60 lat razem i wciąż iskrzy. Marian Opania zdradza receptę na udane małżeństwo. Stawia sprawę jasno
60 lat wspólnej historii, której początek sięga szkolnych korytarzy. Marian Opania z rozbrajającą szczerością opowiada o małżeństwie i codzienności pełnej sporów. „Kłócimy się codziennie, ale trwamy”, mówi, wskazując na wierność jako fundament tej relacji.

Od blisko 60 lat idą przez życie ramię w ramię – z temperamentem, humorem i bez lukru. Marian Opania w rozmowie z Halo tu Polsat wrócił do pierwszych chwil z żoną, wspominając młodzieńczy pocałunek i drogę, która zaprowadziła ich do ślubu w lipcu 1967 r. Dziś mówi wprost: w ich małżeństwie nie brakuje sporów, ale to właśnie one, obok czułości i wierności są częścią historii, która trwa niemal sześć dekad.
Marian Opania relacja z żoną. Ich miłość zaczęła się w liceum w Puławach
Ta historia ma swój początek w I Liceum Ogólnokształcącym im. Księcia A.J. Czartoryskiego w Puławach. To tam poznał Annę – w szkolnych murach, między lekcjami i próbami kółka teatralnego. Wspólne zajęcia i rozmowy sprawiły, że zaczęli spędzać ze sobą coraz więcej czasu. Z tej młodzieńczej znajomości narodziła się relacja, która przetrwała blisko 60 lat. „Zakochałem się w Ani od pierwszego wejrzenia. Ona cieszyła się niebywałym powodzeniem, a ja byłem tylko „kurduplem”. Tyle, że dobrze recytowałem wiersze. Na szczęście oboje chodziliśmy na zajęcia kółka teatralnego i to nas do siebie zbliżyło”, mówił w Świecie Seriali.
Marian Opania dziś z sentymentem wraca do tamtych chwil. Dla wybitnego aktora kluczową datą w historii ich związku nie jest dzień ślubu, lecz 3 maja 1960 roku. Tego dnia odprowadził Annę do domu i przy starym mostku ją pocałował. „Pamiętam, jak 60 lat temu, a dokładnie 3 maja 1960 r., odprowadziłem Anię do domu i przy starym mostku, w romantycznej scenerii, odważyłem się ją pocałować. Wcale mi się to nie podobało! Ale miłość mi nie przeszła. Do dziś rocznica tamtego pocałunku jest dla nas ważniejsza niż rocznica ślubu”, zwierzał się na łamach Świata Seriali.
Aktor przyznał, że nie był to dla niego łatwy moment. Wspominał, że brakowało mu doświadczenia, a całe zdarzenie było dla niego bardziej stresujące niż romantyczne. „Co ci ludzie w tym widzą? Bo ja nie umiałem całować. Ona już umiała”, opowiadał w najnowszym wywiadzie dla Halo tu Polsat.
Czytaj też: Ich historia jest niezwykła. Marian Opania i jego żona są razem już od ponad 60 lat
Ślub w lipcu 1967 r. i blisko 60 lat razem
Marian Opania i jego ukochana, Anna stanęli na ślubnym kobiercu w lipcu 1967 r. Od tamtej pory są małżeństwem, które trwa blisko 60 lat. Wspólnie doczekali się dwójki cudownych dzieci: Bartosza oraz Magdaleny. Syn poszedł w ślady ojca i został aktorem, córka jest japonistką. „Małżeństwem jesteśmy od lipca 1967 r., ale ja liczę nasz czas miłości od maja 1960 r., od naszego pierwszego pocałunku”, opowiadał jakiś czas temu.
Dziś, po ponad sześciu dekadach wspólnej drogi, Marian Opania mówi o swoim małżeństwie bez patosu i bez filtrów. Z przymrużeniem oka zauważa, że tworzą duet dwóch zupełnie różnych żywiołów – Wodnika i Koziorożca – znaków zodiaku, które teoretycznie nie powinny iść w jednym kierunku. A jednak idą. Raz szybciej, raz wolniej. Czasem w zgodzie, częściej w sporze.
Czytaj też: Syn poszedł w jego ślady, córka jak ognia unika mediów. Mało kto wie, że Marian Opania ma dwójkę dzieci

Recepta na udane małżeństwo według legendarnego aktora
Aktor nie udaje, że ich codzienność to pocztówka z wakacji. „My się żremy jak psy — nie obrażając psów. Jestem spod znaku wodnika, a ona koziorożca. Zupełnie niepasujące znaki. Kłócimy się codziennie, ale trwamy”, podsumował wprost, bez prób wygładzania rzeczywistości w rozmowie z Tomaszem Wolnym dla Halo tu Polsat. W jego słowach nie ma jednak goryczy. Jest raczej szczerość człowieka, który wie, że miłość po tylu latach nie polega na braku różnic, lecz na decyzji, by mimo nich zostać.
Bo choć temperamenty bywają odmienne, jedno pozostaje niezmienne: wierność. Marian Opania podkreśla, że przez całe życie był człowiekiem wiernym – w miłości i w przyjaźniach, które trwają latami. I może właśnie w tym tkwi sekret tej relacji: w konsekwencji, lojalności i w gotowości, by każdego dnia, nawet po burzliwej kłótni, znów stanąć obok siebie. „Jestem człowiekiem wiernym. Jak się z kimś przyjaźnię, to się przyjaźnię. Jak kogoś nie lubię, to mu tego nie mówię”, dodawał wybitny aktor.
Życzymy wszystkiego, co najpiękniejsze!
