Rafał Zawierucha, VIVA! nr 9 kwiecień 2019
Fot. Michał Kar
O NIM SIĘ MÓWI

Rafał Zawierucha: „Nie mam kompleksu aktora z prowincji. Najważniejsze to wierzyć w siebie”

Jak polski aktor zagrał w filmie Tarantino?

Gabriela Czernecka 6 listopada 2019 04:57
Rafał Zawierucha, VIVA! nr 9 kwiecień 2019
Fot. Michał Kar

Osiągnął coś, co wcześniej nie udało się żadnemu polskiemu aktorowi. Rafał Zawierucha zagrał u samego Quentina Tarantino! Wyjazd do Hollywood i praca na planie filmu Pewnego razu w Hollywood była dla niego niezwykłą przygodą, ale i spełnieniem amerykańskiego snu. Czy stała się przepustką do wielkiej międzynarodowej kariery i co musiał zrobić, by dostać rolę marzeń?

Rafał Zawierucha u Kuby Wojewódzkiego

„Nawet jeśli będę sekundę, to dla mnie wielka radość”, mówił w rozmowie z Krystyną Pytlakowską dla magazynu VIVA! w kwietniu tego roku o swojej roli w filmie Pewnego razu w Hollywood. Wówczas jeszcze sam nie widział ostatecznej wersji produkcji. Nie miał także okazji poznać Romana Polańskiego: „Widziałem go tylko raz na rozdaniu nagród Orły w Warszawie. Chciałem się z nim spotkać, ale też wiedziałem, że jest więcej młodych aktorów, którzy chcieliby się ogrzać w jego cieple. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że zagram go i to w Ameryce u Tarantino. Mówię o tym filmie z tęsknotą, bo bardzo bym chciał tam wrócić”, wyznał.

A jak to się stało, że to właśnie on zagrał u Tarantino? „Prawdę mówiąc, sam nie bardzo wiem, jak to się działo. Kiedy w Polsce rozeszła się informacja, że powstaje taki film, rozmawiałem o nim ze znajomymi i stwierdziłem, że mógłbym w nim zagrać, bo nie mam kompleksu aktora z prowincji. Najważniejsze to wierzyć w siebie”, powiedział.

Rafał Zawierucha mówił nam wprost: „To było jedno z moich marzeń, a ja uwielbiam mieć pięć do 10 celów, do jakich dążę, bo wtedy jednym z nich może być prywatny samolot albo pomaganie rodzicom w prowadzeniu ich rodzinnego domu dziecka, albo wykopanie studni w Afryce. I jeszcze, że chciałbym polecieć w kosmos. Nie wszystkie muszą się spełnić, ale trzeba mieć z czego wybierać. No i właśnie lecę w ten kosmos, do Quentina Tarantino. Dla mnie to jak podróż na Marsa, ponieważ nikt w Polsce u Tarantino nie zagrał”, przyznał w rozmowie z Krystyną Pytlakowską.

Rafał Zawierucha we wtorek 5 listopada był gościem w programie Kuby Wojewódzkiego. Gdy pierwszy raz aktor zasiadł na kanapie Króla TVN opowiedział, jak wyglądał pierwszy dzień na planie filmu: „Pierwsze słowa powiedział do mnie jeszcze przed wejściem na plan. To było wspaniałe doświadczenie i uczucie. (...) Powiedział: »Cześć Rafał, super, że przyleciałeś. Witaj w rodzinie Tarantino!« Posypałem się, dosłownie się rozlałem! Jednak szybko się pozbierałem, ułożyłem się i powiedziałem, że to mój sen i teraz chce go spełnić”, zdradził.

Rafał Zawierucha  podkreślił, że zdarzyło mu się być rozpoznawanym na ulicy w Stanach Zjednoczonych. 

,,To zabawne, bo ludzie zaczepiali mnie na ulicy i mówili "Widzieliśmy cię w tym filmie! To jesteś ty!". Czasem w Polsce podchodzą do mnie ludzie i mówią: "Nie wiedziałem, czy pan to pan". Ja im na to odpowiadam: "No nie". A oni na to: "Wiedziałem. Ale podobny!", mówił. 

Będąc po raz drugi gościem w programie Kuby Wojewódzkiego, miał okazję zasiąść u boku Billa Paullmana, który pojawił się w show związku z promocją filmu Ukryta gra Piotra Woźniaka-Staraka.  

Rafał Zawierucha, VIVA! nr 9 kwiecień 2019
Fot. Michał Kar

Rafał Zawierucha, VIVA! nr 9 kwiecień 2019
Fot. Michał Kar

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ale szybko zamieszkali razem. Teraz czeka ich wielka zmiana!

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MARYLA RODOWICZ o poczuciu zawodowego niedocenienia, związkach – tych „gorszych, lepszych, bardziej udanych” i swoim azylu. KAROLINA GILON I MATEUSZ ŚWIERCZYŃSKI: ona pojechała do pracy na planie telewizyjnego show, on miał przeżyć przygodę życia jako uczestnik programu… MAREK TORZEWSKI mówi: „W miłości, która niejedno ma imię, są dwa kolory. Albo biel, albo czerń. A ja mam tę biel, a to wielkie szczęście…”.