Reklama

Miał w życiu dwie wielkie miłości. Pierwszą były góry, w których zakochał się jeszcze jako nastolatek. I poświęcił im całe swoje życie. Dzięki górom Kacper Tekieli poznał tę drugą wielką miłość - Justynę Kowalczyk. Utytułowana biegaczka po zakończeniu kariery sportowej szukała nowego pomysłu na siebie. Wtedy dostała propozycję, by zająć się wspinaczką wysokogórską.

„Polski Związek Alpinizmu miał szeroko zakrojone plany wobec mnie, a ja nie miałam żadnych podstaw ku temu, żeby iść w wysokie góry, prócz niezłej psychy i dobrej wydolności. Chciałam nauczyć się wszystkiego od podstaw, związek zaproponował Kacpra i przyjechałam do niego w podkrakowskie Skałki po naukę wertykalnego świata. Kurs był bardzo profesjonalny. A po kursie zauważyliśmy, że się bardzo polubiliśmy” - wspominała w wywiadzie dla "Newsweeka".

Wielka miłość, którą przerwał tragiczny wypadek

Polubili się tak bardzo, że w 2020 roku, zaledwie rok od pierwszego spotkania. Postanowili się pobrać. A rok później Justyna Kowalczyk-Tekieli i jej ukochany powitali na świecie synka Hugo. Od początku zabierali go w góry, chcieli zarazić miłością do wspinaczki i sportu. Wiosną 2023 wyjechali razem w szwajcarskie Alpy. „Mój mąż rozpoczął ostatnio duży alpejski projekt, pojechaliśmy kamperem w trójkę w góry na dwa i pół miesiąca. Jesteśmy z synkiem w kamperze, czasem robimy jakieś wycieczki, a Kacper realizuje w tym czasie swoje cele w górach, w Alpach”, mówiła wtedy Justyna Kowalczyk-Tekieli w jednym z wywiadów.

Wspomniany projekt był bardzo ambitny. Kacper Tekieli chciał zdobyć wszystkie czterotysięczniki w Alpach. Był blisko tego celu, a jego doświadczenie i wcześniejsze dokonania pozwalały sądzić, że spełni to marzenie. Niestety, 17 maja 2023 roku podczas wspinaczki na szczyt Jungfrau nagle zeszła lawina. Tekieli zginął.

Justyna Kowalczyk bardzo przeżyła tę śmierć. Tuż po pogrzebie wyjechała razem z synkiem na kilka miesięcy. Nie rozmawiała z mediami o tym, co przeżyła. Regularnie jednak wspominała ukochanego w mediach społecznościowych. W pierwszą rocznicę napisała: „Rok temu, 17.05.2023, zginął mój mąż Kacper. Filozof. Alpinista. Taternik. Siłacz. Buntownik. Wrażliwiec. Obrońca zwierząt. Apostata. Esteta. Koneser. Kot. Świat, jaki zastałam po Kacpra śmierci i pustka, której w żadnej mierze wypełnić nie potrafię, utwierdzają mnie w przekonaniu, że był najlepszym Człowiekiem, jakiego w życiu poznałam”. Rok później w czułym poście napisała: "Dwa lata temu zginął Kacper. Trzymamy gardę. Jakoś. Tęsknimy. Bardzo”.

Poruszający wpis sportsmenka opublikowała też w trzecią rocznicę śmierci męża. "Trzy lata temu zginął Kacper. Zdjęcie z ulubionych piachów zostawię z cytatem ulubionego Witkacego: "Więc tymczasem żegnam was - może na długo, a może na zawsze. Kto wie? Nie palcie, nie pijcie,

nie zażywajcie kokainy - spróbujcie w razie czego peyotlu..." - napisała.

Kilka dni przed rocznicą opowiadała o żałobie po stracie w wywiadzie dla TVP Sport. Pytana, czy ma żal, że jej szczęśliwe małżeństwo przerwał tragiczny wypadek, powiedziała: "Bardzo niepokorne byłoby myśleć, że mnie to musi ominąć, zwłaszcza w profesji, którą uprawiał mój mąż. Ryzyko w tej profesji jest duże. No i trafiło na niego, co jest ogromną tragedią. Jednak się wydarzyło".

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...