Reklama

Zwykle wyobrażamy sobie, że królewskie stoły są pełne przepychu, smakołyków, wyrafinowanych dań. Ale to już nie te czasy. Przynajmniej w wypadku króla Karola III. Brytyjski monarcha je skromnie, świadomie wybiera produkty – jajka tylko od szczęśliwych kurek, warzywa z własnego ogródka, ekologiczne. „Od lat nie jem mięsa i ryb dwa razy w tygodniu, a raz w tygodniu nie jem produktów mlecznych” – powiedział Karol w wywiadzie dla BBC w 2021 roku. Król ma oczywiście pokusy - jego ukochaną potrawą jest bażant w cieście z galaretką z kasztanów. Ale pozwala sobie na ten luksus tylko od wielkiego dzwonu, na przykład w swoje 70. urodziny. Co jada na co dzień brytyjski monarcha?

Król Karol III - na siadanie jajka, musli, owoce

Jego śniadania odbiegają od brytyjskiego wzorca porannych posiłków z tostami, boczkiem i fasolką. Król wybiera jajka, które pochodzą z własnej hodowli dworu w Highgrove House, gdzie natura i tradycja idą ręka w rękę. Do tego dochodzi musli pełne ziaren, orzechów i suszonych owoców, często przygotowywane wieczorem, by rano było idealnie miękkie i gotowe do podania. Z kolei jajka podawane są na bardzo miękko – gotowane 2 minuty. Czasem Karol III zamawia jajko sadzone, wkłada je do zielonej sałaty i rozgniata tworząc coś w rodzaju sosu. Czasem jajko może być zapieczone pod serem - brie i chedarem. Na stole przygotowanym w formie zimnego bufetu jest dużo orzechów, siemienia lnianego ,nasion. Kiedyś książę William zażartował ze swojego kuzyna , trochę rozczarowanego na widok ziaren i siemienia lnianego : „Nie zbliżasz się do karmnika dla ptaków, to jedzenie mojego taty”, śmiał się William.

Król uwielbia risotto z grzybami i marchewki wielkości małego palca

Co ciekawe, przez lata Karol III traktował lunch niemal jak zbędny luksus. Uważał, że ten posiłek tylko kradnie mu czas. Dopiero dwa lata temu – pod wpływem lekarzy i żony, Camilli Parker Bowles – zdecydował się na zmianę. Choć trudno mówić o pełnoprawnym posiłku. Połowa awokado to raczej symbol niż obiad. Ale nawet ten drobny gest pokazuje, że królewska dyscyplina musi czasem ustąpić zdrowemu rozsądkowi.

Najwięcej dzieje się jednak wieczorem. To wtedy pojawia się przestrzeń na prawdziwe jedzenie – choć wciąż dalekie od stereotypowego „królewskiego feastu”. Kolacje Karola III są w dużej mierze roślinne. Na talerzu królują warzywa, często z własnego ogrodu, oraz dania inspirowane kuchnią śródziemnomorską. Król lubi marchewki, sałatę zieloną, szparagi, oraz szpinak, cebulę i fenkuł. Na królewskim stole nie pojawia się natomiast, tak powszechnie lubiana cukinia. Jednym z ulubionych dań Karola III pozostaje risotto z grzybami, ryżem arborio, masłem i parmezanem. Karol ze swoją matką, Królową Elżbietą wybierał się często na grzybobranie podczas pobytów w zamku Balmoral. Risotto ma więc też sentymentalny charakter. Do tego risotto czasem dodawana jest jagnięcina. Ale Karol III przede wszystkim uwielbiał dziczyznę, kiedyś polował, podobno dzisiaj już zakończył tę okropną aktywność.

Od dłuższego czasu charakter jego diety określają : bliskość natury, sezonowość i szacunek do produktu. Jak mówi królewski kucharz, jeśli w styczniu podasz królowi truskawki, odrzuci je. Innym lubianym daniem jest kisz z bobem, serem, szpinakiem, zapieczony z rozmieszanymi jajkami i posypany serem, z dodatkiem takich przypraw, jak estragon. Chleb pieczony jest w pałacu, w internecie można też znaleźć przepis na ulubione przez króla bułęczki z bakaliami.

Woda do herbaty podgrzana do 70 stopni

A herbata? Tu zaczyna się prawdziwy rytuał. Liście zamiast torebek, dokładnie odmierzona ilość i temperatura wody dopasowana do rodzaju naparu. Król Karol jest bardzo wybredny, jeśli chodzi o herbatę Earl Grey. Jak pisał „Sunday Times”, Karol III lubi pić wyłącznie herbatę z liści zaparzoną w czajniczku. Receptura jest taka: sypiesz jedną łyżeczkę liści na filiżankę herbaty plus jedną łyżeczkę na czajniczek. Syn Elżbiety II pijąc zieloną herbatę, przestrzega zasady podgrzania wody do 70°C, podczas gdy herbata Earl Grey musi być bardzo gorąca i mieć temperaturę 100°C.

W tym świecie nie ma miejsca na przypadek. Nawet miód dodawany do herbaty jest organiczny i – jak głoszą plotki – trafia prosto do czajnika w hojnych ilościach i zbiera go z pasieki sam król. To właśnie tutaj objawia się paradoks tej diety: z jednej strony minimalizm, z drugiej – ogromna dbałość o detale. Zaskakiwać może także lista produktów, których Karol III unika. Czekolada, kawa, czosnek – dla wielu nie do pomyślenia, dla niego całkowicie zbędne. Smak nie musi być intensywny, by był satysfakcjonujący. Wystarczy, że jest prawdziwy.

I może właśnie w tym tkwi sekret. Król, który mógłby mieć wszystko, wybiera niewiele. Jego dieta nie jest pokazem luksusu, lecz lekcją umiaru. Tym bardziej, gdy od rarytasów ważniejsze jest zdrowie i dobra kondycja. Karol III jest też bardzo przywiązany do swojej diety. W podróże zabiera ze sobą specjalnie przygotowane pudełko śniadaniowe. Ma w nim 6 różnych rodzajów miodu, specjalne musli, suszone owoce.

Reklama
Reklama
Reklama