Rusin i Kujawa mieli "uciec z tłumu". W Tokio wydarzyło się coś, czego się nie spodziewali
Kinga Rusin regularnie pokazuje fanom kolejne miejsca, które odwiedza razem z Markiem Kujawą. Tym razem była gwiazda TVN zatrzymała się w Tokio — i wygląda na to, że japońska stolica zrobiła na niej ogromne wrażenie. W nowym wpisie nie tylko zachwyca się atmosferą miasta, ale też otwarcie przyznaje, że zaczęła myśleć o przeprowadzce.

Choć początkowo pobyt w Tokio miał potrwać zaledwie kilka dni, ostatecznie Kinga Rusin i jej partner zostali tam ponad tydzień. Jak sama przyznała, mieli ochotę "uciec z tłumu", ale rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Dziennikarka opisała Tokio jako miejsce niezwykłe, które jednocześnie onieśmiela i wycisza. To właśnie tam — podczas wieczoru na Shibuya Tower, 230 metrów nad ziemią — pojawiły się pierwsze rozmowy o możliwej przeprowadzce.
Tokio zrobiło na Kindze Rusin ogromne wrażenie. "Tu jest kosmos”
Nowy wpis Kingi Rusin pojawił się po kilku dniach spędzonych w Japonii. Dziennikarka opublikowała zdjęcia z Shibuya Tower, gdzie razem z Markiem Kujawą celebrowała pobyt kieliszkiem szampana. To właśnie tam padły słowa, które od razu przyciągnęły uwagę internautów.
"Niech się schowa Paryż, Londyn, NY, serio. Tu jest kosmos, pod każdym względem" — napisała Rusin, porównując Tokio do największych światowych metropolii.
Co ciekawe, Tokio początkowo miało być jedynie krótkim przystankiem w ich podróży. Kinga Rusin przyznała, że planowali zostać tam zaledwie trzy dni, a później „uciec” od tłumu i ogromnego miasta. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna.
Najpierw przedłużyli pobyt do czterech dni, później do sześciu, a ostatecznie zostali aż osiem. Jak podkreśliła dziennikarka, już teraz wiedzą jedno — na pewno wrócą do Tokio na dłużej.
Największe emocje wzbudził jednak fragment dotyczący możliwej przeprowadzki. Rusin otwarcie przyznała, że razem z partnerem zaczęli snuć plany związane z życiem w Japonii.
"A gdyby tak zamieszkać w Tokio? Snujemy plany… kusi nas! Nie na zawsze, ale na jakiś czas — dlaczego nie?" — napisała.
"Nie znoszę wprawdzie miast - molochów, ale to jest "moloch" inny niż wszystkie! 37 milionów ludzi! Tak jakby wszyscy Polacy mieszkali w jednym mieście o powierzchni całej Czarnogóry! A jednak jest tu … cicho i … nieskazitelnie czysto… To miasto nie szumi tak uciążliwie jak Nowy Jork, nie dusisz się w nim jak w New Deli, nie toniesz w śmieciach jak w Dżakarcie czy Kairze, nie boisz się o portfel czy zegarek jak w Barcelonie czy Paryżu, ani o życie jak w Mexico City czy Rio" — czytamy w dalszej części.
Miasto odpowiada jej też pod innymi względami: "Dodatkowo Tokio ma totalnie mój vibe, moją estetykę. Oczywiście nie wszędzie, bo nadmiar neonów i plastiku w niektórych miejscach jest odrzucający, ale w innych wszystko jest uporządkowane, zen, zielone, spokojne", wymienia.
Następnie wskazała na aspekt kulturalny, który jest dla niej szczególnie ważny: "No i jaka tu jest wspaniała oferta kulturalno - kulinarno - rozrywkowa!! Poza tym wystarczy wsiąść do shinkansena i po godzinie być w środku dziewiczego lasu, w górach, które wyglądają jak z filmów przyrodniczych."
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Kinga Rusin od dawna żyje poza Polską
Od momentu odejścia z "Dzień Dobry TVN" Kinga Rusin coraz bardziej oddalała się od życia w Polsce. Dziennikarka skupiła się na podróżach, projektach ekologicznych oraz prowadzeniu własnego biznesu kosmetycznego. Jej media społecznościowe wypełniły zdjęcia z egzotycznych miejsc, a sama celebrytka wielokrotnie podkreślała, że dziś najbardziej ceni niezależność i możliwość życia na własnych zasadach.
