Reklama

Choć grywał głównie role epizodyczne, nie dało się o nim zapomnieć. Zdzisław Maklakiewicz zapisał się w pamięci widzów przede wszystkim jako niezapomniany inżynier Mamoń z filmu „Rejs”. Na swoim koncie miał jednak wiele innych znakomitych ról. W życiu prywatnym był jedynym dzieckiem i jednocześnie oczkiem w głowie swojej mamy, Cesi. Ich więź była niezwykle silna, co kładło się cieniem na relacjach aktora z kobietami. Czesława Maklakiewiczowa rządziła w domu twardą ręką i niepodzielnie. Porównywano ją nawet do pani Dulskiej. Jak potoczyła się historia Zdzisława Maklakiewicza i jego pierwszej żony, która kochała go przez całe życie?

Kim był Zdzisław Maklakiewicz? Kariera

Zdzisław Maklakiewicz urodził się w 1927 roku. Jego ojciec, Ładysław, był ekonomistą i dyrektorem biura podróży „Orbis”. Mama, Czesława, nazywana w rodzinie Cesią, zajmowała się domem. Uwielbiała swojego jedynaka i poświęcała mu mnóstwo uwagi. Kochała go zaborczą miłością, rozpieszczała, zwalniała z codziennych obowiązków, których nie znosił, i dawała mu pieniądze – niestety często na wódkę.

Kuzynami aktora byli muzycy Jan, Franciszek i Tadeusz Maklakiewiczowie. Gabriel Michalik, autor książki „Wniebowzięci. Rzecz o Zdzisławie Maklakiewiczu i jego czasach”, mówił w jednej z rozmów, że w tej rodzinie było oczywiste, iż każdy potrafi grać na pianinie. Umiejętność komponowania uchodziła natomiast za równie naturalną jak umiejętność czytania. Sam Zdzisław Maklakiewicz miał znakomity słuch, potrafił zagrać praktycznie wszystko i również komponował.

Zdzisław Maklakiewicz lata 50. Fot. NARODOWE ARCHIWUM CYFROWE

W czasie wojny, jako 17-latek, walczył w Powstaniu Warszawskim w batalionie „Kiliński”, a następnie trafił do niemieckiego stalagu. Wojna oraz obraz zrujnowanej Warszawy pozostawiły w nim głęboką traumę. Do Polski wrócił w 1945 roku. Następnie rozpoczął naukę w Szkole Teatralnej, którą ukończył w 1951 roku.

Mówiono, że nawet w słabych filmach potrafił być genialny, ponieważ wypracował własny, niepowtarzalny styl. Zagrał m.in. w „Rejsie” – słynny monolog o wyższości kina amerykańskiego nad polskim był jego improwizacją. Wystąpił również w „Hydrozagadce”, „Wniebowziętych”, „Rękopisie znalezionym w Saragossie”, „Stawce większej niż życie”, „Brunecie wieczorową porą” oraz w serialu „Polskie drogi”, gdzie stworzył niezwykle przejmującą kreację nauczyciela tańca.

„Nie był gwiazdą. Nie był nawet aktorem głównych ról. [...] A przecież był wybitną indywidualnością aktorską” – pisał o nim Aleksander Jackiewicz w książce „Gwiazdozbiór”.

Stworzył również niezwykły duet z Janem Himilsbachem – dwóch trochę cwaniaczków, trochę domorosłych filozofów. Do dziś krąży anegdota, że po pogrzebie Maklakiewicza Himilsbach zadzwonił do jego domu i zapytał:

– Czy jest Zdziś?

– Ale panie Janku, przecież pan wie, że Zdzisław nie żyje – odpowiedział ktoś z rodziny.

– Wiem, ale nie mogę w to uwierzyć – odparł Himilsbach.

Zdzisław Maklakiewicz i Renata Firek – historia miłości

Swoją pierwszą wielką miłość i pierwszą żonę, Renatę Firek, poznał na studiach. Była od niego o cztery lata młodsza i studiowała na Akademii Sztuk Pięknych. On często wpadał na ASP pograć na pianinie.

Podobno zawsze otaczał go wianuszek dziewczyn, które siadały mu na kolanach. Renata trzymała się jednak z boku, co bardzo go zaintrygowało. Była piękna i pełna wdzięku.

Jeszcze w latach 50. pobrali się, choć temu małżeństwu przeciwne były obie rodziny. Jak wspominała córka aktora, Marta Maklakiewicz, rodzice Renaty uważali, że Maklakiewicz nie będzie potrafił zadbać o rodzinę. Chcieli wydać córkę za kogoś bardziej statecznego i lepiej sytuowanego.

Młodzi zamieszkali w mieszkaniu Maklakiewiczów przy ulicy Kopernika w Warszawie, na tyłach Nowego Światu.

Renata Firek, z córką Martą, 1957 rok. Fot. ARCHIWUM PRyWATNE MARTY MAKLAKIEWICZ

Marta Maklakiewicz wspominała: „To była piękna przedwojenna kamienica. Wchodziło się do niej przez wielką bramę, a do mieszkania na trzecim piętrze prowadziły białe marmurowe schody. Tam się urodziłam i wciąż mam ogromny sentyment do tego miejsca. Pamiętam, jak ojciec karmił siadające na parapecie gołębie. Rozróżniał je wszystkie i nadawał im imiona: Bolek, Lolek, Franek, Gucio... Ale babcia Cesia urządziła tam mamie piekło na ziemi. Uważała, że żona jej Zdzisia powinna być przede wszystkim dobrą gospodynią, a mama nie spełniała tych oczekiwań. Była artystką – grała na pianinie, malowała, pisała piękne wiersze i świetnie grała, bo ukończyła również szkołę teatralną.” (cyt. za Interia.pl).

Małżeństwo Zdzisława Maklakiewicza nie przetrwało pod kuratelą jego matki

Zdaniem córki aktora w jego życiu liczyła się przede wszystkim matka. Do niej porównywał każdą kobietę.

„Babcia Cesia od początku była przeciwna temu związkowi. Nie znosiła synowej przede wszystkim za to, że zabrała jej ukochanego jedynaka. Ciągle napuszczała ojca na mamę, wypominała, że jest złą gospodynią, nie umie gotować ani sprzątać” – pisała Marta Maklakiewicz w książce „Maklak. Oczami córki” (Prószyński i S-ka, 2015).

Problemy małżeńskie nie wynikały jednak wyłącznie z wpływu matki aktora.

Maklakiewicz był wybitnym artystą. Nawet niewielkie role potrafił uczynić niezapomnianymi. Miał w sobie ogromną wrażliwość i autentyczność. Znakomity epizod stworzył choćby w filmie „Jak daleko stąd, jak blisko” w reżyserii swojego przyjaciela Tadeusza Konwickiego.

Jednocześnie nie odnajdywał się w codziennym życiu. Nie chciał albo nie potrafił podporządkować się obowiązkom. Z tego powodu nie przepadał za graniem w teatrze repertuarowym – nużyło go wielokrotne odtwarzanie tych samych scen. Był natomiast mistrzem improwizacji i często wzbogacał filmowe dialogi własnymi pomysłami.

Prywatnie uchodził za lekkoducha. Nadużywał alkoholu, który z czasem stał się poważnym problemem. Uwielbiał życie towarzyskie, kawiarnie, restauracje i spotkania z przyjaciółmi. To właśnie wokół niego rodziły się historie, które później przechodziły do legend.

Jedna z najbardziej znanych dotyczy wizyty z Janem Himilsbachem w SPATiF-ie. Kelner zauważył psa siedzącego przy ich stoliku i zapytał:

– Czyj to pies?

– Nie mamy pojęcia – odpowiedział Maklakiewicz. – Już tu siedział, kiedy przyszliśmy. Zapytaliśmy, czy możemy się dosiąść. Pozwolił. A teraz proszę podać trzy wódeczki.

Choć był duszą towarzystwa, nie angażował się w wychowanie córki. Z Martą nigdy nie stworzył bliskiej relacji. Kiedy dorastała, mijali się czasem w tramwaju jadącym w tym samym kierunku. Zdarzało się również, że odwiedzała go w SPATiF-ie.

Renata Firek w końcu spakowała walizki i odeszła od męża oraz jego despotycznej matki. Ruszyła w Polskę w poszukiwaniu teatru, w którym mogłaby pracować. Córkę pozostawiła pod opieką swoich rodziców w Gdańsku.

Nie zrobiła wielkiej kariery aktorskiej. Zagrała niewielką rolę w serialu „Kapitan Sowa na tropie”.

„Los nie dał rodzicom szansy, by mogli spróbować życia tylko we dwoje, we własnym domu, bez matki-teściowej. Mama nie wytrzymała ciągłej presji i napiętej atmosfery. Było małżeństwo, było dziecko, nie było rodziny” – pisała Marta Maklakiewicz.

Zdzisław Maklakiewicz jako inżynier Mamoń w „Rejsie", 1970.Fot. INPLUS/EAST NEWS,

Zdzisław Maklakiewicz – śmierć pierwszej żony

Renata Firek uważała Zdzisława Maklakiewicza za największą miłość swojego życia. Później ponownie wyszła za mąż, zrezygnowała z aktorstwa i rozpoczęła pracę w dziale rozrywki TVP. Pisała wiersze, teksty piosenek i malowała.

W filmie „Motylem jestem, czyli romans Czterdziestolatka” jej utwór „Ślubne prezenty” wykonywała Irena Jarocka.

W latach 80. wyjechała do córki do Stanów Zjednoczonych. W 1991 roku zginęła tragicznie pod kołami samochodu.

Zdzisław Maklakiewicz w latach 60. poślubił aktorkę Wiesławę Kosmalską. Doczekali się córki Agaty. Także to małżeństwo, mimo że – jak wspominano – bardzo się kochali, przetrwało zaledwie kilka lat.

Zdzisław Maklakiewicz – tragiczna śmierć

Zdzisław Maklakiewicz również zmarł tragicznie, a okoliczności jego śmierci do dziś budzą wiele pytań. Według jednej z wersji został pobity przed Hotelem Europejskim w Warszawie. Przez długi czas miał leżeć nieprzytomny na chodniku, ponieważ przechodnie uznali, że jest pijany. Lekarz pogotowia podał mu glukozę, nie wiedząc, że aktor choruje na cukrzycę, co mogło dodatkowo pogorszyć jego stan. Wkrótce zmarł w szpitalu.

Według innej relacji pobity Maklakiewicz zdołał wrócić do mieszkania matki, gdzie zmarł, oczekując na przyjazd pogotowia.

Odszedł w 1977 roku. Miał zaledwie 50 lat. Został pochowany w rodzinnym grobowcu na Powązkach w stroju swojego ulubionego aktora Charliego Chaplina – w czarnym smokingu, lakierkach i meloniku. Płytę nagrobną wykonał Jan Himilsbach, który z zawodu był również kamieniarzem.

Córka aktora, Marta, marzyła o karierze aktorskiej, ostatecznie ukończyła jednak studia prawnicze. Przez wiele lat mieszkała w Stanach Zjednoczonych. Kilka lat temu wydała głośną książkę „Maklak. Oczami córki”, w której opisała swoje relacje z ojcem. Jak wspominała, jej mama do końca życia powtarzała, że Zdzisław Maklakiewicz był wspaniałym i wielkim człowiekiem. Doceniała go jako aktora i nigdy nie przestała go kochać.

Marta Maklakiewicz z figurą ojca, 2015 rok. Fot. Maksymilian Rigamonti/Forum,
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...