Walczyła z tym przez sześć lat. Gwiazda „Nigdy w życiu” zdobyła się na poruszające wyznanie: "To był upiorny czas"
Danuta Stenka olśniewa klasą i sceniczną siłą, ale za kurtyną jej życia toczyła się cicha, wyniszczająca walka. Dziś mówi o niej bez upiększeń – przez sześć lat niemal nie spała, funkcjonując na granicy wyczerpania. Ten rozdział nazywa wprost „upiornym czasem”.

Danuta Stenka zachwyca widzów na scenie i ekranie, ale za kulisami jej życia rozgrywał się dramat, o którym niewielu miało pojęcie. Aktorka wyznała, że przez sześć lat zmagała się z wyniszczającą bezsennością. Spała zaledwie po kilka godzin, a ten okres nazwała wprost „upiornym czasem”.
Danuta Stenka i sześć lat bezsenności
To wyznanie porusza do głębi. Danuta Stenka przyznała, że przez sześć lat żyła w stanie permanentnego wyczerpania. Bezsenność nie była chwilowym epizodem, lecz codziennością, która odbierała jej spokój.
Aktorka mówi wprost o „upiornym czasie”, który odcisnął piętno na jej życiu. To nie była zwykła trudność z zasypianiem – to był długotrwały stan, który stopniowo doprowadzał ją do wypalenia. „Kiedyś padło pytanie na temat ceny, jaką płacę za uprawianie tego zawodu. Moją ceną jest permanentny stres. Z tego wynikała prawie sześcioletnia bezsenność, która miała swój finał w wypaleniu, czyli hasło depresja”, mówiła gwiazda "Nigdy w życiu" w rozmowie dla Wirtualnej Polski.
Najbardziej uderzające są konkretne liczby. Danuta Stenka spała jedynie jedną, dwie, czasem trzy godziny na dobę. Taka ilość snu przez tak długi okres to ogromne obciążenie dla organizmu. Każda noc stawała się walką, a odpoczynek luksusem, na który nie mogła sobie pozwolić.
„Przez prawie sześć lat najdłuższa noc trwała trzy godziny. Zdarzało się, że godzinę. A rano trzeba było wstać i ruszać do roboty. To był upiorny czas. Wiem, że nigdy nie chciałabym już tam wstąpić, znaleźć się w tym miejscu”, opowiadała w rozmowie z Filipem Borowiakiem. I dodawała: „Próbowałam zasnąć. Cały dom spał, więc jakby udowadniał mi, że tak należałoby, że i że tylko ja nie mogę. Opłakiwałam to przez pewien czas (...) Potem jak się tylko budziłam, brałam książkę i przenosiłam się w inne klimaty. Ta bezsenność związana była z karuzelą myśli, które nie pozwalały mi zasnąć. Tak przetrwałam do rana, wstawałam i szłam dalej”.

Danuta Stenka nie chce wracać: "To był upiorny czas"
To rozdział, który chciałaby zostawić za sobą. A jednak życie zawodowe potrafi znów przyspieszyć do niebezpiecznego tempa. Gdy propozycje zaczynają się piętrzyć, a kalendarz wypełnia się po brzegi, gdzieś w środku zapala się wyraźny sygnał ostrzegawczy.
To jej prywatne „czerwone światełko”, ciche, ale stanowcze przypomnienie, że przekroczenie granicy może mieć swoją cenę. I że powrót do bezsennych nocy wcale nie jest tak odległy, jak mogłoby się wydawać.
„Zapala się we mnie czerwone światełko, już mam jakieś problemy ze snem, że może się wiązać z powrotem tam, a tam nie chcę wrócić. (...) Nie wiem, jak tak mogłam funkcjonować. Teraz zdarza mi się spać trzy godziny i nie móc dalej, ale zdarza mi się. To jest koszmar. Następnego dnia nie jestem w stanie funkcjonować. A funkcjonowałam tak około sześciu lat”, opowiadała Filipowi Borowiakowi dla Wirtualnej Polski.
Czytaj też: Nie chciała, by ktokolwiek się o tym dowiedział. Dziś gwiazda lat 80. głośno mówi o swojej przeszłości
