Sędzia zwrócił się do Łukasza Żaka. Te słowa padły podczas uzasadnienia wyroku
Sprawa Łukasza Żaka od miesięcy budzi ogromne emocje i pozostaje jedną z najgłośniejszych spraw dotyczących bezpieczeństwa na polskich drogach. Podczas ogłoszenia wyroku sąd szczegółowo odniósł się nie tylko do okoliczności tragicznego wypadku, ale również do zachowania oskarżonego w trakcie całego procesu.

Wyrok kończący proces był szeroko komentowany nie tylko ze względu na jego wymiar, ale także z powodu obszernego ustnego uzasadnienia. Sędzia wielokrotnie odnosił się do przebiegu zdarzeń z września 2024 roku, zachowania Łukasza Żaka przed wypadkiem, po nim oraz podczas kolejnych rozpraw. W uzasadnieniu znalazły się również słowa skierowane bezpośrednio do oskarżonego, które stały się jednymi z najmocniej cytowanych fragmentów całego postępowania.
Co wydarzyło się na Trasie Łazienkowskiej w 2024 roku? Sąd przypomniał przebieg tragedii
Do tragicznego wypadku doszło wieczorem 15 września 2024 roku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Według ustaleń śledztwa Łukasz Żak prowadził Volkswagena Arteona z prędkością około 226 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 80 km/h. Biegli ustalili również, że kierowca znajdował się pod wpływem alkoholu, a tuż przed zderzeniem korzystał z telefonu komórkowego. Samochód z ogromną siłą uderzył w Forda, którym podróżowała czteroosobowa rodzina. W wyniku obrażeń zginął 37-letni pasażer pojazdu, natomiast jego żona i dwoje dzieci odnieśli obrażenia i trafili do szpitala. Po zdarzeniu Łukasz Żak oddalił się z miejsca wypadku, a kilka dni później został zatrzymany na terenie Niemiec na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania.
Odnosząc się do okoliczności tragedii, sędzia nie krył, że skala zagrożenia stworzona przez oskarżonego miała ogromne znaczenie dla wymiaru kary. W ustnym uzasadnieniu podkreślał, że jazda z tak wysoką prędkością w terenie miejskim oznaczała świadome narażenie życia innych uczestników ruchu drogowego.
„Co trzeba mieć w głowie, żeby rozpędzić Arteona do prędkości 200 km/h – to jest mały czołg. Nikt by nie miał szans z tym Arteonem. Rozpędził pan do tej prędkości mały czołg i z premedytacją pan to zrobił. [...] Panie Żak, powiem tak: może na wyrok nie, ale na tę karę pracował pan sobie tutaj latami. To jest wypadkowa pana całej działalności” – powiedział.
Sąd skazał Łukasza Żaka na 20 lat pozbawienia wolności, orzekł wobec niego dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, a także zobowiązał go do wypłaty świadczeń na rzecz pokrzywdzonych. Wyrok jest nieprawomocny i może zostać zaskarżony przez strony postępowania.
Zachowanie Łukasza Żaka podczas procesu. Sędzia zwrócił uwagę na brak refleksji
Podczas ustnego uzasadnienia wyroku sędzia Maciej Mitera poświęcił wiele uwagi zachowaniu oskarżonego w trakcie procesu. Jak zaznaczył, przez wiele miesięcy obserwował postawę Łukasza Żaka na sali rozpraw i nie dostrzegł oznak rzeczywistej refleksji nad skutkami tragedii. W ocenie sądu większe zainteresowanie wzbudzały sprawy niezwiązane z procesem niż relacje świadków czy materiał dowodowy dotyczący śmierci człowieka i cierpienia jego bliskich. Te obserwacje znalazły odzwierciedlenie w ustnym uzasadnieniu wyroku i były jednym z elementów oceny postawy oskarżonego po popełnieniu przestępstwa.
Sędzia zwrócił się bezpośrednio do Łukasza Żaka słowami, które szybko obiegły media: „Obserwowałem pana podczas tego procesu. Wszystko pana interesowało, koszulki Vuitton, Balenciagi, ale nie to, co pan zrobił. Zero refleksji. Uważam, że będzie to dla pana jakaś taka refleksja.”

Wdowa po zmarłym zabrała głos. Tak odpowiedział Łukasz Żak podczas mowy końcowej
Jednym z najbardziej poruszających momentów procesu było wystąpienie wdowy po mężczyźnie, który zginął w wypadku. Kobieta opowiadała o życiu po tragedii i o tym, jak śmierć męża wpłynęła na nią oraz ich dzieci. Mówiła o codzienności, która z dnia na dzień całkowicie się zmieniła, oraz o pustce, z którą rodzina musi mierzyć się każdego dnia. Podkreśliła również, że ma nadzieję, iż ta sprawa będzie przestrogą dla innych kierowców i uświadomi, do jak tragicznych konsekwencji może doprowadzić skrajnie nieodpowiedzialna jazda.
Podczas mowy końcowej głos zabrał również Łukasz Żak. Zwracając się do rodziny zmarłego, przeprosił za doprowadzenie do tragicznego wypadku:
„Chciałem przeprosić całą jej rodzinę za to, że doprowadziłem do tragicznego wypadku. Nigdy w życiu nie chciałem jej skrzywdzić. Jeszcze raz bardzo przepraszam za to. Są to szczere przeprosiny.”
Choć przeprosiny padły przed ogłoszeniem wyroku, sąd oceniał sprawę na podstawie całokształtu zgromadzonych dowodów, okoliczności samego zdarzenia oraz zachowania oskarżonego zarówno przed wypadkiem, jak i w trakcie procesu.
