WSPOMNIENIE

Titanic tak naprawdę nie zatonął przez górę lodową?!

Główna przyczyna katastrofy statku była zupełnie inna...

Konrad Szczęsny 15 kwietnia 2021 08:00

Najsłynniejszy brytyjski transatlantyk miał być niezatapialny, ale los chciał inaczej. Niestety, jego pierwsza podroż z Southampton do Nowego Jorku była ostatnią... To była jedna z największych katastrof morskich w historii. Titanic zatonął w nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku w ciągu zaledwie trzech godzin. Według różnych danych, spośród 2208 lub 2228 pasażerów i załogi, która się na nim znajdowała, zginęło ponad 1500 osób! Przeżyło zaledwie około 730, między innymi poprzez niewystarczającą liczbę szalup ratunkowych. Za oficjalną przyczynę katastrofy uznaje się otarcie prawej burty statku o górę lodową i szereg pęknięć, które były tego skutkiem. Jednak to jedynie połowa prawdy...

Prawdziwe przyczyny zatonięcia Titanica - pożar

Owszem, fatalne spotkanie z górą lodową było przyczyną bezpośrednią zatonięcia Titanica, jednak irlandzki dziennikarz Senan Molony, który od ponad ćwierć wieku bada sprawę zatonięcia liniowca, ujawnił w styczniu 2017 roku zaskakującą teorię. Powołał się przy tym na szereg archiwalnych zdjęć statku: na prawej burcie widoczna jest duża na dziewięć metrów czarna plama.

Zobacz też: Najmłodsza ofiara katastrofy Titanica. Kim był 1,5-roczny chłopiec?

Na podstawie analizy innych fotografii wysnuł wniosek, że w jednej z kotłowni Titanica musiał przed jego wypłynięciem w dziewiczy rejs wybuchnąć pożar. Trwał on długo: od kilku dni do nawet trzech tygodni i został dosyć późno zauważony. Ogień spowodował nagrzanie grodzi do nawet 1000 stopni Celsjusza (grodź to „pionowa przegroda kadłuba statku, dzieląca jego wnętrze na przedziały; też: pomieszczenie wydzielone w ten sposób”, cyt. za sjp.pwn.pl).

„Mamy ekspertów od metalurgii, którzy powiedzieli nam, że taka temperatura sprawia, iż stal staje się krucha. Jej wytrzymałość jest zmniejszona o około 75 procent. To nie jest zwykła i prosta historia statku uderzającego w górę lodową. Doszło do zbiegu okoliczności – ognia, lodu i karygodnych zaniedbań”, podkreślił Molony w rozmowie z The Times w styczniu 2017 roku.

Przyczyny katastrofy Titanica: zbieg niefortunnych zdarzeń

Zbieg okoliczności jest naprawdę duży, ponieważ ciemna plama na prawej burcie, która została zamalowana, by nie niepokoić pasażerów, była również miejscem, w którym góra lodowa uszkodziła fragment statku. Gdyby do pożaru nie doszło, mało prawdopodobne jest, by takie zdarzenie spowodowało zatonięcie Titanica z uwagi na naturalną wytrzymałość stali.

Co więcej, kierownictwo statku miało wiedzieć o pożarze, jednak z uwagi na ogromne koszty jego budowy nie zdecydowali się odwołać rejsu. Poza zamalowaniem plam, podjęto także decyzję o ustawieniu prawej strony statku, z feralnymi znakami ognia, do morza, tak, by nie była widoczna z lądu.

Zobacz też: Wcale nie góra lodowa! Zaskakująca przyczyna katastrofy Titanica

„Teoria o wpływie pożaru na rozmiar uszkodzeń po zderzeniu była również rozważana podczas badania katastrofy w 1912 roku na zlecenie Brytyjskiej Izby Handlowej. Wówczas nie uznano jej za znaczącą. Hipoteza irlandzkiego dziennikarza została przedstawiona w brytyjskiej telewizji w programie Titanic: New Evidence (Titanic: Nowe dowody), zauważał serwis RP.pl. ZOBACZ ZDJĘCIA

Wideo

Urszula Dudziak pojawi się w kolejnej edycji The Voice of Poland? Zapytaliśmy!

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MAGDA GESSLER o tym, jak mała Nena – „wnuczka jak z bajki”, córka Lary, odmieniła jej życie. Skandalistka PARIS HILTON – seksnagrania, narkotykowe i alkoholowe ekscesy, liczni kochankowie i… czwarte zaręczyny. ANDRZEJ KOSMALA o KRZYSZTOFIE KRAWCZYKU: „Był wojownikiem i walczył do końca”, mówi najbliższy przyjaciel i menedżer zmarłego artysty. EWELINA WOJDYŁO I JANUSZ LEON WIŚNIEWSKI – „Niebezpiecznie oczytana polonistka” i autor kultowej powieści „Samotność w sieci” zdradzają kulisy swojej miłości. W cyklu EXTRA: Wizjoner street artu, antyartysta, którego prace kosztują krocie, niczym współczesny Zorro zawładnął zbiorową wyobraźnią. Jednym słowem BANKSY.