Tłum gwiazd i cisza, która mówiła wszystko. Tak pożegnano Edwarda Linde-Lubaszenkę. Ten widok łamał serca
24 lutego w Warszawie odbył się pogrzeb Edwarda Linde-Lubaszenki. Rodzina, przyjaciele i znani artyści przyszli oddać mu hołd. Tego dnia emocje mieszały się z ciszą, a ostatnie pożegnanie miało wyjątkowy, państwowy wymiar.

Warszawa pogrążyła się w ciszy. We wtorkowe przedpołudnie Kościół Środowisk Twórczych przy Placu Teatralnym w Warszawie wypełnił się rodziną, przyjaciółmi i ludźmi kultury, którzy przyszli pożegnać Edwarda Linde-Lubaszenkę. Przypomnijmy, że wybitny aktor zmarł 8 lutego w wieku 86 lat. O jego odejściu poinformował syn, Olaf Lubaszenko. Teraz bliscy i znani artyści towarzyszyli mu w ostatniej drodze.
Pogrzeb Edwarda Linde-Lubaszenki
Uroczystość miała podniosły, państwowy charakter. 24 lutego w Kościele św. Brata Alberta i św. Andrzeja Apostoła przy Pl. Teatralnym w Warszawie zgromadzili się ci, którzy przez lata współtworzyli z nim historię polskiego teatru i kina. Atmosfera była pełna skupienia i wzruszenia. Wśród żałobników nie brakowało znanych twarzy.
Najbliżej trumny stał syn aktora, Olaf Lubaszenko. To on jako pierwszy przekazał informację o śmierci ojca. Choć oficjalna przyczyna zgonu nie została ujawniona, wiadomo, że w ostatnich latach życia Edward Linde-Lubaszenko zmagał się z problemami zdrowotnymi. Mimo to do końca pozostał aktywny zawodowo. We wrześniu ubiegłego roku zagrał swój ostatni spektakl. Było to symboliczne pożegnanie z publicznością. Rolą w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego zamknął karierę obfitującą w liczne role filmowe i teatralne.
CZYTAJ TEŻ: Anita Lipnicka pokazała córkę. Pola ma już 20 lat i mieszka z dala od Polski


Ostatnia droga na Cmentarz Wojskowy na Powązkach
Nic więc dziwnego, że dziś w kościele pojawili się przyjaciele i współpracownicy artysty. W tłumie żałobników można było dostrzec Roberta Janowskiego, Maję Komorowską oraz Stefana Friedmanna. Obecni byli także Tomasz Iwan i Michał Milowicz, którzy spotkali się z Edwardem Linde-Lubaszenką na planie „Poranka kojota”. Ich obecność była wyrazem wdzięczności i szacunku wobec człowieka, który przez lata inspirował kolejne pokolenia twórców.
Były dziekan Wydziału Aktorskiego krakowskiej PWST zapisał się w pamięci studentów jako wymagający, ale niezwykle ciepły pedagog. Dla wielu był nie tylko wykładowcą, lecz także mentorem. Wspomnienia dawnych studentów i kolegów z branży krążyły wśród zgromadzonych jeszcze przed rozpoczęciem ceremonii.
Po zakończeniu mszy żałobnej kondukt pogrzebowy wyruszył na Cmentarz Wojskowy na Powązkach. To właśnie tam, w grobie rodzinnym, Edward Linde-Lubaszenko spoczął w Alei Zasłużonych.
Odejście Edwarda Linde-Lubaszenki to koniec pewnej epoki. Aktor przez dekady obecny był na scenie i ekranie, tworząc role, które na stałe zapisały się w pamięci widzów.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Synowa Violetty Villas oceniła Drzymalską w roli wybitnej artystki. Jej słowa nie pozostawiają złudzeń


