O TYM SIĘ MÓWI

Stanisław Soyka mógł stracić życie. Muzyk zdradził, do czego doprowadziło go uzależnienie

„Kilka miesięcy temu już mnie prawie nie było...”

Rafał Kowalski 14 lutego 2019 07:04
Stanisław Soyka, VIVA! 2015
Fot. Olga Majrowska

Stanisław Soyka rzadko udziela długich wywiadów o sobie, jednak przy okazji premiery najnowszej płyty Muzyka i słowa Stanisław Soyka, artystka porozmawiał z Gazetą Wyborczą. Piosenkarz i kompozytor zdradził między innymi, że w ostatnich latach znalazł się na granicy życia i śmierci. A wszystko przez uzależnienie od papierosów.

Stanisław Sójka o walce z nałogiem

Okazuje się, że muzyk przez wiele lat nie mógł uwolnić się od palenia papierosów. Jedna niebezpieczna sytuacja sprawiła jednak, że od kilku miesięcy nie miał papierosa w dłoni. „Odejścia moich bliskich w ostatnich latach odczułem tak mocno, że dziś nie mam wątpliwości, że strata choćby jednego dnia to bluźnierstwo. Miałem taki moment kilka miesięcy temu, że już mnie prawie nie było. Nie mogłem wziąć oddechu. W jednej chwili zrozumiałem, że nie ma ważniejszej rzeczy. Nie ma oddechu - nie ma tlenu. Nie ma tlenu - nie ma mózgu. Nie ma mózgu - nie ma życia. Przez wiele lat próbowałem rzucić fajki. Czasem udawało mi się na chwilę, potem do nich wracałem, ale po tym incydencie - koniec. Dziś papieros, choć czasem o nim myślę, oznacza tamte chwile w karetce. Musiałem tego dotknąć, żeby zrozumieć”, powiedział Soyka Gazecie Wyborczej.

Przy okazji piosenkarz zdradził, że zrezygnował także z używania mediów społecznościowych. Dzięki temu nie czuje się oderwany od rzeczywistości. „Byłem na Facebooku przez dwa lata i zrezygnowałem. Moi współpracownicy prowadzą mój oficjalny profil, bo byłoby niegrzecznie pozostawiać ludzi bez informacji, których się domagają”, wyjawił Soyka. „Kiedy odpuściłem sobie prywatnego Fejsa, nie tylko ponownie zbliżyłem się do rodziny i przyjaciół, ale znowu nauczyłem się być. W świecie, w mieście, na wsi, wśród ludzi. Odkryłem, że jesteśmy mądrzejsi niż prognozy, którym czasem ulegamy. Wystarczy trzymać się z dala od źródeł manipulacji”, dodał.

Mamy nadzieję, że różne przeżycia zebrane przez artystę w ostatnich latach przyczyniły się do powstania wspaniałej płyty, która właśnie ukazała się na rynku. Wyciągnięcie lekcji z tego, co daje życia i zamienienie doświadczeń na poruszające utwory to najlepsze, co mógł zrobić Stanisław Soyka. 

Stanisław Soyka, VIVA! 2015
Fot. Olga Majrowska

Wideo

Wiemy, jak dbać o skórę dojrzałą! 

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

W wielkanocnym numerze Barbara Kurdej-Szatan z mamą i córką opowiadają o rodzinnych tajemnicach, a Joanna Mazur o tym, jak naprawdę wygląda życie niewidomej sportsmenki!