:
"Przez całe swoje życie tak się wstydziłem. Siebie, swojej osoby". Opowiedział też o momencie, który wszystko zmienił. "Dwa lata temu przełamałem się i stwierdziłem, że nie wstydzę się być sobą na scenie i nie wstydzę się wyrażać tego, co czuję".

Od tego momentu zaczął coraz śmielej wychodzić do ludzi – brać udział w konkursach, występować, sprawdzać siebie. Bez tej decyzji pewnie nie byłoby dalszego ciągu tej historii.

W tej samej rozmowie pokazał też zupełnie inną stronę siebie – dużo bardziej zwyczajną. "Troszkę sobie gotuję w domu. Ostatnio robiłem właśnie cynamonki, ale to głównie muzyka i szkoła" – mówił z uśmiechem.

Rozwój Damiana Stampki-Łozińskiego i "Must Be The Music"

Kolejnym krokiem był udział w "Must Be The Music". I tu emocje były już zupełnie inne. "Z kamerami miałem już wcześniej kontakt, ale ocena czterech osób siedzących naprzeciwko to zupełnie inne emocje" – przyznał. (cyt. za nowiny.gliwice.pl)

Za jego rozwojem stoi też konkretna osoba – nauczycielka śpiewu, Stefania Stefaniak. "Od razu zwróciłam uwagę na jego barwę głosu. Była zupełnie inna niż u pozostałych uczniów" – wspominała w tej samej rozmowie. "Spotykaliśmy się nawet cztery razy w tygodniu… nawet dziesięć godzin. Bywało tak, że w ciągu tygodnia śpiewaliśmy razem nawet dziesięć godzin. [...] To, co normalnie zajmuje pięć czy sześć lat pracy, Damian osiągnął w dwa lata" – wspominała jego nauczycielka.

Dziś ta historia wraca z zupełnie nową siłą. Archiwalne nagrania i jego słowa sprzed lat nabierają innego znaczenia w kontekście wydarzeń, które poruszyły opinię publiczną. Sprawa, o której mówią media, oraz działania podjęte przez jego rodziców sprawiają, że wiele osób patrzy na jego drogę z jeszcze większą uważnością.

Damian Stampka-Łoziński (1)
fot. POLSAT
Reklama
Reklama
Reklama