Reklama

Choć "Diabeł ubiera się u Prady 2" jeszcze nie trafił do polskich kin, już teraz budzi ogromne emocje. W ostatnich dniach w sieci zaczęły krążyć doniesienia sugerujące, że Anne Hathaway miała ingerować w obsadę modelek, kierując się ideą większej różnorodności sylwetek. Informacje te szybko zostały podchwycone przez media, jednak ich wiarygodność od początku budziła wątpliwości.

„Diabeł ubiera się u Prady 2” wchodzi do kin. Kiedy premiera w Polsce?

Kontynuacja kultowego filmu z 2006 roku powraca, ponownie zanurzając widzów w świecie wielkiej mody, ambicji i bezkompromisowych decyzji. "Diabeł ubiera się u Prady 2" trafia do polskich kin już jutro, co tylko podkręca atmosferę wokół produkcji. Twórcy zapowiadają historię osadzoną w realiach współczesnej branży modowej, która – choć bardziej świadoma społecznie – wciąż zmaga się z presją wyglądu i sukcesu.

Film ma pokazać dalsze losy bohaterów znanych z pierwszej części, jednocześnie konfrontując ich z nowymi wyzwaniami świata mediów i zmieniającymi się standardami piękna. Powrót Anne Hathaway w roli Andy Sachs budzi szczególne emocje – jej postać stała się symbolem przemiany i walki o własną tożsamość w wymagającym środowisku.

Kontrowersje wokół Anne Hathaway. Aktorka miała ingerować w obsadę filmu

Zamieszanie wokół Anne Hathaway zaczęło się od wywiadu Meryl Streep dla "Harper's Bazaar", która wyznała, że była zaskoczona, jak szczupłe modelki pojawiają się na planie filmu. "Anne też to zauważyła i od razu poszła z tym do producentów, wywalczając obietnicę, że modelki w pokazie, który przygotowywaliśmy do naszego filmu, nie będą tak wychudzone" – tłumaczyła aktorka.

Wypowiedź zaczęła żyć własnym życiem. Kolejne doniesienia sugerowały, że Hathaway miała doprowadzić do zwolnień niektórych modelek. Narracja ta szybko rozprzestrzeniła się w mediach społecznościowych, trafiając także do części portali rozrywkowych.

Sydney Sweeney - "Diabeł ubiera się u Prady 2"
fot. Materiały Prasowe

Anne Hathaway reaguje na zarzuty. "Czy nie jest lepiej..."

W obliczu narastających plotek Anne Hathaway zdecydowała się zabrać głos publicznie. W programie "Good Morning America" stanowczo zaprzeczyła, jakoby miała jakikolwiek wpływ na zwolnienie modelek. "To był bardzo krótki moment na planie, który rozrósł się w znacznie większą historię" – wyznała.

Aktorka podkreśliła, że rozpowszechniane informacje są nieprawdziwe i wynikają z błędnych interpretacji.

"Chciałabym zaznaczyć, że krążą obecnie pewne nieprawdziwe informacje, jakoby ludzie zostali zwolnieni z powodu idei inkluzywności rozmiarów, a tak po prostu nie było. Nikt nie stracił pracy, a wręcz przeciwnie, powstało więcej miejsc pracy… To bardzo trudne, bo nie mogę zdradzić, o czym jest ta scena, o której konkretnie mowa. Jest w niej piękna, niesamowita piosenka napisana przez Lady Gagę. Czy nie jest lepiej, gdy widać tam tak wiele różnych typów sylwetek?". (cyt. za well.pl)

Jej reakcja spotkała się z pozytywnym odbiorem części opinii publicznej, choć sama sytuacja pokazuje, jak cienka jest granica między faktem a narracją w erze cyfrowej.

Meryl Streep, Anne Hathaway, Stanley Tucci, 22.04.2026.
Meryl Streep, Anne Hathaway, Stanley Tucci, 22.04.2026. fot. Anthony Harvey/Shutterstock
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...