Przemysław Sadowski, Agnieszka Warchulska, uroczysta premiera filmu „The End”, Warszawa, 18.08.2021 rok
Fot. TRICOLORS/East News
Historia miłości

„Tak nas dopadło, że trzyma do dzisiaj". Historia miłości Przemysława Sadowskiego i Agnieszki Warchulskiej

„Podchodzilismy do wspólnego życia ostrożnie”

Marta Nawacka 25 czerwca 2022 12:10
Przemysław Sadowski, Agnieszka Warchulska, uroczysta premiera filmu „The End”, Warszawa, 18.08.2021 rok
Fot. TRICOLORS/East News

Od 17 lat są szczęśliwym małżeństwem, choć ich relacja nie zawsze bywała łatwa. Aktorska para: Przemysław Sadowski i Agnieszka Warchulska doczekali się dwóch synów i wciąż są w sobie zakochani, jak na początku związku. Choć udzielają wywiadów i można ich zobaczyć na ściankach, to bardzo chronią prywatność swoją i swoich pociech... Jakim są małżeństwem i jak się poznali? Oto historia ich miłości!

Agnieszka Warchulska i Przemysław Sadowski – jak się poznali?

Przemysław Sadowski i jego ukochana, Agnieszka Warchulska pobrali się 4 września 2004 roku. Poznali się na planie filmu „Pierwszy milion”, w którym aktor debiutował. Wtedy oboje byli z kimś innym i nawet nie pomyśleli o tym, że któregoś dnia zakochają się w sobie bez pamięci. „Z Agnieszką spotkaliśmy się tam pierwszy raz. Ona była z kimś innym, ja też. Wtedy do głowy by nam nie przyszło, że to się przerodzi w związek, który trwa do dziś. Zawsze ją ceniłem, podziwiałem. Zawsze mi się podobała. Spotkaliśmy się dwa lata później na próbach do sztuki „Japes” w Teatrze Prezentacje, u Romualda Szejda. Byliśmy już dojrzali i tak nas dopadło, że trzyma do dzisiaj", mówił aktor o spotkaniu z Agnieszką Warchulską w wywiadzie dla VIP.

Ich związek rozpoczął się w trudnych życiowych momentach dla obojga, co pomogło im zbudować trwałą i prawdziwą relację. „Kiedy się spotkaliśmy, byliśmy oboje dojrzali. Każdy miał już na barku jakąś miłosną przeszłość, podchodziliśmy do wspólnego życia ostrożnie. Dodatkowo los zafundował nam ciężki start. Zmarła moja mama i zaczął się najgorszy czas w moim życiu. Zaraz potem zmarł mój stryj, chwilę później obaj dziadkowie Przemka. Poznawaliśmy swoje rodziny na pogrzebach. To ustawia perspektywę. Uczy pokory. To nie była tylko zabawa w kino, kawiarnie, spacerki letnim wieczorem, ale też zderzenie z poważnymi problemami tej drugiej osoby. Na dzień dobry od razu wiesz, z kim masz do czynienia", opowiadała Agnieszka Warchulska w wywiadzie dla Gali.

Wbrew pozorom uprawianie tego samego zawodu pozwoliło im lepiej się dogadać. Zarówno Przemysław Sadowski, jak i Agnieszka Warchulska doskonale znają realia pracy aktora i związanych z tym konsekwencji. Według mężczyzny związek z aktorką był strzałem w dziesiątkę. „Kiedyś jak poznawałem dziewczyny, zaczynało się od ogólnych pogawędek. Kiedy dowiadywały się, że jestem aktorem, niezmiennie padało to samo rozbrajające pytanie: „A teraz grasz czy jesteś sobą?” Nam z Agnieszką zostało to oszczędzone", wyjaśnił w rozmowie z Galą.

CZYTAJ TEŻ: Jarosław Kuźniar o drodze zawodowej i samotności. „Myślę, że każda publiczna osoba się tak czuje”

Przemysław Sadowski, Agnieszka Warchulska, premiera spektaklu, Warszawa, 07.05.2017 rok
Fot. VIPHOTO/East News
Przemysław Sadowski, Agnieszka Warchulska, premiera spektaklu, Warszawa, 07.05.2017 rok

Przemysław Sadowski i Agnieszka Warchulska – jakim są małżeństwem?

Mimo że od prawie dwóch dekad są małżeństwem, to nie ukrywają, że nie zawsze w ich związku było kolorowo. Agnieszka Warchulska przyznała, że najtrudniej było połączyć obowiązki mamy i aktorki jednocześnie, zwłaszcza w obliczu zbliżającej się premiery filmowej lub teatralnej. „Mąż mówił wtedy dzieciom: „nie podchodźcie do mamy, bo z błahej sprawy zrobi się afera”. To działa też odwrotnie: kiedy Przemek ma np. nocne zdjęcia i wraca wykończony, ja muszę panować nad emocjami. I to jest fajne. Osoby z tej samej branży lepiej się rozumieją. Ważne jest, żeby w związku, oczywiście oprócz miłości, były przyjaźń, zrozumienie i wielkie pokłady empatii. To jest zawód, który wykańcza psychicznie, czasami też fizycznie, i dlatego trzeba go kochać, żeby się z niego wspólnie cieszyć", opowiadała aktorka w rozmowie z VIP. Wspólnie para doczekała się dwójki dzieci, synów: Jana i Franciszka.

Wspólne życie często potrafi utrudnić również zawód, jaki małżonkowie wykonują. „To nie jest praca od 8.00 do 16.00. Jej nieregularność, czasami chaos, nie sprzyjają byciu z dziećmi. Na pewno jest nam trudniej ogarnąć to wszystko od strony logistycznej. Są plusy dodatnie i plusy ujemne. W rodzinie ja jestem kapitanem, który musi to wszystko ogarnąć, mam fotograficzną pamięć, wiem, gdzie co jest, na której półce, w której szufladzie. To prozaiczne, ale pozwala żyć spokojniej", wyznała Agnieszka Warchulska w wywiadzie dla VIP. Po narodzinach młodszego synka w życiu Przemysława Sadowskiego i jego żony zaczęły pojawiać się problemy. Wówczas mężczyzna dostawał więcej propozycji zawodowych, zaś jego ukochana postanowiła zająć się wychowaniem dziecka. Nie były to jednak łatwe momenty...

„Mieliśmy wtedy półroczne dziecko, z którym była cały czas moja żona, Agnieszka. To był największy problem. Niech pani sobie wyobrazi taką scenę – wracam do domu o 1 w nocy, mały płacze, Agnieszka płacze, że już nie daje sobie rady, ja siadam i też zaczynam płakać. Wtedy zaczęliśmy rozmawiać, z czego mogę zrezygnować. „Taniec z gwiazdami”? Nie przerwę w połowie programu, a lubiłem tańczyć i to była dla mnie frajda. Serial „Samo życie” był podstawowym źródłem utrzymania. „Król Lear”, spotkanie z Konczałowskim, granie u boku Olbrychskiego? No i z czego miałem zrezygnować? To są koszmarnie trudne wybory", opowiadał Przemysław Sadowski w rozmowie z VIP.

ZOBACZ TAKŻE: Juan Carlos Cano wygrał 4. edycję The Voice of Poland. Jak teraz wygląda jego życie po udziale w show?

Przemysław Sadowski, Agnieszka Warchulska, syn, event strefa Lego, Blue City, Warszawa, 06.09.2015 rok
Fot. VIPHOTO/East News

Przemysław Sadowski, Agnieszka Warchulska, syn, event strefa Lego, Blue City, Warszawa, 06.09.2015 rok

Przemysław Sadowski i Agnieszka Warchulska: jaki mają sposób na szczęśliwy związek?

Choć ich relacja nie zawsze jest łatwa, a małżeństwo to nie tylko wzloty, ale też upadki, to Agnieszka Warchulska i Przemysław Sadowski zgodnie przyznają, że kluczem do udanej relacji jest wyrozumiałość dla drugiego człowieka oraz czułość. „U nas ta dobroć objawia się różnie. Inaczej okazuje swoje uczucia facet, inaczej kobieta. Najważniejsze to się zrozumieć. Kiedy Agnieszka jest zmęczona, poirytowana, zestresowana przed premierą i nie zwraca na mnie uwagi, to nie znaczy, że się mną znudziła i już mnie nie kocha. Rozumiem, że jest zaabsorbowana czymś innym i że to przejdzie. Staram się sprawiać jej drobne przyjemności, ona je dostrzega i to jest dla mnie miłe. Idę na przykład na spacer z Jaśkiem, kupuję kwiatek, który potem on mamie wręczy. A ona wie, skąd Jasiek ma ten kwiatek", zwierzył się Gali aktor.

Przemysław Sadowski podkreśla jednak, że według niego nie ma jednej doskonałej recepty na udany związek. „Wszyscy jesteśmy różni. Tych konfiguracji emocjonalnych, intelektualnych jest tyle, że nie mam recepty na dobry związek. Dla mnie jest ważne, że staram się zrozumieć drugą osobę i widzę, że ona też do tego dąży. Nawet jeżeli się z Agnieszką nie zgadzamy, to nie jest to w złej wierze. Wiem, że ją kocham i ona mnie też. Nawet jeżeli czasami mnie nie lubi, bo to się zdarza, coś jest pod skórą, coś, co pozwala nam razem trwać. Jesteśmy tylko ludźmi, mamy wady, robimy głupoty, ale potrafimy to wszystko zaakceptować i iść do przodu". Aktor i jego żona bardzo chronią swoją prywatność i nie przepadają za pozowaniem na ściankach.

Agnieszka Warchulska i Przemysław Sadowski wolą unikać błysku fleszy i chronić przed nim także swoje dzieci. Nigdy nie próbowali także na nich zarabiać. „Mamy świadomość, że od czasu do czasu musimy pokazać się razem i chętnie też opowiadamy o swojej pracy. Funkcjonujemy w show-biznesie jednak na swoich zasadach. Staramy się, żeby nie zatracić siebie i swoich wartości. Nasze dzieci nie są własnością publiczną, więc nie ciągamy ich ze sobą na siłę na medialne wydarzenia. Jeśli chłopcy kiedyś zechcą być osobami publicznymi to będzie ich decyzja, a nie dlatego, że rodzice ich wciągną do medialnego świata, nie koniecznie za ich przyzwoleniem”, tłumaczyła aktorka w rozmowie z se.pl.

Aktorka przyznaje, że to z domu rodzinnego wyniosła przekonanie, że to rodzina jest najważniejsza. „To rodzice mnie nauczyli, że rodzina jest najważniejsza i zawsze da mi oparcie. W moim rodzinnym domu było różnie: zdarzały się awantury w stylu włoskim i ucieczki, ale gdzieś miałam zakodowane, że są ludzie, którzy mnie kochają bezwarunkowo i zawsze mi pomogą. To mi dało siłę i nauczyło, że o rodzinę trzeba dbać”, mówiła w wywiadzie z portalem kobieta.pl. A co Agnieszka Warchulska mówi o swoim mężu, Przemysławie Sadowskim? „Jest dobrym człowiekiem. Mówić o kimś, że jest dobry, to dziś niemodne, ale on taki jest. Często dostaje po głowie w sprawach zawodowych, bo nie umie walczyć o swoje. To ja go tego uczę. On z kolei uczy mnie większej tolerancji i otwartości. To naprawdę świetny facet i nie chwalę go dlatego, że jest moim mężem. Przekonałam się o tym, jak kręciliśmy „Pierwszy milion”, na długo, zanim zdecydowaliśmy się być razem", mówiła w tej samej rozmowie.  

CZYTAJ TEŻ: Przetrwali kryzys i nadal się kochają. Oto historia miłości Joanny Kulig i Macieja Bochniaka!

Przemysław Sadowski, Agnieszka Warchulska, uroczysta premiera filmu „Powrót”, Warszawa, 03.04.2019 rok
Fot. VIPHOTO/East News

Przemysław Sadowski, Agnieszka Warchulska, uroczysta premiera filmu „Powrót”, Warszawa, 03.04.2019 rok

Przemysław Sadowski, Agnieszka Warchulska, uroczysta premiera filmu „The End”, Warszawa, 18.08.2021 rok
Fot. TRICOLORS/East News

Przemysław Sadowski, Agnieszka Warchulska, uroczysta premiera filmu „The End”, Warszawa, 18.08.2021 rok

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

EWA CHODAKOWSKA w rozmowie o rzeczach fundamentalnych: rodzinie, miłości, szczerości, odwadze, dobroci, wyrozumiałości i wolności wyboru. JACEK ROZENEK: jak podniósł się po udarze, dlaczego mówi, że żyje „na potrójnym haju”, i dlaczego nie wierzy już w miłość? ANNA WYSZKONI po pięciu latach przerwy wraca z nową płytą. Nam opowiada, co się z nią wtedy działo. WOJCIECH MANN mówi: „Nie uważam, żebym był nietuzinkowy. Po prostu mi się trochę udało, że trafiłem do radia…”.