WSPOMNIENIE

Los nie szczędził jej ciosów. Tragiczna śmierć córki na zawsze odmieniła życie Eleni...

Dla gwiazdy bolesne wspomnienia wciąż są niezwykle żywe

Konrad Szczęsny 8 października 2020 19:50

To brutalne morderstwo wstrząsnęło w latach 90. ubiegłego wieku Polską. Córka Eleni, Afrodyta, została zastrzelona w lesie przez byłego partnera, 21-letniego wówczas Piotra G. Mężczyzna wyszedł na wolność kilka lat temu i pod zmienionym nazwiskiem mieszka w Berlinie. Mimo że od zabójstwa jedynego dziecka gwiazdy minęło prawie 30 lat, dla niej bolesne wspomnienia wciąż są niezwykle żywe. „Jest obecna w moim życiu bardzo mocno”, zwierzała się Eleni w ostatnim wywiadzie. 

Eleni o zabójstwie córki. Tak kultywuje pamięć o Afrodycie

Już dawno temu wybaczyła mordercy córki. Jak podkreśla w wywiadach, było to możliwe dzięki głębokiej wierze w Boga. „Gdybym nie wybaczyła, nie żyłabym”, zaznaczyła w rozmowie z Kobietą i Życiem. Dodaje, że mimo upływu 26 lat, nieustannie odwiedza pokój tragicznie zmarłej córki, w którym nic nie zmieniło się od 1994 roku. To daje jej ukojenie i sprawia, że pamięć o Afrodycie wciąż jest niezwykle żywa.

„Przychodzę, siadam i jestem blisko niej. Jest obecna w moim życiu bardzo mocno”, zwierza się Eleni.

By uczcić pamięć córki, wciąż zapala w domu świeczki. „Jak zgaśnie, zapalam kolejną”, zdradza. I dodaje, że tragedia, choć niewyobrażalnie bolesna, pozwoliła doświadczyć jej wielkiej miłości Boga i „poczuć, że nie jest sama, że Stwórca jest razem z nią”.

W innym wywiadzie podkreślała, że obchodzi każdą rocznicę, związaną z tragicznie zmarłą córką.

„W moim sercu Afrodyta będzie żyła zawsze. Nadal obchodzę każde jej urodziny, rocznicę śmierci, zastanawiam się, jaka by była, co by robiła, czy miałaby dzieci. Ale na co dzień nie rozpaczam. Pogodziłam się z myślą, że moje dziecko jest już w lepszym świecie, do którego wszyscy zdążamy. Nie czuję złości ani nienawiści. Mam pokój w sercu. Bez tego nie mogłabym żyć ani śpiewać”, zapewniała.

Morderstwo córki Eleni, Afrodyty

Do tragedii doszło 20 stycznia 1994 roku w lesie w pobliżu Przybrodzina w województwie wielokopolskim, niemal 200 kilometrów od Poznania. Afrodyta nie wróciła ze szkoły. Zaniepokojona mama zawiadomiła o jej zaginięciu policję. Tego samego dnia około 22.00 otrzymała telefon z żądaniem okupu. Szczegóły dotyczące przekazania go sprawca miał podać w trakcie kolejnej rozmowy, do której nigdy nie doszło. Jak się później okazało, morderca zrobił to, by odsunąć od siebie podejrzenia. Nie udało mu się. Wszystkie tropy prowadziły właśnie do Piotra G. Tym bardziej, że Afrodytę po raz ostatni widziano, gdy wsiadała do jego samochodu przed szkołą, do której uczęszczała. 

21-latek był o byłą partnerkę chorobliwie zazdrosny. Bliskim miała mówić, że ta znajomość skończy się źle. On z kolei podkreślał, że będzie jej jedynym chłopakiem. „To była miłość zaborcza, która doprowadziła do tragedii”, oceniła po latach zdruzgotana Eleni. Nie mógł pogodzić się z rozstaniem, do którego doszło jesienią 1993 roku po czterech latach związku. Koniec relacji przyniósł 17-latce wielką ulgę, znajomi podkreślali, że odżyła, chętnie spotykała się z ludźmi i zaczęła snuć plany. Nie podejrzewała, że nigdy ich do końca nie zrealizuje...

Broń, z której Piotr G. zastrzelił byłą partnerkę, zakupił nielegalnie, podobnie jak 25 naboi. Pod jej szkołę podjechał z dziewczyną, z którą spotykał się w styczniu 1994 roku. Afrodyta nie czuła zagrożenia, gdy wsiadała do samochodu. Pojechali nad doskonale znane jej jezioro Powidzkie w okolice Przybrodzina – miejsce szczególne, ponieważ wyjeżdżała tam często z byłym partnerem, gdy jeszcze byli razem. Spacerowali po pobliskich lasach, spędzając romantyczne chwile. Tam też historia ta znalazła swój tragiczny finał.

Piotr G. wysiadł z auta razem z 17-latką. Drugiej dziewczynie kazał zostać w środku i „słuchać radia”. Oddalili się. Mieli rozmawiać o końcu relacji. Być może kolejny raz zapewnił, że będzie jej ostatnim partnerem. Wyjął pistolet i wręczył go Afrodycie. Kazał strzelić. Odmówiła i zwróciła go właścicielowi. Wtedy wymierzył.  Bardzo precyzyjnie, tak, żeby nie miała żadnych szans na przeżycie. Otrzymała dwa strzały: w skroń oraz w serce. Prawdopodobnie zmarła na miejscu. On założył jej kaptur na głowę a ciało przykrył igliwiem, po czym wrócił do samochodu. 

Proces zabójcy córki Eleni. Artystka przebaczyła mordercy Afrodyty

Policja zatrzymała go dzień później. 22 stycznia w gazetach ukazała się natomiast informacja o zaginięciu córki Eleni. Śledczy przeczesywali wówczas okolice jeziora i po kilku godzinach odnaleźli ciało zastrzelonej 17-latki.

Piotr G. początkowo nie przyznawał się do winy. Kłamał, plątał się w zeznaniach, twierdził, że Afrodyta miała obrazić się i na własną rękę wróciła do Poznania, wsiadając do autobusu. Według innych wersji mówił, że zastrzelił ją tajemniczy Rosjanin  lub postrzeliła się sama. Z czasem przyznał jednak: „zabiłem ją”. Wskazał także miejsce, w którym doszło do tragedii. Rozpoczął się proces, który z zapartym tchem śledziła opinia publiczna oraz media.

Wyrok, który zapadł, był najbardziej surowy z możliwych: 25 lat pozbawienia wolności. Jak przypomina poznan.naszemiasto.pl, nie wymierzano już wówczas kary śmierci, dożywocia jeszcze nie wprowadzono. Na ostatniej rozprawie 31 maja 1995 roku w Sądzie Wojewódzkim w Poznaniu obecna była Eleni z mężem oraz rodzice oskarżonego. Gdy odczytano wyrok, wszyscy płakali. Jednak później artystka miała zadzwonić do matki skazanego i powiedzieć „straciłyśmy dzieci”. Przebaczyła zabójcy.

„Moi rodzice zawsze byli dla mnie przykładem. W ich życiu dominowała miłość do człowieka. Kiedy doszło do tragedii, nie miałam innego przykładu. Analizowałam, dlaczego doszło do takiego dramatu, szukałam przyczyn. Uważam, że najpierw trzeba rozpocząć od siebie. Od tego, gdzie my, dorośli, popełniliśmy błąd, co przeoczyliśmy, co przegapiliśmy? Myślę, że ta miłość do człowieka pozwoliła mi wybaczyć mordercy. Jestem osobą wierzącą, więc i z tego względu był to dla mnie ważny gest”, stwierdziła Eleni w wywiadzie dla „Głosu”, przytaczanym przez Agnieszkę Smogulecką w artykule na łamach poznan.naszemiasto.pl.

Morderca córki Eleni wyszedł na wolność

Mężczyzna opuścił więzienie w lutym 2013 roku, mimo że pierwotnie karę miał odbywać do 2019 roku. Z kolei media poinformowały o tym fakcie dopiero dwa lata później, w maju 2015 roku. Jak się okazało, „z wnioskiem o warunkowe przedterminowe zwolnienie wystąpił dyrektor Zakładu Karnego w Rawiczu”, w którym osadzono mordercę Afrodyty. „Pod zmienionym nazwiskiem mieszka w Berlinie”, pisał wówczas portal slupca.pl.

Piotr G. do 23 stycznia 2023 roku ma być pod dozorem kuratora sądowego.

Mimo że mu wybaczyła, Eleni nie była wówczas w stanie skomentować tego, że Piotr G. wyszedł na wolność.

„Eleni postanowiła, że nie udziela w tym temacie żadnych wywiadów. To dla niej bolesna sprawa. To, że mu wybaczyła, to jedna sprawa. Ale boli ją, jak to się potoczyło”, podkreślał w rozmowie z „Faktem” menedżer Eleni, Kostas Tzoka. I dodał: „gdyby ode mnie zależało, to bym zasądził karę śmierci, bo tyle ta kobieta przez tego człowieka wycierpiała i cierpi nadal. Ale Eleni to inna kobieta i ona nie jest za tym”.  ZOBACZ ZDJĘCIA

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MARTYNA WOJCIECHOWSKA z odważnym przesłaniem dla kobiet: „Jestem wystarczająca!”. Marzyciel pragmatyk - CEZARY PAZURA w obiektywie żony Edyty. RENATA GABRYJELSKA supermodelka lat 90 o ucieczce z show-biznesu i nowym życiu. Odkrywamy sekrety mistrzyni, czyli jaka naprawdę jest IGA ŚWIĄTEK i kto stoi za jej sukcesem oraz sprawdzamy, dlaczego WIRUS to największy wróg ludzkości.