ANTONI I HANNA GUCWIŃSCY
Fot. Tomasz Holod/Polska Press/East News
O tym się mówi

Kochał ich niemal każdy, ich karierę zniszczył skandal. Tak wyglądało życie Hanny i Antoniego Gucwińskich

Wczoraj w wieku 91 lat odeszła wieloletnia dyrektorka wrocławskiego zoo

Katarzyna Piątkowska 13 listopada 2023 12:56
ANTONI I HANNA GUCWIŃSCY
Fot. Tomasz Holod/Polska Press/East News

Antoni i Hanna Gucwińscy przez ponad 50 lat rządzili we wrocławskim zoo. Małżonkowie kochali zwięrzęta, traktowali je jak dzieci. I to właśnie im poświęcali nawjwięcej uwagi. Co więcej, przed laty prowadzili słynny program „Z kamerą wśród zwierząt”, później usunęli się w cień. Niestety wczoraj media obiegła informacja o śmierci Pani Hanny Gucwińskiej. Z tej okazji przypomnijmy jej historię. 

Skandal z udziałem państwa Gucwińskich: sprawa misia Mago

Gdy w 2006 roku obrońcy praw zwierząt zobaczyli, w jakich warunkach żyje we Wrocławiu niedźwiedź brunatny o wdzięcznym imieniu Mago, natychmiast złożyli doniesienie do prokuratury. Antoniego Gucwińskiego, wieloletniego dyrektora wrocławskiego ZOO, oskarżono o znęcanie się nad zwierzęciem.

Przez siedem lat miś Mago trzymany był w betonowym boksie, za małym zakratowanym okienkiem i bez dostępu do wybiegu. Dziewięć lat miś Mago nie widział słońca. Dziewięć lat nie biegał, ani nie miał możliwości przyjmowania naturalnych dla niego póz. Dziewięć lat siedział zamknięty. Gdy nowy dyrektor ZOO zadecydował o wypuszczeniu go na wybieg, miał tak słabe mięśnie, że poruszał się bardzo powoli. Szybko jednak doszedł do siebie.

Antoni Gucwiński, broniąc się, twierdził, że starał się poprawić jego warunki bytowe, szukał pieniędzy na unowocześnienie wybiegu lub miejsca dla Mago w innym europejskim zoo. Przez dziewięć lat się to nie udało. Za co Miś Mago trafił do takiej małej klatki? Po pierwsze był duży, a wybieg niewystarczająco zagrodzony. Dla Gucwińskiego bezpieczeństwo zwiedzających w tym przypadku było ważniejsze niż godne warunki życia zwierzęcia. Mago miał też zapędy kazirodcze. Skazano go na „więzienie”, by uniknąć zabiegu kastracji.

Zobacz także: Nie żyje Hanna Gucwińska, wieloletnia dyrektorka zoo we Wrocławiu. Miała 91 lat

Sprawa sądowa. Koniec kariery państwa Gucwińskich

W 2009 roku Antoni Gucwiński został uniewinniony, bo część powołanych ekspertów nie dopatrzyła się znamion przestępstwa w jego postępowaniu. Jeszcze w tym samym roku Sąd Najwyższy uchylił wyrok uniewinniający i oddał sprawę do ponownego rozpatrzenia. Tym razem zapadł wyrok niekorzystny dla Gucwińskiego. Został uznany winnym znęcania się nad Mago, ale odstąpiono od wymierzenia mu kary. Musiał przekazać jedynie tysiąc złotych na rzecz Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Paweł Kisiela i Radosław Szymczak, ekolodzy związani z magazynem „Dzikie Życie” uważali, że sprawa ma podłoże polityczne. Lewicujący Gucwińscy nie podobali się prawicującym władzom Wrocławia. Poza tym głośno protestowali przeciwko sprzedaży gruntów przylegających do zoo prywatnym inwestorom. Podobno poprzednie władze obiecały te grunty przekazać właśnie Ogrodowi Zoologicznemu.

Po dziesięciu latach od tej sprawy Hanna i Antoni Gucwińscy nadal zajmowali się zwierzętami, ale już nie tymi z zoo. Odkąd zostali wyrzuceni, ich noga nie stanęła więcej w miejscu, któremu poświęcili 55 lat życia. „Dostałem wypowiedzenie z adnotacją, że nie nadaję się do XXI wieku”, żalił się „Gazecie Wrocławskiej” były dyrektor. Przyznawał jednak, że przechodząc czy przejeżdżając obok zoo, musiał się bardzo pilnować, by nie skręcić do bramy wejściowej.

Hanna i Antoni Gucwińscy w zoo
Fot. East News

Z kamerą wśród zwierząt: hitowy program państwa Gucwińskich

Hannę i Antoniego Gucwińskich znali nie tylko wrocławianie. Na początku 2023 roku minęło 52 lata od wyemitowania pierwszego odcinka słynnego programu „Z kamerą wśród zwierząt”. Zwierzęta i ogród to było całe ich życie. Dlatego widzowie polubili ich za poświęcenie, miłość do zwierząt i ogromną wiedzę.

W wywiadzie udzielonym „Gazecie Wrocławskiej” wspominali: „Nagrywanie tego programu było bardzo trudne, bo żony i mnie nikt wcześniej telewizji nie uczył. A poza tym przy dzikich zwierzętach najlepiej być samemu. A tymczasem do nakręcenia takiego programu potrzebna była ekipa: kamerzysta, oświetleniowiec, dźwiękowiec. Zwierzęta się bały, musiały się oswoić z obcymi ludźmi. Musieliśmy zmienić sposób myślenia, jaki panował w TV.

To kamera musiała się dostosowywać do zwierzęcia, a nie na odwrót. Kamera miała filmować to, co się dzieje. Być, towarzyszyć. Bez nadmiernej ingerencji. A żeby było łatwiej, żeby jak najwięcej pokazać naturalnych zachowań zwierząt, niejednokrotnie sam chwytałem za kamerę i filmowałem zwierzęta, bo mnie znały. Zależało nam, żeby pokazywać świat zwierząt takim, jaki jest. Żeby nie było niczego sztucznego".

Na własnej piersi wychowane

W Czechach, w zoo, jest gorylek, którego żona nosiła, gdy był mały i ważył pięć kilogramów. Teraz ma około 300 kilogramów. I on cały czas był bardzo wstydliwy. W domu, jak był u nas, to cały czas się chował za szafę. I jak nie tak dawno byliśmy w Czechach, to gdy nas zobaczył, to poznał i od razu schował się za drzewo. Nadal nieśmiały… Niestety zwierzęta, które odchowaliśmy, wychowaliśmy, umierają powoli. Wiele jest porozsyłanych po innych ogrodach zoologicznych”, opowiadali „Gazecie Wrocławskiej”.

Antoni Gucwiński dodawał: „Mamy tę świadomość, że swoją pracą, tym, co robiliśmy w TV, wytworzyliśmy dobry klimat dla zwierząt. Szacunek do nich. Uczyliśmy Polaków kochać zwierzęta, kochać mądrze. Bo zwierząt nie można traktować jak maskotki".

Zobacz także: Zawsze występowali razem, niczym papużki nierozłączki. Historia związku Hanny i Antoniego Gucwińskich

Hanna Gucwińska z szympansem
Fot. East News

Antoni Gucwiński z szympansem
Fot. East News

Historia jak z horroru: morderstwo w ogrodzie zoologicznym

Państwo Gucwińscy wspominali też o morderstwie, które miało miejsce na terenie ogrodu zoologicznego. Podobno jeden z pracowników zamordował zwiedzającą dziewczynę. Weszła do pawilonu, do którego był zakaz wstępu. Nie słuchała jego próśb o wyjście. Złapał ją od tyłu za szyję i udusił. Antoni wspominał: „I on jej zwłoki zaciągnął do kotłowni, tam ją obłożył elementami drewna z klatek i palił.

Spalił ją całą i została z niej tylko ręka, która zsunęła się na bok. Znaleziono tę rękę i myślano, że to ręka małpy. Zbadano i okazało się, że ręka jest ludzka. Zaczęło się śledztwo. Koszmar to był. Sprawca został złapany, był proces, dostał 12 lat, cztery przesiedział, wyszedł. Dziś jest ojcem trójki dzieci".

Tragiczna miłość makaka Augusta

Przed laty Hanna Gucwińska opowiedziała historię makaka, który się zakochał. „Była piękna małpa, makak, złota cała. I pewnego ranka przychodzę pod klatki małp, a tam pełno krwi. Okazało się, że ten makak zakochał się w innej małpie i pożarł wszystkie małpy, które były w klatce z jego ukochaną. Z zazdrości. August się nazywał. Okropny był, wszystkich gryzł. A ludzi nie znosił”. A jej mąż twierdził, że praca w zoo jest bardzo ciężka i odpowiedzialna. „Ogród zoologiczny, wbrew pozorom, to jest bardzo ciężkie miejsce pracy. Dziś z ulgą mogę powiedzieć, że cieszy mnie jedno na emeryturze: że już nie muszę tymi problemami zawracać sobie głowy".

Hanna i Antoni Gucwińscy z wężem i krokodylem
Fot. East News

Hanna i Antoni Gucwińscy - jak wyglądało ich życie po słynnym skandalu?

Dokładnie ponad 17 lat temu małżonkowie zostali zmuszeni do ustąpienia ze stanowisk dyrektorskich wrocławskiego zoo, a także do opuszczenia mieszkania, które znajdowało się na terenie ogrodu. „Niedźwiedź Mago był tylko pretekstem, żeby się nas pozbyć”, przyznawał po latach Antoni Gucwiński w jednym z wywiadów. 

Małżonkowie mieszkali na wrocławskim Biskupnie, blisko zoo. W ich domu żyło całe mnóstwo zwierząt - jeże zwykłe i pigmejskie, papugi, psy, wodne żółwie, które z fosy wyciągnęli strażnicy miejscy i przywieźli do nich. W gospodarstwie w Bukowicach hodowali konie haflingery, kucyki i oślicę. To Hanna Gucwińska bardzo chciała ją mieć. Twierdziła, że to właśnie oślica rządziła całym stadem i Gucwińskimi też. „Gdy zabroniłam jej wchodzić do domu, bo była śliska podłoga i bałam się, że połamie nogi, po prostu się na mnie obraziła i ugryzła mnie w ramię”, ze śmiechem opowiadała o podopiecznej. Żyli skromnie, bo taka gromada wymagała ogromnych nakładów finansowych.

Dla swoich milusińskich robili jednak wiele. „Doznaliśmy w życiu wiele złego od ludzi. Zwierzęta nigdy nas nie zawiodły. Są wierne, czułe i kochające, a my po prostu staramy się odwdzięczyć im za bezinteresowną przyjaźń i miłość”, tłumaczyła swoją decyzję o posiadaniu wielu zwierząt pani Hanna. Po 55 latach spędzonych w ogrodzie zoologicznym małżonkowie cieszyli się, że mają mniej obowiązków, ale bardzo tęsknili za swoimi zwierzętami. Hanna twierdziła: „I bez miłości do zwierząt by nic nie wyszło. Sam pan widzi, jak jest u nas w domu: tu odrapane, tam obżarte meble, no ale ja wolę zniszczony tapczan niż brak kota w domu”.  

Niestety trwająca ponad 60 lat droga państwa Gucwińskich, pełna miłości do zwierząt i siebie nawzajem, dobiegła końca wraz z ósmym grudnia 2021 roku. Były dyrektor wrocławskiego zoo zmarł. Prawie dwa lata później Pani Hanna dołączyła do ukochanego męża...

Sprawdź także: Po śmierci córki długo czekała na jakiś znak. Gdy go dostała, zmieniła podejście do życia...

Nie żyje Hanna Gucwińska

Wczoraj w nocy media obiegła niezwykle smutna informacja. W wieku 91 lat odeszła Hanna Gucwińska. Tę wiadomość przekazał wówczas prezydent Wrocławia, Jacek Sutryk. „Zmarła Hanna Gucwińska - wieloletnia legendarna dyrektorka zoo we Wrocławiu razem z mężem Antonim Gucwińskim (zmarłym w 2021 roku). Przez lata program „Z kamerą wśród zwierząt”, który prowadziła, uczył nas wrażliwości wobec naszych „braci mniejszych”. Będzie nam jej ogromnie brakować”, napisał na X (dawniej Twitterze).

Zaś dzsiaj na oficjalnym profilu na Facebooku wrocławskiego zoo pojawił się poruszający wpis. "Żegnamy Pani Hanno 💔. Z ogromnym żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Hanny Gucwińskiej, przez wiele lat stojącej wraz z mężem na czele Miejskiego Ogrodu Zoologicznego we Wrocławiu. Miliony Polaków poznały ją bliżej i pokochały dzięki programowi "Z kamerą wśród zwierząt", który prowadziła wraz z mężem, Antonim Gucwińskim przez 31 lat. 🐆🦍🦩🦌🦓🐅🐘. Hanna Gucwińska, z domu Jurczak, urodziła się w Warszawie 25 kwietnia 1932 roku. Pragnęła pracować ze zwierzętami – z wykształcenia była zootechnikiem, a studia magisterskie ukończyła w 1962 roku na Akademii Rolniczej we Wrocławiu. Ze stolicą Dolnego Śląska związała się następnie na długie lata. To tutaj od 1957 roku pracowała w Miejskim Ogrodzie Zoologicznym, a w 1962 roku wyszła za mąż za Antoniego Gucwińskiego. Antoni Gucwiński w latach 1966-2006 był dyrektorem Miejskiego Ogrodu Zoologicznego, a jego żona Hanna zawsze towarzyszyła mu u jego boku i wspierała – także w pracy zawodowej. Hanna Gucwińska zajmowała stanowisko Głównego Specjalisty ds. Hodowlanych Miejskiego Ogrodu Zoologicznego. Szerszej publiczności Antoni i Hanna Gucwińscy dali się poznać dzięki programowi "Z kamerą wśród zwierząt". Program emitowany był w TVP od 1971 r. do 2002 roku. Na antenie Gucwińscy popularyzowali wiedzę o życiu i hodowli zwierząt, także egzotycznych. Byli również współautorami filmów przyrodniczych i autorami licznych publikacji i książek o zwierzętach. Hanna Gucwińska została odznaczona Medalem Komisji Edukacji Narodowej (1977), Złotym Krzyżem Zasługi (1983), Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (1998). W 2003 otrzymała Order Uśmiechu. Była Posłanką na Sejm IV kadencji (2001–2005). Zmarła w wieku 91 lat. Pozostanie w naszej pamięci i w naszych sercach", czytamy. 

Rodzinie i bliskim składamy najszczersze kondolencje. 

Hanna Gucwińska
Fot. Tomasz Holod/Polska Press/East News

Hanna Gucwińska, Antoni Gucwiński
Fot. Tomasz Holod/Polska Press/East News

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

Nie pokochali się od razu, kilka lat temu pokonali kryzys. Hania Żudziewicz i Jacek Jeschke o drodze o ślubu

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

ANITA SOKOŁOWSKA zdobyła sympatię widzów jako Zuza w „Przyjaciółkach”. Wytańczyła Kryształową Kulę. Teraz przyszedł czas na realizowanie swoich projektów i marzeń. URSZULA DUDZIAK I GRZECH PIOTROWSKI: dwie silne osobowości, dwa pokolenia. Diwa jazzu i wirtuoz saksofonu połączyli siły w niesamowitym projekcie „WE” dla pokoju na świecie. KRZYSZTOF MIRUĆ: architekt z wykształcenia, osobowość telewizyjna, z zamiłowania projektant wnętrz o swojej drodze do sukcesu.